Reklama

Przez pryzmat światła

21/07/2010 08:30
Najcięższa rzeźba na wystawie waży 250 kilogramów. Jej autor, Andrzej Borcz, żartował, że choć nazwał ją Pejzażem, w środowisku artystów funkcjonuje jako „siekiera”. Najlżejsza jest kompozycja Sebastiana Mikołajczaka – szklane Laboratorium snu. Różnorodność materiałów rzeźbiarskich i tematów składa się na najnowszą ekspozycję Płockiej Galerii Sztuki. Swoje prace wystawia tu trzynastu artystów rzeźbiarzy, pedagogów z Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Ceramika, kamień i blacha to materiały, z których powstały rzeźby Anity Oborskiej-Oracz. Płocczanka, absolwentka III Liceum, dyplom uzyskała w 2001 roku, w pracowni prof. Józefa Szczypki (rzeźba) i prof. Joanny Bebarskiej (mała forma). Od roku 2005 jest asystentką w pracowni rzeźby. Artystyczne pasje wyniosła z domu. Wrażliwości na piękno nauczyła ją mama. Potem było spotkanie z płockim malarzem Józefem Kempińskim, u którego uczyła się malarstwa i rysunku, i studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Wiele zawdzięcza także prof. Józefowi Szczypce. – Rzeźby, które pokazuję w Płocku, to efekt moich pierwszych doświadczeń z nowym, tak ciężkim i dużym materiałem. Zajęłam się w tym roku tematem klamry, i w kontekście ograniczeń ludzkich, i ogarniania pewnych spraw, różnych części rzeczywistości. Moja klamra jest niedomknięta i dlatego niemożliwa. Pojawiają się pewne siły, które próbują ją złożyć, ale to się nie udaje – opowiadała na wernisażu artystka.
Jedyną szklaną pracą na wystawie jest grupa obiektów autorstwa Sebastiana Mikołajczaka (dyplom 2006). Uprawia rzeźbę, medalierstwo, rysunek. Jego Laboratorium snu jest jedną z cyklu prac Oniryczne przestrzenie, który powstawał w latach 2006-2008. Już w 2005 roku powstała kompozycja W objęciach Morfeusza, w tematyce snu. – Zadawałem sobie pytanie, jak przenieść fenomen snu w rzeczywistość, w przestrzeń plastyczną. Chciałem znaleźć materiał, który by oddawał tę iluzję, oniryczność, to, czego nie potrafimy zwerbalizować. Laboratorium snu jest moim rozważaniem nad tym, jak przekazać coś, co jest nieuchwytne. Zawiera wiele pytań, ale i odpowiedzi. To jest taki mój sennik – mówił artysta.
Dialog z przeszłością i pamięcią o niej prowadzi w swoich pracach Iwona Langowska. Profesor nadzwyczajny w zakładzie rzeźby, na płockiej wystawie pokazuje trzy prace. Są one nostalgiczną opowieścią i wspomnieniem ludzi i miejsc, ważnych dla artystki. Pojawia się mała osada na wysokim kamieniu z labiryntem uliczek, naparstki ze stali i brązu, list. – Coraz częściej identyfikuję się z osobami i miejscami ze swojej młodości. Te prace są poświęcone miejscu i osobie. Na ścianę rzuciłam mapę satelitarną, żeby pokazać, jak to miejsce jest małe w tym globalnym świecie. Jedyną pamiątką, jaka została po mojej babci, jest naparstek. Jeden jest oryginalny. Drugi jest odlany, zaślepiony. Chciałam zostawić ślad po osobie, która była dla mnie bardzo ważna. Cieszę się, że wystawa tak dobrze się prezentuje w płockiej galerii. Jest dużo światła, a to dla rzeźbiarzy bardzo ważny element – mówiła Iwona Langowska. Inspiracjami prac Joanny Bebarskiej były starożytne kwadraty magiczne.
– W jednym jest łacińska sentencja „Woźnica z trudem wstrzymuje koła swojego wozu” i można ją czytać we wszystkich kierunkach. Drugi kwadrat magiczny to jest kwadrat cyfrowy. Suma liczb w pionie i poziomie wynosi zawsze piętnaście. Inspiracją trzeciej pracy była kostka do gry. Wykonane zostały z ceramiki i stali. Ostatnio zainspirowała mnie stal. Za jej ciekawą, wartą wykorzystania właściwość uważam nawet rdzewienie – opowiadała rzeźbiarka. Joanna Bebarska prowadzi na UMK pracownię medalierstwa i małych form rzeźbiarskich. Artystka wierna jest tzw. toruńskiej szkole medalierstwa, która wykonuje charakterystyczne medale płaskie, w przeciwieństwie do drugiej metody – medalierstwa wypukłego, wychodzącego w przestrzeń.
Andrzej Borcz, oprócz Pejzażu, zaprezentował w PGS Portret z kartką i kamieniem. – To nie jest autoportret. Raczej esencja portretu – tłumaczył autor. – To jest połączenie typowego przedmiotu cywilizacyjnego, czyli papieru, z pierwotnym tworzywem – kamieniem i zewnętrznym światłem, które tworzy rzeźbę. Komisarz wystawy, Grzegorz Maślewski, podkreślał, że wystawa jest pierwszym spotkaniem wszystkich pedagogów z jednego zakładu. Takiego projektu dotąd nie było. Dobór prac pozostawiono artystom. – Ja ich tylko prosiłem, żeby nie więcej niż trzy i się z tego wywiązali – żartował artysta. Jako jedyny pokazuje w Płocku trzy rzeźby figuralne z cyklu Requiem. Zwraca uwagę zwłaszcza niebieski anioł z podciętymi skrzydłami – metafora zawieszenia pomiędzy sacrum i profanum.
Na wystawie prezentowane są różnorodne materiały. Niezwykłą porcelanową kompozycję wykonała Alicja Majewska. Wzrok przyciągają granitowe i stalowe Źródła Macieja Wierzbickiego. Prace Aleksandra Paskala wykonane są z gliny. Artysta specjalizuje się w ceramice. Krzysztof Mazur zaprezentował drewniane obiekty, które powstały poprzez rozłupanie pnia drzewa i następnie zostały połączone z metalem. Krystiana Jajszczyka fascynuje temat miejsca w przestrzeni. Maria Wasilewska specjalizuje się w instalacjach i realizacjach environment. Katarzyna Adaszewska zaskakuje własną interpretacją „designu”.
Wystawę pedagogów Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu będzie można oglądać do 22 sierpnia.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości