Tego, pątnicy, którzy wyruszyli w niedzielę 6 sierpnia z Płocka na Jasną Górę, nie przewidywali nawet w najgorszych snach: rzęsisty deszcz zaczął padać nad ranem, trochę zmalał, gdy z płockiej Bazyliki Katedralnej wyruszali razem z 25. jubileuszową Płocką Pielgrzymką na Jasną Górę, by tam „Zawierzyć Maryi”, jak głosiło hasło tegorocznej pielgrzymki. Potem, w ciągu dnia, strugi deszczu lały się na głowy przemokniętych do szpiku kości pątników z mniejszą lub z większą częstotliwością. Bez przerwy. Gdyby wyłączyć z tej wędrówki w deszczu motyw religijny, pielgrzymka dnia pierwszego przypominałaby typową szkołę przetrwania. Trzeba było się wykazać niesamowitym hartem ducha, żeby się nie poddać i nie zaprzestać tej wędrówki pod leśnych drogach, którymi płynęły rzeki wody. Na czele pielgrzymki Anno Domini 2006 szła grupa wyjątkowa, bo jubileuszowa. Jej uczestników prowadził proboszcz parafii na płockich Górkach ks. Tadeusz Łebkowski. Samo wyjście poprzedziło zresztą spotkanie przedpielgrzymkowe, z mszą, a potem przy ognisku, kiełbaską od proboszcza. Głównym gościem był zresztą kierownik płockiej pielgrzymki ks. Andrzej Pieńdyk (następca ks. Andrzeja Redmera). Obecni mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć się po raz pierwszy od wielu lat i poopowiadać o dzieciach, o pracy, o życiu... Nazajutrz trzeba było zdążyć na mszę w Katedrze Płockiej, odprawianą przez biskupa ks. prof. Stanisława Wielgusa. „Jubieluszowcy” wyruszyli jako pierwsi, ale nie tyle przecierali szlaki, co – z powodu deszczu – czynili je bardziej rozdeptanymi: – Dziękujmy Bogu za ten deszcz – zachęcał ks. Tadeusz Łebkowski. – Przecież modliliśmy się o deszcz. Deszczu tak bardzo potrzebowała spragniona ziemia – pocieszał moknących pątników. – Pamiętajmy jednak, że pielgrzymka ma także charakter pokutny... Deszcz sprawił, że pierwszy 36-kilometrowy odcinek z Płocka do Sokołowa, był niesłychanie trudnym odcinkiem: – Wreszcie wiem, co to znaczy wieczny odpoczynek – komentował ks. Tomasz Opaliński z płockiej „Niedzieli” na postoju w Ruszkowie. W tłumie – grupa jubileuszowa liczyła aż około 280 osób – udało się wyłowić wzrokiem niezmordowanego płockiego fotoreportera Jana Waćkowskiego, burmistrza Gąbina Krzysztofa Jadczaka (uczestnika pierwszej pielgrzymki z Płocka do Częstochowy), s. Ernestę Zielińską oraz ks. Marka Makowskiego z płockiej Kurii Diecezjalnej czy proboszczów parafii: ks. Andrzeja Zembrzuskiego (pielgrzymkowego weterana) z parafii Św. Krzyża i ks. Stanisława Kaźmierczaka z parafii Św. Jadwigi. Także ks. Janusza Mackiewicza, jednego z pierwszych przewodników płockiej peregrynacji na Jasną Górę. Oraz wiele braci i sióstr dobrze i mniej znanych ze wspólnych, religijnych wędrówek. Nie brakowało wspomnień. O szklance wody, którą trzeba było kupić, wędrując jeszcze z pielgrzymką warszawską. O przeszkodach, jakie przed płockimi pielgrzymami piętrzyli po roku 1981 funkcjonariusze wiadomych służb. O życiowych losach konkretnych pielgrzymów, którzy nie omieszkali stawić się do wymarszu także 6 sierpnia tego roku. Nie wszyscy „jubileuszowcy” zdołali jednak dojść do Ruszkowa. Niektórzy, przemoczeni do suchej nitki, a przez to narażeni na infekcje, zdołali dotrzeć jedynie do Gostynina. Niestety, nie okazali się nieprzemakalni, choć za takich uznał ich ks. Łebkowski. Na ostatnim postoju przewodnik grupy wyróżnił wszystkich, którzy byli szczególnie aktywni, a więc m.in. Andrzeja Wiśniewskiego (gorącego orędownika utworzenia tej grupy) czy odpowiedzialnego za służby porządkowe Jacka Patorę. Wiele hołdów spotkało także siostry „śpiewające”. „Jubileuszowcy” dotarli do Sokołowa z niebywałą ulgą. Rozstali się z pozostałymi uczestnikami 25. pielgrzymki po uroczystym apelu (gdzie m.in. pokazany został historyczny film, jak to dawniej na pielgrzymkach bywało). Ich następcy w poniedziałek 7 sierpnia ruszyli dalej, aby przez wsie i miasteczka, pokonując 267 km, w pogodzie i niepogodzie, dotrzeć na Jasną Górę. Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze