Nie bez przyczyny mówi się, że Rajd Polski jest jednym z najtrudniejszych krajowych rajdów. Jest on także eliminacją Mistrzostw Europy o współczynniku 20, co stawia polską imprezę pośród poważnych rajdowych wyzwań na naszym kontynencie.Tegoroczną 59. jego edycję, która odbyła się 8-9 czerwca w Kotlinie Kłodzkiej, ukończyło zaledwie 38 z 80 startujących tam załóg! A płocki rajdowiec skończył go na drzewie. Mimo to wystartował w rajdzie Kormoran. Michał Jackiewicz pojechał w Rajdzie Polski z nowym pilotem. Chwilowo został nim Tomasz Tokarski - dziennikarz z TV Opole, licencjonowany pilot rajdowy, posiadający także licencję pilota wycieczek. – Niestety, mój stały pilot musiał zrezygnować na razie ze startów ze względu na egzaminy na Politechnice Wrocławskiej – tłumaczy Jackiewicz, który w Rajdzie Polski pojechał także nowym autem - Volkswagenem Polo 1.4 16V, wypożyczonym z firmy NOMA MOTORSPORT. - Samochód jest przygotowany w klasie N-1, dysponuje silnikiem o mocy 108 KM i jest dopiero co zbudowany do rajdów. Posiada specjalną klatkę, zawieszenie itd. – mówi rajdowiec. Trudy drogi Michał Jackiewicz i Tomasz Tokarski poczuli już na pierwszych trzech odcinkach specjalnych. Na początku zawiódł samochód. Komputer silnika przełączył się w stan awaryjny, przez co auto osłabło do około 60 KM. - Po zlikwidowaniu tej usterki i nerwowej pogodni za odrabianiem strat na 4 odcinku specjalnym, podczas padającego deszczu, na jednym z zakrętów wypadliśmy z drogi i zdemolowaliśmy Polo o przydrożne drzewo – opowiada Jackiewicz. Samochód uderzył z impetem w przeszkodę całym swoim przodem. Zawodnikom na szczęście nic się nie stało. Przyczynę kolizji upatrują oni w złej jakości oponach. – Zmieniliśmy opony z wyczynowych Michelinów na Maxporty, nazywane często, ze względu na jakość i niską cenę, oponami dla ubogich rajdowców. Jeździmy na nich, chyba jako jedyni w Polsce. Niestety, na nic lepszego nie pozwala nam ograniczony budżet – mówi Jackiewicz, dla którego drobnym pocieszeniem mógł być fakt, że w jego klasie rajd ukończyły zaledwie dwie załogi. Ten incydent, to jednak aż nadto wystarczający sygnał dla sponsorów, by stworzyli nieco lepsze warunki startu Michałowi Jackiewiczowi. Opony to przecież podstawa każdego rajdu. Na szczęście płocczanin niczym się nie zraża. Sprawia wręcz wrażenie, że im trudniej jest na trasie, tym ciekawiej. A w olsztyńskim Kormoranie, który liczy 150 km oesowych i około 500 km trasy wystartował 27-29 czerwca. W tej kolejnej eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski pojechali najlepsi: Hołowczyc, Kulig, Kuzaj, Kuchar i wielu innych czołowych kierowców. Jackiewicz nie ukrywa, że Kormoran, jedyny w Polsce rajd szutrowy, jest bardzo specyficzny i trudny dla aut i zawodników. Ale o tym w następnym numerze Tygodnika Płockiego. Blanka Stanuszkiewicz + Fot.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze