Pszczoły poszły już „spać”, co wcale nie oznacza, że możemy o nich zapominać. Choć ich „bzyczenie nad uchem” czasami nas irytuje, a perspektywa użądlenia sprawia, że niektórzy omijają je szerokim łukiem, są to niezwykłe stworzenia, które wspierają nas na każdym kroku. Warto pamiętać o tym, że bez nich nasz świat by nie istniał. To właśnie dzięki nim możemy cieszyć się przepysznymi owocami, niezbędnymi w naszej diecie warzywami czy zbożami, z których produkujemy chleb. Bez nich niechybnie ludzkości zajrzy w oczy głód.
Długie jesienne i zimowe wieczory to doskonała okazja na refleksje i planowanie. Co dają nam pszczoły? Dlaczego warto zaprosić je do swojego ogrodu i jak wpływają na nie zmiany klimatycznie? Na wszystkie te pytania odpowie nie kto inny, tylko nasza redakcyjna koleżanka Karolina Wiśniewska, która „po godzinach” oddaje swoje serce i czas tym pożytecznym owadom.
Karolina zajmuje się pszczołami od trzech lat. Jej przygoda zaczęła się niewinnie.
– W pszczelarstwo „wkręcił” mnie mój kolega – organista z Proboszczewic, o którym zresztą napisałam kiedyś artykuł. Przechodziłam wtedy ciężki okres w życiu, potrzebowałam zajęcia, które zajęłoby mnie na tyle, by nie tracić czasu na rozmyślanie. Na początku pomagałam Stanisławowi przy pracy w jego ulach, potem dorobiłam się swoich – wyjaśnia Karolina.
Reklama
Życie pszczół, ich zwyczaje i zachowania zafascynowały ją na tyle, że teraz nie wyobraża sobie funkcjonowania bez tych pożytecznych owadów. Kiedy ktoś jest zainteresowany tematem, to z nieukrywaną pasją opowiada o blaskach i cieniach życia pszczelarza. Rozmówcy zawsze słuchają tych opowieści z zapartym tchem, bo Karolina swoim barwnym językiem potrafi fantastycznie oddać klimat pszczelich historii.
Pod opieką Karoliny znajduje się obecnie siedem pszczelich rodzin. Ule znajdują się w okolicy jej domu, tak aby w razie potrzeby zawsze mogła je odwiedzić. Większości z nas wydaje się, że pszczoły zimą śpią. To jednak tylko półprawda. Tak naprawdę ich stan można porównać do czuwania.
- Pszczoły nie zapadają w zimowy sen, lecz zbijają się w kłąb, czyli taką zwartą grupę, wewnątrz której znajduje się najważniejsza w roju królowa matka. Jej przetrwanie jest dla roju priorytetem. Mimo że nie wychodzą z ula, bo zapasy żywności powinny mieć zgromadzone wewnątrz, pszczoły wciąż są aktywne – muszą utrzymać odpowiednią temperaturę w ulu, tak by po prostu nie zamarznąć. Taki okres nazywamy zimowlą – wyjaśnia Karolina.
Pszczoły to wyjątkowe zwierzęta, bez których przetrwanie ludzi na ziemi nie byłoby możliwe. Naukowcy od lat podkreślają, że gdy na ziemi zabraknie tych niezwykłych owadów, ludzie przetrwają jeszcze tylko kilka lat. Stąd wniosek, że powinniśmy dbać o nie szczególnie mocno. Niestety, naukowcy donoszą również, że z roku na rok globalna pszczela populacja się zmniejsza. Co to dla nas oznacza? Niewątpliwie ogromne problemy związane z globalnym systemem. Wszak 70% głównych gatunków roślin na naszej planecie wymaga zapylania przez owady. Bez pszczół plony będą znacząco mniejsze, co przełoży się na niedobory produktów żywnościowych. A tego, z pewnością nikt z nas nie chce.
Dużym problemem dla funkcjonowania pszczół są zmiany klimatyczne, jakie zachodzą na naszej planecie. Brak wyraźnej wiosny i jesieni, wydłużone okresy lata, które mogliśmy zaobserwować choćby w tym roku, sprawiają, że zapylacze dosłownie „wariują”. Bo jak tu iść „spać”, kiedy w październiku temperatury sięgają ponad 20 stopni? Nienaturalne zjawiska pogodowe, dotykają przecież także roślin, które kwitną w nietypowych porach. Przyczyną są oczywiście wysokie temperatury. Kiedy jednak następuje ogromny skok temperatur i np. z 20 stopni robi się -2, wszystko umiera. Czy odrodzi się w kolejnym roku? Trudno powiedzieć, najsilniejsze organizmy przetrwają, ale straty z pewnością będą duże. Wiedzą o tym choćby osoby posiadające ogródki, które widzą to na własne oczy.
Analogiczna sytuacja dotyka również pszczół.
- Zmiany klimatu zdecydowanie mają wpływ na pszczoły i jest to wyraźnie widoczne zwłaszcza jesienią. Pszczoły powinny być zakarmione i przygotowane do zimowli już na koniec sierpnia, tak by w czasie, kiedy praktycznie nic już nie kwitnie i jest już chłodno, mogły zmniejszyć swoją aktywność i pozostać w ulu. Tymczasem od kilku lat mamy bardzo ciepłe dni we wrześniu czy nawet jeszcze w październiku, przez co one wcale nie chcą iść spać, tylko wciąż wylatują na zewnątrz, wyjadają to, co miało im wystarczyć na zimę, a matki dalej składają czerw. W ten sposób pozbawiają się pokarmu na kolejne miesiące, bo nie są w stanie go zebrać i wyjadają to, co zebrały na okres zimowy – wyjaśnia Karolina.
Ci, którzy oddają swoje życie pszczołom, podkreślają, że wbrew pozorom miód „nie robi się sam”. Potrzeba do tego pomocnej ręki człowieka. Trzeba też zadbać o odpowiednie warunki lokalowe i środowiskowe dla zapylaczy.
- Nie wystarczy postawić ula i spodziewać się miodu, bo on nie pojawia się znikąd. Oczywiście są w roku takie okresy, kiedy o pożytek jest łatwiej i pszczoły nie muszą go daleko szukać, np. w czasie kwitnienia rzepaku czy lipy. Ale decydując się na hodowlę pszczół, warto tak urządzić swój ogród, by przez długie miesiące stale w nim coś kwitło. Dzięki temu w ulach nie będzie głodu - wyjaśnia Karolina.
Pszczelarze, których przecież nie jest aż tak wielu, nie są jednak w stanie samodzielnie zadbać o to, aby pszczoły nie wyginęły. Tu potrzebna jest praca całego społeczeństwa. Każdy z nas może zrobić coś, co pozwoli uratować, a może nawet zwiększyć populację zapylaczy. Jak zatem możemy to zrobić?
- Przede wszystkim zmieniając swój pogląd np. na pospolite chwasty, z którymi mniej lub bardziej skutecznie walczymy, aby posiadać nieskazitelny trawnik. Czas o tym zapomnieć i zmienić swoje nawyki. Wczesną wiosną nieocenione są pospolite chwasty, których w żadnym razie nie tępimy, ponieważ zapewniają one pokarm odbudowującym się po zimie rojom. To np. mniszki – popularne mlecze, kurdybanki, fiołki i wiele innych dziko rosnących kwiatków – wyjaśnia pszczelarka.
- Tym, którzy mają ogrody, polecam stworzenie łąki kwietnej ze szczególnym uwzględnieniem roślin miododajnych. Warto spróbować, chociażby po to, aby nie musieć kosić trawnika co kilka dni, a przy okazji móc cieszyć się pachnącymi i barwnymi kwiatami. Mieszkańcom miast polecam wykorzystanie swoich balkonów, na których bez problemu mogą umieścić najróżniejsze kwiaty. Będzie nie tylko ładnie, ale także z pożytkiem dla owadów – dodaje.
Reklama
Właśnie teraz, w długie jesienne wieczory warto się nad tym zastanowić. Internet daje nam ogromne możliwości, które możemy wykorzystać z pożytkiem dla środowiska. To dobra okazja do zaplanowania, jakie rośliny zaprosimy wiosną do naszych ogrodów i na balkony. Może tym razem damy szansę tym miododajnym?
Warto również zwracać uwagę na inne okoliczności. Nie od dziś wiadomo, że ogromnym wrogiem wszelkiego rodzaju zapylaczy są opryski, które stosuje się na uprawy. Ci, którzy uprawiają ziemię wiedzą, że to dzisiaj praktycznie niezbędny element pracy w gospodarstwach. Warto jednak zadbać o to, aby wykonywać je w bezpieczny dla zapylaczy sposób. Dzięki temu unikniemy wymierania gatunku, który wspiera nas w uprawie m.in. zbóż.
- Oprysków nie można wykonywać podczas tzw. oblotu pszczół, który trwa od świtu do zmierzchu, czyli mniej więcej od godziny 6 do 18, lecz specjaliści zwracają uwagę, że godziny poranne mogą być nieodpowiednie do oprysków - wynika to z tego, że klimat jest coraz cieplejszy i pszczoły mogą się pojawić w ogrodzie czy na polu nawet przed 6 rano. Dlatego opryski najlepiej przeprowadzać wieczorem, gdy słońce już zajdzie. Wtedy mamy pewność, że w naszym ogrodzie czy na polach nie pojawią się owady – wyjaśnia Karolina.
Pszczelarze zalecają, aby dokonywać oprysków w odległości nie mniejszej niż 20 metrów od pasiek. A przed rozpoczęciem pracy należy upewnić się, czy w uprawach nie ma owadów zapylających.
Czasem wystarczą niewielkie zmiany, które wprowadzi wiele osób, aby dokonać ogromnego kroku ku dobrym zmianom. Może czas zatem zasadzić miododajne rośliny, wykonywać opryski w określonych godzinach czy zrezygnować z perfekcyjnego trawnika? Dla nas to niewielkie zmiany, ale dla pszczół wspaniały prezent. Taki, który pomoże przetrwać zarówno im, jak i w szerszej perspektywie także nam – ludziom.
Fot. K. Wiśniewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze