Płockie szkoły mają być zamknięte w czasie lekcji, tak, żeby uczniowie nie mogli wychodzić poza teren placówek. W ten sposób Wydział Oświaty, Kultury i Sportu Urzędu Miasta chce poprawić bezpieczeństwo w szkołach. Kolejnym pomysłem jest zakaz przynoszenia przez uczniów telefonów komórkowych. – O problemach związanych z bezpieczeństwem uczniów rozmawiamy na każdej naradzie z dyrektorami. Na spotkania zapraszamy także przedstawicieli policji i Straży Miejskiej, z którymi współpraca układa nam się bardzo dobrze. Funkcjonariusze przychodzą do szkół na pogadanki z uczniami i rodzicami. Podczas tych spotkań dyrektorzy podpowiadają im, gdzie wokół szkół jest niebezpiecznie, a gdy pojawiają się problemy, proszą o interwencję i pomoc – mówi dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu Ewa Adasiewicz. Jednak w związku z ostatnimi wydarzeniami przed Zespołem Szkół Ekonomiczno – Kupieckich pojawił się pomysł zamknięcia szkół. Chodzi o to, by nikt obcy w czasie trwania zajęć nie dostał się na teren szkoły, ale też o ograniczenie wychodzenia uczniów poza teren placówki. – Dostajemy sygnały od mieszkańców bloków wokół szkół o młodych ludziach, palących papierosy i dewastujących klatki schodowe. Te informacje docierają również do służb dbających o bezpieczeństwo w mieście. Najlepszym rozwiązaniem jest zamknięcie bram szkół na czas zajęć. Uczniowie nadal mogliby podczas przerw, szczególnie gdy na zewnątrz jest ciepło, korzystać z boisk szkolnych. Oczywiście wszystko pod okiem nauczycieli lub innych pracowników zatrudnionych w tym celu. Nie chcemy też zamykać boisk szkolnych popołudniami i w dni wolne, jednak nad korzystaniem z nich czuwaliby nauczyciele, dozorcy lub ochroniarze – dodała Ewa Adasiewicz. Najszybciej ograniczony może zostać dostęp do Zespołu Szkół Technicznych przy Kilińskiego. Częściowo zabezpieczony jest już także Zespół Szkół na Międzytorzu. Kolejnym pomysłem na poprawę bezpieczeństwa w szkołach jest zakaz używania telefonów komórkowych. Zrobiono nawet sondę wśród rodziców. Jej wyniki były zaskakujące. Znaczna ich część była przeciw takiemu pomysłowi. Tłumaczyli, że przecież muszą mieć kontakt z dziećmi. Niestety, to telefony komórkowe są najczęściej przyczynami napadów w okolicach szkół lub są kradzione w szatniach. – Zdarza się, że jeden uczeń „wystawia” drugiego przestępcom, chcemy temu zapobiec – przyznaje Ewa Adasiewicz. Często też uczniowie bawią się telefonami, zamiast uważać na to, co mówią w czasie lekcji nauczyciele. Rozwiązaniem może być instalowanie w szkołach automatów telefonicznych. Wtedy uczniowie zamiast telefonów komórkowych nosiliby tylko karty telefoniczne i mieliby możliwość skontaktowania się z rodzicami. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze