Reklama

Polowanie na Lisa

11/02/2004 18:11

Czyżby kampania prezydencka, mimo że nie została nawet otwarta i daleko jej jeszcze do tego, już weszła w fazę szczególnie agresywną? Wszystko wskazuje na to, że tak, i choć nie zgłosił się jeszcze oficjalnie ani jeden kandydat, to na listach rankingowych pracowni sondujących opinię publiczną tłok od pewnego czasu jest dość wyraźny. Dopóki jednak opinia publiczna nie kaprysiła i szanownej małżonce obecnego prezydenta przyznawała zasłużenie (czym na to zasłużyła?) pierwsze miejsce, a rywali (a cóż to za rywale) pozostawiała daleko w tyle, był spokój. I być może w błogim spokoju doczekalibyśmy szczęśliwie końca obecnej prezydentury, a może i końca całej kampanii, gdyby opinia publiczna nie zaczęła nagle kaprysić i upatrywać dla Kandydatki rywala doprawdy godnego w osobie najpopularniejszego dziennikarza spośród wszystkich polskich publicznych i niepublicznych telewizji. Gdy więc niespodziewanie zupełnie okazało się, że pan Tomasz Lis ma spore szanse bardzo konkretnie zagrozić pani Kwaśniewskiej, ustrzeliła go szybko jego macierzysta stacja, do sukcesu której i on sam przyczynił się niemało.
Cóż za rażąca niewdzięczność. Czy to przejaw nadzwyczajnej, rzadko u nas spotykanej gorliwości w trosce o dziennikarską apolityczność, rzetelność i wiarygodność, za co zdążyło szybko pochwalić TVN wielu znanych i cenionych publicystów i tyluż polityków. Czy może raczej przejaw jakże szlachetnej, bo konsekwentnej postawy szefostwa stacji wobec obecnego dworu, bo ktoś przecież widział prezesa tej apolitycznej stacji w dniu ostatnich wyborów nie w pracy, tylko w sztabie wyborczym obecnego prezydenta.
Czy Tomasz Lis byłby rzeczywiście dla prezydentowej niewygodnym kontrkandydatem? Ośmielę się nieśmiało (nie śmiałbym inaczej) twierdzić, że być może tak. Są pewne atuty i po stronie prezydentowej. Może nie za wiele, ale przecież są. Przede wszystkim uroda (lakierowane okładki kobiecej prasy wzmacniają jeszcze bardziej piorunujący efekt osiągnięty w najlepszych studiach wizażu), elegancja (jak nie być eleganckim w kreacjach z paryskich butików) i dobre serce (kto wie, może uda się zamienić całą Polskę w jedną wielką organizację charytatywną, potrzebujących za prezydentury męża wciąż przybywa). Cóż może przeciwstawić tym niekwestionowanym atutom pan Tomasz Lis? Urody też mu nie brakuje, ubrać ma się za co, uśmiech i pogoda ducha nie opuściły go nawet wtedy, gdy znalazł się na bruku razem z 20 procentami innych Polaków. Ale ma jeszcze coś, co być może też posiada pani prezydentowa, ale z niewiadomych powodów nie chce za nic zdradzić. Ale to dziwne coś, co tak skrzętnie udało się ukryć dotąd szanownej Kandydatce, to coś może być atutem w kampanii wyborczej w normalnym kraju, takim choćby jak Ameryka, którą Lis zna znakomicie, ale nie musi być wcale w Polsce.
Lis ma bowiem jasno skrystalizowane poglądy polityczne i co najciekawsze nie boi się ich ujawnić, czemu dał dowód w opublikowanej niedawno książce. A że nie są to poglądy głupie i poprawne z punktu widzenia obecnego establishmentu, nietrudno się przekonać choćby z pobieżnej lektury. Sporo w nich trafnej oceny polskiej współczesnej rzeczywistości. Sporo też znanego Lisowi z autopsji antybiurokratycznego wolnorynkowego ducha amerykańskiego. Czy dlatego książka tak szybko zniknęła z płockich księgarń?
Pani prezydentowa zaś, niczym Józio w najpoczytniejszej powieści Gombrowicza, wprawia w konsternację różne środowiska brakiem jakichkolwiek deklaracji politycznych. Nie wiadomo, czy jest za wolnym rynkiem czy przeciw, co sądzi o prywatyzacji i reprywatyzacji, co myśli o aborcji, podatkach, budżecie, oświacie, służbie zdrowia i tysiącu innych sprawach regulowanych aktami prawnymi, na których w ostatnim etapie procesu legislacyjnego zawsze spoczywa podpis prezydenta. Ale że nie myśl, lecz uczucie szczere rządzi wolą ludu, stąd pożąda bardzo szanownej pani na najwyższym urzędzie w państwie. Kto zaś poważy się myślą zdrową mącić ludowi w głowie, niech się liczy, że w porę przepędzi się i myśl i myśliciela. Och żal pana, panie Lisie.

Wiesław Kopeć

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości