Trzeba było dopiero afery z telewizyjnym Telerankiem, by zwrócić szerokiej opinii publicznej uwagę na obecność pornografii w sieci internetowej. W czasach, kiedy komputer stał się nieomal powszednim narzędziem pracy ucznia, wiadomość ta jest szczególnie cenna dla rodziców, zwłaszcza dla tych, którzy rozumieją szkodliwy wpływ zjawiska na rozwój emocjonalny, intelektualny i moralny swych pociech i chcieliby za wszelką cenę ustrzec je przed takim oddziaływaniem. A staje się to coraz trudniejsze, szczególnie w sytuacji, nierzadkiej z pewnością, kiedy dzieci sprawniej posługują się techniką komputerową niż rodzice, często może zupełnie nieświadomi czyhających zagrożeń.Że Internet jest dziś niezwykle cennym medium komunikacji, środkiem zdobywania wiedzy, nie trzeba nikogo przekonywać. Ale trzeba także pamiętać, że każda zdobycz myśli ludzkiej, sama moralnie obojętna, może być wykorzystana przez człowieka w dobry lub zły sposób. Można przez Internet czytać dobre książki, słuchać muzyki, oglądać piękne filmy, odbyć nawet mądre rekolekcje, wymienić poglądy, porozmawiać na czacie ze znanym pisarzem, politykiem, sportowcem. Ale można zetknąć się także z wulgarną, urągającą ludzkiej godności, niszczącą młode umysły pornografią. W Polsce od czterech lat produkcja i rozpowszechnianie treści pornograficznych nie są karane. Kodeks karny zabrania jedynie prezentowania treści pornograficznych dzieciom poniżej lat 15 oraz publicznego eksponowania pornografii, a także produkowania i rozpowszechniania tzw. pornografii "twardej", prezentującej przemoc, wykorzystywanie seksualne dzieci i kontakty ze zwierzętami. Należymy do krajów o wybitnie liberalnych rozwiązaniach legislacyjnych w tej dziedzinie. O ile na przykład w Niemczech "świerszczyki", które trafiają do kiosków i sklepów spożywczych, muszą być opakowane w nieprzezroczystą folię, u nas eksponowane są także w folii, ale jak najbardziej przezroczystej. W wielu wypożyczalniach kaset video, które chętnie odwiedzają nasze dzieci, materiały tego typu bynajmniej nie zalegają na najwyższych półkach, znajdujących się poza zasięgiem wzroku. Jeszcze gorzej jest w Internecie. Tu na dziesiątkach tysięcy, a może i milionach stron można spotkać materiały pornograficzne różnorodnego typu, łącznie z zakazaną pornografią "twardą". W sieci jest wszystko. Dostęp do poszukiwanych treści bajecznie łatwy. Każdy może w sieci kupić film pornograficzny, obejrzeć tysiące zdjęć o treści hetero oraz homoseksualnej. Nie stosuje się u nas właściwie żadnych barier dla przekazu nawet tych treści, które nie są tolerowane przez prawo. W Stanach Zjednoczonych wiele firm zajmuje się tropieniem nieprzyzwoitych treści w Internecie. W amerykańskich szkołach i bibliotekach korzystających z dotacji federalnych istnieje obowiązek instalowania na komputerach programów filtrujących, które blokują dostęp do tego typu stron. W większości krajów europejskich wyszukiwaniem pornograficznych treści w sieci zajmują się wyspecjalizowane oddziały policyjne. Tropią szczególnie przejawy pornografii dziecięcej, odnosząc na tym polu nierzadko sukcesy. Ponoć także polska policja patroluje sieć, mimo że nie ma, z braku ludzi i pieniędzy, wyspecjalizowanych komórek zajmujących się jedynie przestępczością internetową. U nas problem stanowi także motywowana ideologicznie niezdolność lub niechęć zdefiniowania samego zjawiska. W niejednej dyskusji telewizyjnej słyszeliśmy, że nawet ludzie z tytułami profesorów zastrzegali się, że nie można jednoznacznie określić, czym jest pornografia. Producenci materiałów pornograficznych nie mają z tym kłopotów. Warto, aby o tym wszystkim wiedzieli rodzice. Na nich jako pierwszych i głównych wychowawcach spoczywa bowiem obowiązek wychowania swych dzieci w taki sposób, aby ukształtować w nich dojrzałe oraz zdrowe moralnie i emocjonalnie człowieczeństwo z przekonaniem, że sfera ludzkiej seksualności jest wartością szczególną, intymną, stanowiącą integralny składnik miłości, domagającą się ochrony, a szczególna godność człowieka jako osoby nie zezwala na to, by wystawiać ją na sprzedaż. Wyjątkowo plugawa niejednokrotnie zawartość stron internetowych z pewnością nie służy takiemu wychowaniu.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze