Mityczny Herkules, w ramach swojego jedenastego zadania, miał zdobyć złote jabłka rosnące w ogrodzie na samym krańcu świata. Drzewa należały do Hery - żony Zeusa - i nic w tej historii nie było łatwe ani dostępne. Ogrodu strzegły Hesperydy, nimfy zachodu słońca, a na dokładkę w jego wnętrzu wił się niepokonany smok Ladon. Herkules jednak, zamiast sięgać po maczugę, sięgnął po spryt. Poprosił Atlasa, dźwigającego sklepienie niebieskie, by to on przyniósł jabłka - w końcu jako ojciec Hesperyd miał do nich prawo. Sam zaś, na krótką chwilę, przejął jego niebiański ciężar. Gdy Atlas wrócił z owocami i nie zamierzał już wracać do dawnej roli, Herkules poprosił tylko o poprawienie ułożenia brzemienia. I w tym jednym, krótkim geście odzyskał wolność oraz jabłka. Wiele wieków później, w renesansowej Europie Południowej, złote jabłka z mitu zyskały nową, bardzo konkretną postać: cytrusów. Pomarańcze i cytryny, sprowadzane z daleka, drogie i kapryśne w uprawie, stały się oznaką prestiżu. Cytrusowe ogrody należały do możnowładców, którzy niczym nowi Herkulesi demonstrowali w ten sposób swoją władzę nad naturą i dostęp do luksusu. Wystarczy wspomnieć Medyceuszy, którzy z wyjątkowym upodobaniem hodowali pomarańcze i cytryny, zamieniając mit w botaniczny manifest statusu.
Faworki z pomarańczowym aromatem
Skład:
- 300 g mąki;
- 3 jajka;
- 150 ml mleka;
- 80 g cukru;
- 80 g masła;
- 15 g świeżych drożdży;
- 1 łyżka likieru pomarańczowego (możemy zastąpić łyżeczką esencji pomarańczowej);
- olej do smażenia;
- cukier puder do posypania ciastek.
Wykonanie:
W letnim mleku rozpuszczamy drożdże, a masło roztapiamy. Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, mleko z drożdżami, a następnie kolejno wbijamy jajka. Wlewamy płynne masło połączone z likierem pomarańczowym i całość dokładnie mieszamy, aż masa stanie się gładka i jednolita. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia na około trzy godziny. W tym czasie rozgrzewamy olej do temperatury 170 st. C. Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy cienko i kroimy na paski o długości 10-12 cm oraz szerokości 4-5 cm. Każdy pasek nacinamy dwukrotnie wzdłuż, formując charakterystyczny kształt tych faworków. Smażymy je partiami na złoty kolor, następnie odsączamy na papierowym ręczniku i jeszcze ciepłe oprószamy cukrem pudrem.Reklama
Przełom nastąpił w XVI wieku, gdy Portugalczycy dotarli do Chin i zetknęli się z nieznanym wcześniej w Europie gatunkiem - pomarańczą słodką, Citrus sinensis. To właśnie oni przywieźli ją na Zachód, czyniąc z egzotycznego owocu towar pożądany i szybko rozpoznawalny. Nowa pomarańcza, odmienna od znanej wcześniej gorzkiej odmiany, rozprzestrzeniła się błyskawicznie, trafiając także do krajów arabskich, gdzie zaczęto nazywać ją burtuqal - od Portugalii, miejsca jej pochodzenia. W XVII wieku słodka pomarańcza zadomowiła się na dobre w samej Portugalii, której klimat sprzyjał jej uprawie. Stamtąd wyruszyła dalej w świat, pozostawiając ślad w językach wielu krajów: rumuńskim (portocale), bułgarskim i tureckim (portakal) czy greckim (portokali). Nazwa owocu stała się więc żywą mapą dawnych szlaków handlowych i dowodem na to, że kuchnia - podobnie jak język - pamięta historię lepiej, niż nam się wydaje.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze