W grudniu, kiedy świat pachnie mandarynkami, piernikami i gorącą herbatą z goździkami, uruchamia się coś, co ekonomiści nazwaliby „ekonomią prezentową”, a my - po prostu - przedświąteczną potrzebą obdarowywania. To czas, w którym wartość rzeczy nie wynika z ceny na metce, lecz z intencji schowanej pod papierem opakunkowym. W tej szczególnej ekonomii liczy się nie tyle sam przedmiot, ile gest, emocja i to subtelne, odroczone w czasie zobowiązanie, które rodzi się między ludźmi. Czasem podarujemy słoik własnoręcznie smażonej konfitury, innym razem drobną, wykonaną samodzielnie ozdobę - i nikt nie próbuje przeliczać tego na złotówki. Prezenty krążą jak osobliwa waluta, która nie trafia do sejfów, lecz do ludzkich serc. Bo w obdarowywaniu chodzi przede wszystkim o to, by poczuć miłość - a do tego trzeba umieć nie tylko dawać, ale i przyjmować.
Strucla z marcepanowym nadzieniem
Skład:
- ciasto
- 600 g mąki;
- 200 g rodzynek;
- 50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej;
- 50 g kandyzowanej skórki cytrynowej;
- 250 g miękkie masła lub margaryny;
- 250 ml mleka;
- 50 g drożdży;
- 100 g płatków migdałowych;
- 4 łyżki rumu;
- 100 g cukru;
- marcepanowe nadzienie
- 200 g surowej masy marcepanowej;
- 100 g cukru pudru;
- 50 g suszonych śliwek kalifornijskich;
- dodatkowo
- 150 g roztopionego masła;
- 150 g cukru pudru.
Wykonanie:
Rodzynki namaczamy w rumie. Mleko lekko podgrzewamy, rozpuszczamy w nim jedną łyżkę cukru i dodajemy drożdże. Do dużej miski przesiewamy mąkę, wsypujemy płatki migdałowe, pozostały cukier, kandyzowane skórki i odcedzone rodzynki. Następnie łączymy całość z rozczynem i miękkim masłem, po czym zagniatamy ciasto i odstawiamy je w ciepłe miejsce na około godzinę, aby wyrosło. Marcepan zagniatamy z cukrem pudrem. Śliwki drobno kroimy i dodajemy do masy marcepanowej. Wyrośnięte ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na dwie części, a każdą z nich rozwałkowujemy na prostokąt. Masę marcepanową dzielimy na pół, formujemy podłużne wałki o długości strucli i układamy je na środku każdego prostokąta. Zawijamy ciasto, nadając mu formę strucli. Strucle układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawiamy na 15 minut do ponownego wyrośnięcia. Pieczemy je około godziny w piekarniku nagrzanym do 175 st. C. Po upieczeniu studzimy, smarujemy roztopionym masłem i obficie posypujemy cukrem pudrem ze wszystkich stron.Reklama
A skoro mowa o dawaniu, trudno pominąć prezenty jadalne. Jednym z nich może być drezdeńska Stollen - strucla z marcepanowym nadzieniem, którą Niemcy cenią nie bez powodu. To ciasto jest wszystkim naraz: bogactwem bakalii, słodyczą marcepanu, aromatem świąt i odrobiną przesady. W Dreźnie tę przesadę doprowadzono do mistrzostwa. Co roku cukiernicy wypiekają Stollen-giganta, obwożą go ulicami podczas parady, a następnie uroczyście kroją wielkim nożem, bo aż dwunastokilogramowym. Ta tradycja sięga polskiego władcy, Augusta II Mocnego, który w 1730 roku zamówił struclę ważącą 1,7 tony – taką, by zdołała nakarmić 24 tysiące biesiadników. Stollen piecze się po to, by się nią dzielić - to jedno z tych ciast, które niejako z natury są prezentem.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze