Ostatnimi dniami przyroda zdecydowanie przyspieszyła. Wiosenne burze, ciepłe dni i wilgotna ziemia sprawiły, że sezon na szparagi rozpoczął się wcześniej niż zwykle. Choć wielu smakoszy czeka na białe odmiany, to właśnie zielone szparagi zdominowały pierwsze zbiory. Nie wymagają kopcowania, szybciej dojrzewają i niemal od razu są gotowe do przyrządzenia. Delikatniejsze, o bardziej wyrazistym smaku, doskonale poddają się różnorodnym technikom kulinarnym – od blanszowania po pieczenie. Znakomicie odnajdują się w wersji inspirowanej kuchnią francuską. Podane z aksamitnym sosem na bazie żółtek i śmietany, przypominającym w strukturze klasyczny sos holenderski, zyskują elegancję dania z paryskiego bistro.
Szparagi po parysku
Skład:
- 500 g zielonych szparagów;
- 30 g masła;
- 30 g maki;
- 450 ml letniego, esencjonalnego bulionu, np. wieprzowego lub cielęcego;
- 2 łyżki śmietany kremówki;
- 2 żółtka;
- kilka kropli soku z cytryny;
- 1 łyżeczka cukru;
- sól, biały pieprz.
Wykonanie:
W dużym garnku zagotowujemy osoloną wodę z łyżeczką cukru. W międzyczasie oczyszczamy zielone szparagi i odłamujemy ich zdrewniałe końcówki. Następnie przystępujemy do przygotowania sosu. W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i mieszamy, aż powstanie gładka, lekko przyrumieniona zasmażka. Zdejmujemy rondelek z ognia i powoli wlewamy bulion, cały czas energicznie mieszając. Ponownie stawiamy na małym ogniu i gotujemy, aż sos zgęstnieje – zajmie to około 10 minut. W międzyczasie gotujemy szparagi w przygotowanej wcześniej wodzie – wystarczy 2–3 minuty. Odcedzamy je i układamy na półmisku. Gęsty sos zdejmujemy z ognia, dodajemy do niego żółtka i śmietanę, doprawiamy solą, pieprzem oraz sokiem z cytryny. Ciepłym sosem polewamy szparagi i podajemy od razu.Reklama
We Francji szparagi od wieków uchodzą za warzywo wykwintne – pełne sezonowej elegancji i smakowej delikatności. Ich obecność na stołach królewskich jest dobrze udokumentowana: już w XVII wieku uprawiano je w ogrodach Wersalu specjalnie dla Ludwika XIV, który cenił ich łagodny smak i niezwykłą kruchość. Ogrodnik królewski, Jean-Baptiste de La Quintinie, prowadził specjalne szklarnie, by dostarczać władcy szparagi nawet zimą. Z czasem trafiły one do kuchni mieszczańskiej, a dziś są stałym elementem francuskiej wiosny – obecne w kartach menu każdego dobrego lokalu. Szacunek do produktu, sezonowość i oszczędność formy – to zasady, które nadają ton nie tylko klasycznej kuchni francuskiej, ale i współczesnej gastronomii w duchu terroir. W Paryżu szparagi pojawiają się w marcu i kwietniu na targach ulicznych, w butikowych warzywniakach i na straganach pod arkadami hal. Równo ułożone, przewiązane sznurkiem, opatrzone nazwą miejsca pochodzenia – często Lot-et-Garonne lub Île-de-France – stają się symbolem początku kulinarnej wiosny. Wystarczy rzut oka na pierwsze karty sezonowego menu, by wiedzieć, że paryska kuchnia obudziła się z zimowego snu. To właśnie codzienna elegancja – bez zbędnego przepychu, za to z uważnością na detal – czyni szparagi ikoną francuskiego smaku. Sprężyste, zielone, z lekką orzechową nutą, nadal budzą ten sam zachwyt, co w czasach Ludwika XIV – tylko dziś nie trzeba już być królem, by móc się nimi delektować.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze