Reklama

Przepisy kulinarne Izabeli Chudzyńskiej. Kurczak curry ze szparagami

Są przepisy, które zaczynają się od listy składników. I są takie, które zaczynają się od historii świata. My dziś sięgamy po ten drugi. Bo gdyby ktoś zapytał nas o najprostszy przepis na globalizację, odpowiedź mogłaby brzmieć: odrobina ciekawości, duża szczypta handlu i garść przypraw zamkniętych w jednym słowie „curry”. To słynna indyjska mieszanka sproszkowanych przypraw wydaje się czymś oczywistym, niemal domowym. Gdy ją wąchamy, odnajdujemy znajome nuty: imbir, pieprz czarny, kurkumę, kolendrę, gorczycę czarną, kmin rzymski, chili. Lista wydaje się konkretna, a jednak pozostaje otwarta. Bo curry nie jest jedną recepturą, lecz ideą mieszania. I może dlatego jego najbardziej wyrafinowane wersje wciąż owiane są tajemnicą, tak jakby ktoś próbował zachować w nich choć odrobinę lokalnego sekretu w świecie, który wszystko ujednolica. Początek był jednak bardzo materialny. W Indiach, tysiące lat temu, składniki miażdżono w moździerzach, były one świeże, zmienne w zależności od miejsca i pory roku. Nawet samo słowo, wywodzące się z tamilskiego „kari”, oznaczającego po prostu „warzywa”, nie miało w sobie nic z dzisiejszej egzotyki. Było codziennością. Do Europy curry przywędrowało stosunkowo wcześnie, gdyż w XVIII wieku za sprawą brytyjskich kolonizatorów: kupców i żołnierzy uczestniczących w rywalizacji o handel przyprawami z Indii i Dalekiego Wschodu, prowadzonej z Portugalią i Holandią. To oni, wracając do ojczyzny, upowszechnili zwyczaj mielenia przypraw „na zapas”, aby móc przywieźć ich jak najwięcej. Stąd wzięła się dzisiejsza zachodnia wersja curry, czyli gotowa mieszanka sproszkowanych przypraw, czasem łączona z olejem lub indyjskim masłem ghi i przyjmująca formę pasty. Do niedawna taka postać była w samych Indiach niemal nieobecna, jednak globalizacja spopularyzowała tę „szybką wersję” także tam. I może właśnie w tym tkwi paradoks globalizacji: to, co najbardziej lokalne, najłatwiej rusza w świat. A kiedy już wyruszy, zaczyna żyć własnym życiem, czasem bardziej naszym niż tych, którzy dali mu początek.

Kurczak curry ze szparagami

Skład:

  • 600 g piersi z kurczaka;
  • 400 g zielonych szparagów;
  • 100 g kukurydzy z puszki;
  • 200 ml mleka kokosowego;
  • 100 g koktajlowych pomidorków;
  • 1 łyżka łagodnej przyprawy curry;
  • 1 pęczek bazylii;
  • 4 łyżki oliwy;
  • sól, pieprz.

Wykonanie:
Piersi z kurczaka opłukujemy, osuszamy i kroimy w sznycle, które lekko rozbijamy tłuczkiem do mięsa. Nacieramy je łyżką przyprawy curry i skrapiamy oliwą. Odstawiamy w chłodne miejsce na około pół godziny. Odłamujemy zdrewniałe części zielonych szparagów i obgotowujemy je w osolonym wrzątku przez około 10 minut. Następnie odcedzamy i kroimy na kawałki długości 3–4 cm. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i obsmażamy mięso, po czym odkładamy je w ciepłe miejsce. Na tę samą patelnię wlewamy mleczko kokosowe, dodajemy pozostałą przyprawę curry, kukurydzę oraz szparagi i krótko zagotowujemy. Do sosu przekładamy mięso, doprawiamy solą i pieprzem i jeszcze chwilę gotujemy, aby smaki się połączyły. Podajemy z ryżem, posypane posiekaną bazylią i uzupełnione pomidorkami koktajlowymi.

Reklama

 

Kolor curry zawdzięcza kurkumie. Kurkuma była znana w Indiach od najdawniejszych czasów, a jej ślady odnajdujemy już w tekstach Wed sprzed kilku tysięcy lat, gdzie towarzyszyła rytuałom religijnym. Do dziś pozostaje elementem codzienności. Trafia do kuchni, ale także do praktyk leczniczych. W medycynie ajurwedyjskiej przypisuje się jej właściwości oczyszczające organizm oraz wspierające leczenie wielu dolegliwości, od infekcji po problemy z układem trawiennym. Z naszej perspektywy może zaskakiwać ta płynna granica między przyprawą a lekarstwem. W kulturze, która lubi porządkować i rozdzielać, kurkuma wymyka się prostym kategoriom. Bowiem, jest jednocześnie smakiem, kolorem i funkcją. Do Europy kurkuma trafiła za sprawą arabskich kupców, którzy przez wieki budowali mosty między Wschodem a Zachodem, także w wymiarze kulinarnym. U nas jednak nigdy nie osiągnęła takiej pozycji jak w Indiach. Dziś wraca w nieco innej odsłonie. Interesuje badaczy, którzy przyglądają się kurkuminie, związkowi o silnym działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym. To kolejny etap niesamowitej historii, prowadzącej od rytuału, przez kuchnię, aż po laboratorium.

Reklama

dr Izabela Chudzyńska
Etnolog, antropolog jedzenia

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości