Sąd Okręgowy w Płocku uznał, że bracia S. – Rafał i Konrad oraz Adam P. są winni m.in. fałszowania weksli. W sumie na kwotę ponad 13 mln zł. Rafał S., który miał najcięższe zarzuty, został skazany na osiem lat więzienia. Pozostali na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata.
43-letni Rafał i o jego rok młodszy brat Konrad to synowie znanego w Płocku przedsiębiorcy Jerzego S. Ich ojciec występował w tej sprawie przeciwko nim jako oskarżyciel posiłkowy.
Proces rozpoczął się w październiku ub.r. Teraz zapadł wyrok. – Sąd podzielił tezy oskarżenia, bo przedstawione dowody dały podstawy, aby uznać, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im czynów – stwierdziła w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Janina Jankowska. Sąd uznał, że to bracia S. wspólnie z Adamem P. m.in. podrobili blankiet wekslowy na kwotę ponad 2,8 mln zł na niekorzyść Jerzego S. i sfałszowali umowę dotyczącą wartej 144 tys. zł nieruchomości w gminie Łąck.
Prokuratura zarzucała Rafałowi S. m.in., że w 2008 r. sfałszował weksle na 8,5 mln zł oraz 750 tys. zł. I z tymi wekslami poszedł do sądów, które wydały nakaz zapłaty. Na szczęście osobom, których dotyczyły weksle, udało się wybronić i uniknąć egzekucji. S. został uznany również za winnego podrobienia podpisu na aneksie do umowy bankowej, a także tego, że poprzecinał opony w samochodzie swojego ojca.
W 2010 r. prokuratura rozesłała za Rafałem S. list gończy. Poszukiwania trwały kilka miesięcy. Nie przyniosły rezultatu. W końcu za pośrednictwem swojego adwokata Rafał S. wystąpił do sądu o list żelazny, czyli zapewnienie, że nie zostanie aresztowany, jeśli wróci do kraju i stawi się w prokuraturze. Taki list otrzymał. Zawarte w nim warunki to zabezpieczenie w wysokości 500 tys. zł na hipotece nieruchomości i stawianie się na każde wezwanie prokuratury, a później sądu.
Podczas procesu żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Odmówili też składania przed sądem wyjaśnień, oprócz odpowiedzi na pytania swoich obrońców. W uzasadnieniu wyroku sędzia stwierdziła, że nie do końca udało się ustalić, w jaki sposób Rafał S. zdobył autentyczne podpisy poszkodowanych. Dodała jednak, że jest duże prawdopodobieństwo, iż doszło do tego w sposób, jaki przedstawili pokrzywdzeni.
Marian C., pokrzywdzony i jeden z oskarżycieli posiłkowych (weksel 750 tys. zł), opowiedział nam swoją wersję historii z wekslem. – Rafał S. bardzo lubił wertować internet, a zwłaszcza jeden z portali aukcyjnych. Tam wynajdował np. nieruchomości. Tak trafił na moje mieszkanie w Krakowie, które wystawiłem na sprzedaż – opowiada Marian C. Wyjaśnia też, w jaki sposób Rafał S. zdobył jego podpis i stał się posiadaczem weksla na kwotę 750 tys. zł. Marian C. opowiada, że dostał do wypełnienia ankietę z salonu samochodowego prestiżowej marki. Wypełnił ją, zgodnie z adnotacją czytelnie podpisał. Jednak między ostatnim pytaniem a jego podpisem zostało wolne miejsce. – Tyle, żeby wstawić tam treść weksla. Reszta została odcięta i dokument gotowy – mówi.
Taki weksel to niewielki pasek papieru, jakiego używa się do drukarek. Tekst napisany jest na komputerze i wydrukowany. W treści jest m.in. kwota, na jaką opiewa „dokument” i dane osoby, dla której został wystawiony weksel. Nie był to Rafał S.
– To jakaś pani, której nikt nie zna i nie można jej znaleźć. Na odwrocie weksla jest jej adnotacja, że zrzeka go się na rzecz Rafała S. i jej podpis – mówi Marian C.
Zaopatrzony w taki weksel Rafał S. udał się do sądu z wnioskiem o wydanie nakazu zapłaty. W uzasadnieniu wyroku płocki sąd stwierdził, że Rafał S. dość dobrze orientował się w procedurach i wiedział, jakie dokumenty trzeba złożyć. Otrzymał nakaz zapłaty, wprowadzając sąd w błąd. Z takim dokumentem Rafał S. odwiedzał Wydział Ksiąg Wieczystych i wchodził na hipotekę nieruchomości. – O wszystkim dowiedziałem się, gdy otrzymałem pismo z sądu o nakazie zapłaty. Gdyby nie to, że udało się sprawę odkręcić, moje mieszkanie w Krakowie, które wyceniłem na 1,5 mln zł, zostałoby zlicytowane np. za te 750 tys. zł, które rzekomo byłem winien posiadaczowi weksla, czyli Rafałowi S. – mówi Maran C.
W przypadku kolejnego pokrzywdzonego i także oskarżyciela posiłkowego, Roberta K. (weksel na 8,5 mln zł), sposób działania był podobny, chociaż całe przedsięwzięcie bardziej skomplikowane. W tym wypadku o nakaz zapłaty do sądu wystąpiła spółka zarejestrowana na Cyprze, a nie osobiście Rafał S. Ponadto oskarżony twierdził, że motorem wszystkich działań nie był on, ale Andrzej W. – Sąd nie dał wiary Rafałowi S. Uznał, że żadnego Andrzeja W. nie było, że to Rafał S. podszywał się pod tę osobę – mówiła sędzia Janina Jankowska.
Wyrok wydany przez płocki sąd był zgodny z oczekiwaniami prokuratury. Ale wyższych kar chciał jeden z oskarżycieli posiłkowych. Dla Rafała S. żądał 15 lat więzienia. Sąd skazał Rafała S. także na zapłacenie 40 tys. zł grzywny, a Konrada S. i Adama P. na zapłacenie po 20 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze