Reklama

Podrabiali weksle

27/02/2013 08:32
Sąd Okręgowy w Płocku uznał, że bracia S. – Rafał i Konrad oraz Adam P. są winni m.in. fałszowania weksli. W sumie na kwotę ponad 13 mln zł. Rafał S., który miał najcięższe zarzuty, został skazany na osiem lat więzienia. Pozostali na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata.
43-letni Rafał i o jego rok młodszy brat Konrad to synowie znanego w Płocku przedsiębiorcy Jerzego S. Ich ojciec występował w tej sprawie przeciwko nim jako oskarżyciel posiłkowy.
Proces rozpoczął się w październiku ub.r. Teraz zapadł wyrok. – Sąd podzielił tezy oskarżenia, bo przedstawione dowody dały podstawy, aby uznać, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im czynów – stwierdziła w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Janina Jankowska. Sąd uznał, że to bracia S. wspólnie z Adamem P. m.in. podrobili blankiet wekslowy na kwotę ponad 2,8 mln zł na niekorzyść Jerzego S. i sfałszowali umowę dotyczącą wartej 144 tys. zł nieruchomości w gminie Łąck.
Prokuratura zarzucała Rafałowi S. m.in., że w 2008 r. sfałszował weksle na 8,5 mln zł oraz 750 tys. zł. I z tymi wekslami poszedł do sądów, które wydały nakaz zapłaty. Na szczęście osobom, których dotyczyły weksle, udało się wybronić i uniknąć egzekucji. S. został uznany również za winnego podrobienia podpisu na aneksie do umowy bankowej, a także tego, że poprzecinał opony w samochodzie swojego ojca.
W 2010 r. prokuratura rozesłała za Rafałem S. list gończy. Poszukiwania trwały kilka miesięcy. Nie przyniosły rezultatu. W końcu za pośrednictwem swojego adwokata Rafał S. wystąpił do sądu o list żelazny, czyli zapewnienie, że nie zostanie aresztowany, jeśli wróci do kraju i stawi się w prokuraturze. Taki list otrzymał. Zawarte w nim warunki to zabezpieczenie w wysokości 500 tys. zł na hipotece nieruchomości i stawianie się na każde wezwanie prokuratury, a później sądu.
Podczas procesu żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Odmówili też składania przed sądem wyjaśnień, oprócz odpowiedzi na pytania swoich obrońców. W uzasadnieniu wyroku sędzia stwierdziła, że nie do końca udało się ustalić, w jaki sposób Rafał S. zdobył autentyczne podpisy poszkodowanych. Dodała jednak, że jest duże prawdopodobieństwo, iż doszło do tego w sposób, jaki przedstawili pokrzywdzeni.
Marian C., pokrzywdzony i jeden z oskarżycieli posiłkowych (weksel 750 tys. zł), opowiedział nam swoją wersję historii z wekslem. – Rafał S. bardzo lubił wertować internet, a zwłaszcza jeden z portali aukcyjnych. Tam wynajdował np. nieruchomości. Tak trafił na moje mieszkanie w Krakowie, które wystawiłem na sprzedaż – opowiada Marian C. Wyjaśnia też, w jaki sposób Rafał S. zdobył jego podpis i stał się posiadaczem weksla na kwotę 750 tys. zł. Marian C. opowiada, że dostał do wypełnienia ankietę z salonu samochodowego prestiżowej marki. Wypełnił ją, zgodnie z adnotacją czytelnie podpisał. Jednak między ostatnim pytaniem a jego podpisem zostało wolne miejsce. – Tyle, żeby wstawić tam treść weksla. Reszta została odcięta i dokument gotowy – mówi.
Taki weksel to niewielki pasek papieru, jakiego używa się do drukarek. Tekst napisany jest na komputerze i wydrukowany. W treści jest m.in. kwota, na jaką opiewa „dokument” i dane osoby, dla której został wystawiony weksel. Nie był to Rafał S.
– To jakaś pani, której nikt nie zna i nie można jej znaleźć. Na odwrocie weksla jest jej adnotacja, że zrzeka go się na rzecz Rafała S. i jej podpis – mówi Marian C.
Zaopatrzony w taki weksel Rafał S. udał się do sądu z wnioskiem o wydanie nakazu zapłaty. W uzasadnieniu wyroku płocki sąd stwierdził, że Rafał S. dość dobrze orientował się w procedurach i wiedział, jakie dokumenty trzeba złożyć. Otrzymał nakaz zapłaty, wprowadzając sąd w błąd. Z takim dokumentem Rafał S. odwiedzał Wydział Ksiąg Wieczystych i wchodził na hipotekę nieruchomości. – O wszystkim dowiedziałem się, gdy otrzymałem pismo z sądu o nakazie zapłaty. Gdyby nie to, że udało się sprawę odkręcić, moje mieszkanie w Krakowie, które wyceniłem na 1,5 mln zł, zostałoby zlicytowane np. za te 750 tys. zł, które rzekomo byłem winien posiadaczowi weksla, czyli Rafałowi S. – mówi Maran C.
W przypadku kolejnego pokrzywdzonego i także oskarżyciela posiłkowego, Roberta K. (weksel na 8,5 mln zł), sposób działania był podobny, chociaż całe przedsięwzięcie bardziej skomplikowane. W tym wypadku o nakaz zapłaty do sądu wystąpiła spółka zarejestrowana na Cyprze, a nie osobiście Rafał S. Ponadto oskarżony twierdził, że motorem wszystkich działań nie był on, ale Andrzej W. – Sąd nie dał wiary Rafałowi S. Uznał, że żadnego Andrzeja W. nie było, że to Rafał S. podszywał się pod tę osobę – mówiła sędzia Janina Jankowska.
Wyrok wydany przez płocki sąd był zgodny z oczekiwaniami prokuratury. Ale wyższych kar chciał jeden z oskarżycieli posiłkowych. Dla Rafała S. żądał 15 lat więzienia. Sąd skazał Rafała S. także na zapłacenie 40 tys. zł grzywny, a Konrada S. i Adama P. na zapłacenie po 20 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.    (gsz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości