Choć rozporządzenie wejdzie w życie z dniem 1 kwietnia, to wcale nie jest prima aprilisowy żart. Kursy na prawo jazdy będą droższe i dłuższe. Mówi o tym nowe rozporządzenie ministra infrastruktury, dotyczące szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów, w którym czytamy m.in. że o połowę zwiększona zostanie (czyli z 20 do 30) liczba godzin praktycznych, a teoretycznych z 10 na 20.
Większa ilość godzin to oczywiście większe koszty. Ceny mogą wzrosnąć nawet o 50%, czyli ze standardowych 600 zł do 900zł, choć nie wykluczone, że będzie jeszcze drożej! A poza tym trzeba się też liczyć z dłuższym trwaniem kursu. Przedłuży się bowiem z pięciu tygodni na całe osiem! Płocczanie bronią się przed tym i szturmują szkoły jazdy.
- Sezon zimowy był dla nas zawsze walką o przetrwanie. Tymczasem mamy pełne ręce roboty. Jest obecnie tak, jak w popularnym okresie letnim. Chętnych jest nawet cztery razy więcej niż zwykle o tej porze, a przypuszczam, że będzie jeszcze więcej, zwłaszcza w ostatecznym terminie, uprawniającym do zdawania na starych zasadach, czyli w marcu – mówi Zenon Butkiewicz z POLKURS-u. Teraz przyszedł za to czas wielkich żniw. Na kurs prawa jazdy zapisują się wszyscy, tym bardziej że nie ma w naszym kraju górnej granicy, uprawniającej do zdawania egzaminu. Ograniczona jest jedynie dolna granica. Trzeba mieć ukończone 18 lat, jednak warto w tym miejscu podkreślić, że na kurs mogą przyjść również ci, którzy zdążą uzyskać do 1 lipca 2004 roku pełnoletność. Uczniowie chętnie korzystają z tego przywileju. - Teraz ciężko wyciągnąć od rodziców 600 zł, a co dopiero 1000 zł – przekonują młodzi kandydaci na kierowców.
Z możliwości licznie korzystają także kobiety. – Choć do tej pory przepisowe 20 godzin jazdy to dla kursantek zazwyczaj było za mało i dokupowały kolejne godziny – przekonuje szef POLKURSU. A każda kolejna godzina to dopłata w wysokości 30 zł. I tak płaciliśmy więc więcej niż podstawowa kwota umowna.
Nie tylko jednak kobiety po 20 godzinach jazdy praktycznej nie czuły się pewnie na tyle, żeby zdawać egzaminy. Stąd zwiększenie ilości godzin niewątpliwie wpłynie na lepsze umiejętności poruszania się w ruchu drogowym początkujących kierowców. Choć trzeba też powiedzieć, że uzyskanie prawa jazdy nie czyni z człowieka dobrego kierowcy, o czym najlepiej wiedzą policjanci z drogówki. – Nawet przy zwiększonych godzinach kursu, niewiele to daje w przypadku określonych osób.
Przydałyby się w Płocku również kursy bardziej specjalistyczne, gdzie wieloletni kierowcy mogliby doskonalić swoje umiejętności np. w radzeniu z poślizgami na drodze. Pomysł, by zorganizować tego typu szkolenia miał Automobil Klub Ziemii Mazowieckiej. Na razie jednak nic o tym nie słychać.
Również instruktorzy zaznaczają, że aby opanować jazdę, za kółkiem trzeba spędzić odpowiednią ilość godzin, przy czym jednym wystarcza mniej, a drugim trzeba więcej czasu.
- Ja też nie lubię tańczyć i nikt mnie do tego nie zmusi. Podobnie jest z kursantami i nauką jazdy, choć wiele można wytrenować. Kurs przygotowuje człowieka do egzaminu w stopniu podstawowym. Nie wszyscy muszą zdać za pierwszym czy drugim razem, czasami udaje się dopiero za siódmym. To kwestia przygotowania. Doświadczenie człowiek zdobywa sam na drodze, choć zdarzają się kobiety, które zapominają, jak się prowadzi samochód po kilku dniach niejeżdżenia– zaznacza Zenon Butkiewicz.
Jak się dowiedzieliśmy, szkoły jazdy o wiele wcześniej zauważyły już potrzebę zwiększenia ilości godzin. Niektóre, za darmo dodawały godziny teoretyczne.
Szkoła na raty
- Obecny czas na naukę jazdy to kpina, a dwadzieścia godzin jazdy to parodia. Brakowało tych godzin - przekonuje Władysław Osiński, prowadzący jeden z większych w Płocku ośrodków nauki jazdy, gdzie również kilkakrotnie zwiększyło się zainteresowanie kursami. 10 instruktorów, ma pełne ręce roboty, a 10 pojazdów jest w ciągłym ruchu. - Każdy chce mieć prawo jazdy na starych zasadach, w krótszym czasie i za mniejsze pieniądze. Nikt nie chce spędzić więcej godzin za kółkiem pod okiem instruktora, choć na pewno każdemu by się przydało.
A na starych zasadach będą mogli zdawać wszyscy ci, którzy poszli na kurs prawa jazdy do 1 kwietnia. Po tym czasie szkoły pewnie opustoszeją i zacznie się walka o klienta. W Płocku mamy kilkanaście mniejszych lub większych szkół jazdy, dysponujących jednym bądź kilkoma samochodami do lekcji.
- Już stosujemy system spłat ratalnych, bo ludzi nie stać na jednorazową wpłatę – zapewniają właściciele ośrodków szkolenia kierowców. Do kursów dodają materiały szkoleniowe, płyty CD z testami, organizują wewnętrzne sprawdziany z teorii i z praktyki, (które od 1 kwietnia będą już obowiązkowe).
- Dysponujemy testami z Polskiego Instytutu Transportu Samochodowego, które wymagane są przy zdawaniu egzaminu państwowego – informuje Zenon Butkiewicz. Z kolei Władysław Osiński zaznacza, że w jego ośrodku nie zabraknie multimedialnych środków audiowizualnych, bo... młodzież już nudzi nauka z tablic zapisanych kredą.
Może zaistnieć również taka sytuacja, że kursy... stanieją, dzięki szkołom, które będą mogły sobie pozwolić na obniżenie kosztów. Za tym opowiedziałaby się na pewno większość kursantów, przekonujących, że i obecnie 600 zł za kurs prawa jazdy to bardzo dużo. Właściciele szkół jazdy są odmiennego zdania. - Nikt nie myśli o tym, że samochody się psują, że kosztuje amortyzacja, że do baku trzeba wlać paliwo, klocki hamulcowe i sprzęgła są praktycznie ciągle wymieniane, bo samochód do lekcji musi być w 100% sprawny! Na nasz zarobek niewiele zostaje.
Dobrze jednak wiemy, że kurs to nie wszystko, bo trzeba jeszcze zdać państwowy egzamin w płockim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego mieszczącym się przy ulicy Otolińskiej. Za pierwszym razem rzadko kiedy się udaje, a za każdy następny trzeba znów zapłacić. Ale egzamin i egzaminujący to oddzielny temat, do którego powrócimy.
Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze