Dla pokolenia urodzonego w połowie ubiegłego wieku – tego, które pamięta jeszcze świat bez marketów, za to z warzywnikiem za domem – smak lata nie miał nic wspólnego z egzotycznymi napojami o nucie limonki ani nowinkami z modnych blogów kulinarnych. Lato smakowało młodymi ziemniaczkami – oskrobanymi, nie obieranymi, bo przecież to w tej cienkiej skórce kryło się całe słońce lipca. Gotowane w osolonej wodzie, trafiały na talerze parujące, polane złocistym masełkiem. Na wierzchu – obowiązkowo – świeżo urwany koperek: pachnący, jeszcze wilgotny od porannej rosy, przyniesiony prosto z grządki. A obok – szklanka kwaśnego mleka. Nie tego z plastikowego pojemnika, ale prawdziwego – gęstego tak, że niemal można było kroić je nożem. Kwaśnego, zimnego i gaszącego pragnienie skuteczniej niż lemoniada. Te smaki – proste, wiejskie, prawdziwe – zostały z nami na zawsze. Dlatego gdy tylko na rynku pojawiają się młode ziemniaki, a w ogrodzie koperek rozrasta się bujnie, warto wrócić do tych wspomnień – choćby w nieco innej formie. Koperkowe pulpeciki łączą w sobie wszystko to, co wtedy smakowało najlepiej: ciepłe ziemniaki, słoną nutę sera, świeże zioła i lekko kwaśne orzeźwienie. Co ciekawe, ich przepis nie wywodzi się z polskiej tradycji, lecz z greckiej kuchni domowej – choć smakiem zdają się idealnie wpasowywać w nasze letnie wspomnienia.
Koperkowe pulpeciki
Skład:
500 g młodych ziemniaków;
120 g sera feta;
4 dymki;
pęczek koperku;
1 duże jajko;
1 łyżka soku z cytryny;
mąka do obtoczenia pulpecików;
sól, pieprz;
oliwa do smażenia;Wykonanie:
Ziemniaki gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, najlepiej w mundurkach. Gdy tylko lekko przestygną, obieramy je jeszcze ciepłe, przekładamy do miski i dokładnie ugniatamy. Do gorących ziemniaków dodajemy pokruszony ser feta i wszystko starannie mieszamy, aż składniki się połączą. Dymkę oczyszczamy i drobno siekamy. Koperek opłukujemy, osuszamy i również drobno kroimy. Do masy ziemniaczano-serowej dodajemy zioła, jajko oraz sok z cytryny. Całość dokładnie mieszamy i doprawiamy do smaku pieprzem oraz – ostrożnie – solą, pamiętając, że feta sama w sobie jest dość słona. Gotową masę przykrywamy i wstawiamy do lodówki, żeby nieco stężała. Następnie formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, lekko je spłaszczamy i obtaczamy w mące. Na rozgrzanej patelni z oliwą smażymy pulpeciki z obu stron, aż nabiorą apetycznego, złocistego koloru. Najlepiej smakują w upalny dzień – koniecznie ze szklanką zimnego, kwaśnego mleka.Reklama
A teraz pora na bohatera drugiego planu – choć zupełnie niesłusznie, bo to właśnie on sprawiał, że smak młodych ziemniaków stawał się pełny i kompletny. Koperek – z pozoru niepozorne ziele, które na wsi zrywało się z ogródka odruchowo, garścią. A przecież kryje się w nim prawdziwe bogactwo. Zielone, delikatne listki niosą w sobie nie tylko aromat lata, ale i cały pakiet zdrowotnych dobrodziejstw. Antyoksydanty, minerały, witaminy z grupy B, A, C, a nawet D – wszystko to znajdziemy w jednej garści świeżego koperku. Wspomaga trawienie, koi nerwy, obniża poziom cukru i cholesterolu, łagodzi ból. Dawniej nikt tego nie analizował – po prostu się jadło i było dobrze. Dziś wiemy więcej, ale sens pozostał ten sam: koperek nie tylko zdobi potrawy, on je dopełnia. Dlatego w koperkowych pulpecikach znalazł się nieprzypadkowo. To ukłon w stronę tradycji, zdrowia – i pamięci smaku.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze