Spory sądowe dotyczące kredytów indeksowanych lub denominowanych do walut obcych są wyrazistym przykładem ewoluowania wykładni prawa, zmian linii orzeczniczych, a co równie ciekawe – dynamicznych zmian strategii procesowych.
Banki, dążąc do ochrony swoich interesów, coraz częściej stosują skomplikowane konstrukcje prawne, które mają zminimalizować straty wynikające z uznania umowy za nieważną. Jedną z takich metod jest podniesienie zarzutu potrącenia na wypadek, gdyby sąd nie podzielił argumentacji banku o ważności kontraktu. Mechanizm ten, uregulowany w art. 498 Kodeksu cywilnego (k.c.), pozwala na wzajemne umorzenie wierzytelności do wysokości wierzytelności niższej. W praktyce bank dąży do tego, aby kwota wypłaconego kapitału została odliczona od sumy rat, które musi zwrócić konsumentowi po unieważnieniu umowy.
Stanowisko to może zdumiewać w kontekście oficjalnych oświadczeń banków, które zaprzeczają nieważności umowy kredytowej – czyli dokładnie tej okoliczności, która stanowi źródło zgłaszanego do potrącenia roszczenia.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w wyroku o sygnaturze C-902/24 rozstrzygnął wątpliwości dotyczące tego, czy bank może jednocześnie twierdzić, że umowa jest ważna, i żądać potrącenia kapitału na wypadek jej unieważnienia. Sędziowie uznali, że przepisy dyrektywy Rady 93/13/EWG nie wykluczają takiej strategii procesowej.
Bank ma prawo do obrony swoich racji w sposób ewentualny (tzw. „na wypadek”). Oznacza to, że instytucja finansowa najpierw próbuje przekonać sąd do utrzymania umowy w mocy, a dopiero w drugiej kolejności – gdyby ten plan zawiódł – zgłasza gotowość do rozliczenia się z kapitału. Choć takie podejście budziło opór prawników reprezentujących kredytobiorców, TSUE wyjaśnił, że zasada skuteczności oraz prawo do ochrony sądowej pozwalają na stosowanie krajowych przepisów dopuszczających zarzuty ewentualne.
Warunkiem jest jednak to, aby taka procedura nie utrudniała konsumentowi nadmiernie dochodzenia jego praw. Sąd krajowy musi zadbać, by rozliczenie kapitału nie stało się dla kredytobiorcy pułapką zniechęcającą go do walki o sprawiedliwość.
Istotnym elementem rozstrzygnięcia TSUE jest określenie momentu, w którym roszczenie banku o zwrot kapitału staje się wymagalne. W prawie polskim potrącenie jest możliwe tylko wtedy, gdy obie wierzytelności są już wymagalne, czyli upłynął termin ich płatności. Pojawia się tu logiczny problem: skoro bank oficjalnie uważa umowę za ważną, teoretycznie nie może jeszcze żądać zwrotu całego kapitału. Trybunał wskazał jednoznacznie, że wierzytelność banku nie może zostać uznana za wymagalną, dopóki właściwy sąd nie ustali ostatecznie nieważności samej umowy.
To stanowisko chroni kredytobiorców przed naliczaniem przez bank odsetek za opóźnienie jeszcze w trakcie trwania procesu. Dopiero moment, w którym sąd stwierdzi nieważność umowy, otwiera drogę do wzajemnego rozliczenia. Zapobiega to sytuacji, w której konsument po wygranej sprawie musiałby zapłacić ogromne odsetki karne za czas trwania wieloletniego sporu. Takie obciążenie wywołałoby tzw. efekt mrożący, zniechęcający innych do wchodzenia na drogę sądową.
Najbardziej rewolucyjna część wyroku dotyczy kosztów procesu. Standardowo strona, która przegrywa sprawę choćby w części, musi zwrócić koszty przeciwnikowi. Gdyby bank skutecznie potrącił kapitał, powództwo konsumenta o zapłatę rat mogłoby zostać w tej części oddalone, co naraziłoby go na koszty zastępstwa procesowego banku.
TSUE orzekł jednak, że uwzględnienie zarzutu potrącenia nie może skutkować niekorzystnym dla konsumenta rozliczeniem kosztów. Kredytobiorca powinien być traktowany jako strona wygrywająca sprawę w całości, o ile jego główne żądanie dotyczące nieważności umowy zostało uwzględnione.
Wyjątkowo Trybunał dopuścił możliwość obciążenia konsumenta kosztami, jeśli sąd stwierdzi jego „złą wiarę”. Dotyczy to sytuacji, w których kredytobiorca – będąc w pełni poinformowanym o konsekwencjach – w sposób nieuzasadniony sprzeciwia się rozliczeniu, dążąc jedynie do przedłużenia procesu.
Wyrok w sprawie C-902/24 (Herchoski przeciwko Santander Bank Polska S.A.) stanowi istotną korektę wcześniejszej linii orzeczniczej. O ile we wcześniejszych sprawach (np. C-746/24 Gryczara) akcentowano niemal bezwzględną ochronę konsumenta, o tyle teraz Trybunał wskazuje, że ochrona ta wymaga rzetelnej postawy również ze strony kredytobiorcy. Co najważniejsze, wyrok ten – rozstrzygając wątpliwości dotyczące potrącenia ewentualnego – ujednolici orzecznictwo i zmniejszy niepewność prawną obu stron procesu.
r.pr. Karol Olkuski
kancelari@olkuski.legal
pl. Stary Rynek 2 lok. 1B
tel. 604-960-660
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze