Kilka dni temu do redakcji zadzwonił pan Marcin, pensjonariusz jednego z podpłockich Domów Pomocy Społecznej. Rozmowę zaczął od tego, że jest bity przez współmieszkańców placówki, poniżany i dlatego musiał uciekać. Jego zdaniem, taka sytuacja trwa od kilku miesięcy, a ucieczka jest wołaniem o pomoc. Ponieważ DPS, z którego pan Marcin uciekł, ma znakomitą opinię, postanowiliśmy sprawdzić, skąd ta skarga. Pan Marcin w DPS przebywa od 2012 roku, ale problemy zaczęły się dopiero kilka miesięcy temu. – Pochodzę z Bielawy, mam mózgowe porażenie dziecięce, na szczęście w takim stopniu, że radzę sobie samodzielnie. Poruszam się o własnych siłach, ale wymagam opieki. Ale w ostatnim czasie już absolutnie nie mogę wytrzymać, dlatego uciekłem. Jestem w Częstochowie, choć nie wiem, co dalej mam zrobić, nikt się mną nie interesuje, nie szuka, chyba się cieszą, że mnie nie ma w ośrodku – tłumaczył. Wszystko przez to, że przez ostatnich kilka miesięcy nie mógł dogadać się z innymi pensjonariuszami.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze