Reklama

Potrzebne są duże zadania

18/02/2004 13:50
Rozmowa z Wiktorem Guzkiem,
prezesem zarządu Mostostal Płock SA
Płocki Mostostal jest jedną z najstarszych, działających w mieście firm. Proszę przypomnieć, w jakim celu został powołany?
- Rzeczywiście jest jedną z najstarszych, a firma powołana została w momencie powstania kombinatu petrochemicznego do jego budowania. Najpierw byliśmy oddziałem Mostostalu Warszawa, ale w krótkim czasie przekształciliśmy się w samodzielną firmę. Po prostu front robót był tak duży, że musiał być realizowany przez samodzielną firmę.
Przez ponad 40 lat istnienia firmy były pewnie różne jej koleje. Jakich momentów było więcej, tych dobrych, czy tych gorszych?- Myślę, że częściej było dobrze. Firma nigdy nie miała większych kłopotów. Dopiero w roku ubiegłym, po raz pierwszy w historii Mostostalu Płock zanotowaliśmy stratę finansową. Powodów było kilka. Przede wszystkim ten, że skończył się duży program inwestycyjny w ORLEN-ie, po drugie konkurencja, a po trzecie, trwał w firmie proces restrukturyzacji. Trzeba było zwolnić sporą część załogi, a to pociągało za sobą dodatkowe koszty.
Co się w niej zmieniło po restrukturyzacji?
- Przede wszystkim diametralnie zmniejszyło się zatrudnienie, z 1500 osób, do (aktualnie) poniżej 700. Część z tych, którzy odeszli, jest na wcześniejszych emeryturach i innych świadczeniach, ale duża część dostała wypowiedzenia, oczywiście z winy zakładu pracy, co sprawiło, że otrzymali odprawy. Tego po prostu wymaga kodeks pracy.
Osoby, które w firmie pozostały, to już jest ta załoga, której firma nie będzie się pozbywać, dla której jest praca?
- W moim odczuciu zatrudnienie niespełna 700 osób to jeszcze jest za dużo, aczkolwiek na każdym kroku słyszymy, że w gospodarce coś drgnęło. My, poza rynkiem płockim, tego nie odczuliśmy
Firma powołana do budowy Petrochemii nadal realizuje inwestycje, dziś już w ORLEN-ie?
- Około 35% naszego przerobu, to roboty wykonywane na rzecz ORLEN-u i tyle samo na rzecz PERN-u. Reszta to różne inne zadania, z których największą część stanowią roboty przy nowym moście. W ORLEN-ie realizujemy bardzo różne zadania, są zlecenia duże, małe, remontowe i inwestycyjne. Kiedyś były to duże zlecenia, dziś są to drobne prace, które składają się na całość zadania.
Za to w PERN-ie wykonujecie bardzo duże zadanie...
- Rzeczywiście, robota dla PERN-u jest dla nas bardzo opłacalna. Wykonujemy zbiornik 100 tys. m sześc. w Adamowie, jeden z czterech, który aktualnie PERN buduje. Jest to największy, budowany w tej chwili zbiornik w Polsce. Do tej pory budowane były tylko na 50 tys. m sześc. Jest to olbrzymie zadanie i bardzo ważne dla nas, a o trudności wykonania niech świadczą liczby. Zbiornik ma średnicę wynoszącą ponad 90 m i tonaż zużytej stali - 3 tys. ton. Muszę tu dodać, że wszystkie cztery zbiorniki są wykonywane równolegle i wszystkie cztery przez płockie firmy. Dwa z nich powstaną na Plebance, a ostatni też w Adamowie. Wykonuje go Naftoremont. Ale nie tylko budujemy nowe zbiorniki, także remontujemy już istniejące. To nasze drugie ważne zadanie, remont zbiornika 50 tys. m. sześc. My dobudowujemy tam płaszcz zewnętrzny, co jest trudne, bo robimy to na obiekcie eksploatowanym, czyli są większe zagrożenia.
- Budowa tak wielkiego zbiornika dla firmy była czymś nowym, takiej inwestycji Mostostal jeszcze nie realizował...
- Dla firmy są to nowe referencje, zwłaszcza że jeśli chodzi o część mechaniczną, to w dużej mierze jest już zrealizowana. Mamy więc doświadczenia, i dlatego staramy się teraz o wykonywanie podobnych zbiorników za granicą. Startujemy w przetargu na budowę podobnych obiektów na Ukrainie i nie ukrywam, że jego wygranie będzie możliwe tylko dzięki doświadczeniu z Adamowa.
- Nie zawsze tak było, że PERN chciał angażować płockie firmy...
- Na szczęście teraz tak jest. Inwestycje wykonywane dla PERN są bardzo intratne. Jeśli będą wykonywać dalsze zbiorniki, a mówi się, że w Adamowie powstaną dwa następne, to myślę, że mamy bardzo duże szanse, aby uczestniczyć w przetargach i rzecz jasna wygrać. Bardzo dobrze oceniamy współpracę ze wszystkimi służbami PERN-u. Jest to przedsiębiorstwo, które rozumie wykonawcę. Na pewno nie działa w ten sposób, by chwycić kogo się da i wydusić ostatnie krople, bo potem już będzie można współpracować z innymi firmami. PERN stawia na dobre, wypróbowane firmy i to chyba jest z korzyścią dla nich i dla nas. Jest to kontynuacja polityki prezesa Henryka Janczewskiego, którą zarząd z prezesem Stanisławem Jakubowskim kontynuuje.

Rozmawiała: Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości