Kolor odgrywa istotną rolę w kształtowaniu naszego apetytu – to, jak wygląda potrawa, wpływa na to, czy mamy ochotę ją zjeść. Im bardziej kolorowe danie, tym chętniej po nie sięgamy. Różnorodne barwy na talerzu kojarzą się ze świeżością, zdrowiem i smakiem. Zjawisko to szczególnie widoczne jest u dzieci, które często oceniają jedzenie wzrokiem. Kolorowe warzywa, owoce czy dodatki sprawiają, że posiłek staje się atrakcyjniejszy, a dzieci chętniej próbują nowych smaków. Szczególnie sprzyjają temu wiosenne warzywa, które nadają daniom lekkości i barw – czego doskonałym przykładem jest poniższy przepis z wykorzystaniem zielonych szparagów i pomarańczowej marchwi.
Risotto z łososiem i zielonymi szparagami
Skład:
- 200 g ryżu na risotto;
- 500 g filetu łososia bez skóry;
- 1 cebula;
- 1 marchewka;
- 150 g mrożonego zielonego groszku;
- pęczek zielonych szparagów;
- 125 ml wytrawnego białego wina;
- 450 ml warzywnego bulionu;
- 2 łyżki oliwy;
- sok połowy cytryny;
- 100 g tartego ostrego sera typu parmezan.
Wykonanie:
Odłamujemy zdrewniałe końcówki szparagów, opłukujemy je i kroimy na kawałki o długości około 2 cm. Cebulę i marchew obieramy, a następnie drobno siekamy. Łososia kroimy w większą kostkę i skrapiamy sokiem z cytryny. Na dużej patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy na nim ryż. Gdy lekko się zeszkli, dodajemy cebulę i marchewkę, smażymy razem przez chwilę. Następnie wlewamy białe wino, czekamy aż odparuje, po czym dolewamy bulion. Patelnię przykrywamy i gotujemy risotto przez około 15 minut. Po tym czasie dodajemy łososia i szparagi. Jeśli płyn zdążył się zredukować, dolewamy odrobinę wody i ponownie przykrywamy patelnię. Gotujemy jeszcze przez około 7 minut – do momentu, aż ryż będzie miękki. Na koniec dodajemy starty ser i delikatnie mieszamy, aż wszystko się połączy.Reklama
W świecie jedzenia kolor ma znaczenie – to banał, ale z gatunku tych, które warto powtarzać, bo mają potwierdzenie w nauce i codziennym doświadczeniu. Szczególnie, gdy przyjrzymy się... czerwieni. Naukowcy zauważyli, że intensywny czerwony kolor potrafi hamować apetyt i przyspieszać uczucie sytości. Jedno z badań z użyciem zupy pomidorowej wykazało, że im głębsza i bardziej nasycona była jej barwa, tym mniej spożywali jej badani – szybciej czuli, że „już wystarczy”. Czerwony działa tu jak naturalny sygnał stopu, obecny zarówno w sygnalizacji świetlnej, jak i na naszym talerzu. Może to efekt ewolucji, może czysta psychologia – ale faktem jest, że działa. Warto o tym pamiętać zwłaszcza po świętach i majówkowym grillowaniu, kiedy wizja własnej sylwetki na plaży zaczyna niepokoić bardziej niż prognozy pogody na wakacyjny wyjazd. A skoro przy czerwieni jesteśmy – kwiaty pigwowca to małe, intensywnie barwne cuda, które można wykorzystać nie tylko w ogrodzie, ale i w kuchni. Mają lekko kwaskowy, orzeźwiający smak i znakomicie sprawdzają się jako jadalna dekoracja do risotta – szczególnie tego wiosennego, ze szparagami i łososiem. Dodają koloru, świeżości i naturalnej elegancji, a być może – zgodnie z logiką „czerwonego efektu” – sprawią, że zadowolimy się mniejszą porcją. Czyż nie brzmi to jak idealne rozwiązanie na czas po świątecznym przesycie i przed sezonem letnim?
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze