Reklama

P?ocki kalejdoskop „Kamer? i liter?” (77) - „Tu m?wi Warszawa&

09/08/2001 11:35
1 sierpnia 2001 r. min??a 57 rocznica powstania warszawskiego. Jego uczestnicy, ?o?nierze najwi?kszej podziemnej armii, Armii Krajowej, ?yj? w naszym mie?cie.O tamtych dniach z Katarzyn? Nowakowsk?, sanitariuszk? batalionu „Golski” i Zbigniewem Wilczy?skim, ?o?nierzem „Parasola” rozmawia?y: Magdalena Walewska (Tele Top) i Lena Szatkowska (Tygodnik P?ocki). Lena Szatkowska: - W ?rod?, 1 sierpnia 2001 r. o godz. 17.00 syreny w Warszawie przypomnia?y wybuch powstania warszawskiego, przypomnia?y godz. W. Jak ona zacz??a si? dla pani? Katarzyna Nowakowska: - Dla mnie zacz??a si? wyj?tkowo pechowo. W tym czasie pracowa?am w cukierni „Bombonierka”, przy ul. Marsza?kowskiej. By?am sama, gdy? wszyscy kt?rzy tam byli zatrudnieni, po prostu tego dnia nie doszli. Kiedy dosta?am telefon, ?e ju? o godz. 15.00 musz? si? stawi? na zbi?rce plutonu sanitarnego, na terenie Politechniki Warszawskiej, zadzwoni?am do w?a?ciciela, b?agaj?c, by jak najszybciej przyszed?. Telefonowa?am bez przerwy, ale bezskutecznie. Wreszcie musia?am si? zdecydowa? i zamkn??am cukierenk?, klucze rzuci?am pod wycieraczk? i pobieg?am na Politechnik? Warszawsk?. Na zbi?rk? sp??ni?am si? 15 minut. Kiedy zjawi?am si? u nas na kwaterze, kole?anki zaraz do mnie „s?uchaj, co? ty zrobi?a, przecie? wiesz, ?e za niesubordynacj? zostaniesz postawiona przed s?d wojskowy”. Okropnie si? zdenerwowa?am. Z takim strasznym stresem zacz?? powstanie? Jako? si? w ko?cu wyt?umaczy?am naszemu dow?dcy „Wagnerowi”. Zreszt?, bieg spraw za chwil? si? zmieni?. Zaraz po 17.00 Niemcy przypu?cili atak, by?o natarcie na Politechnik?, trzeba by?o zorganizowa? akcj? ratunkow?. Przede wszystkim przygotowa? nosze, wszystkie opatrunkowe materia?y, tak ?e cz?owiek zapomnia? o niefortunnym sp??nieniu. Ca?y czas bronili?my Politechniki, kt?ra by? usytuowana dla nas fatalnie, bo polska strona by?a tylko od strony ulicy Polnej i Noakowskiego, a od strony alei Niepodleg?o?ci, na 6 Sierpnia i na Polu Mokotowskim byli Niemcy. Ich atak trwa? ca?y dzie?, a? do p??nych godzin nocnych. L.Sz.: - A jak pan zapami?ta? pierwszy dzie? powstania? Zbigniew Wilczy?ski: - Pierwsza nasza akcja, to by?o na rogu M?ynarskiej na Woli. Zdobyli?my pierwszy samoch?d niemiecki, wyposa?ony w filipinki i w ten spos?b mieli?my ju? troszeczk? materia??w wybuchowych. Uzbrojenie by?o raczej s?abe, bardzo nam pomog?y zrzuty alianckie. Pierwszego dnia mo?e nie by?o to jeszcze tak ostro, ale potem bywa?o ci??ko, prawdziwa walka. Poza tym prawdziwa rado??, wielka rado??, ?e my nareszcie jeste?my w wolnej Polsce, ?e mamy bro? w r?ku. By?em najpierw na Woli. Nie wiem, czy wypada w tym miejscu powiedzie, ale zaraz na pocz?tku skompromitowa?em si?. Dorwa?em Tygrysa, z pi?knego stanowiska, ale pocisk kt?ry ?upn?? mu tam, gdzie trzeba, nie trafi?. Potem czytaj?c o powstaniu, dowiedzia?em si?, ?e nie tylko mnie jednemu to si? zdarzy?o. Zabezpieczenia, kt?re by?y wkr?cane, imitowa?y zapalnik. Nast?pnego dnia ca?a dru?yna wycofa?a si? ze stanowiska na ulicy M?ynarskiej. Zostali?my wycofani z akcji, bo dwunastu naszych ludzi zgin??o. Wtedy w?a?nie zgin??a Krysia Wa?kowicz. Ja zosta?em ranny. Nasza dru?yna przesta?a istnie?. Potem by?o Stare Miasto, potem by?y kana?y, potem by?y ju? „raj” w ?r?dmie?ciu. Opowiadam w najwi?kszym skr?cie. W ?r?dmie?ciu chodzili?my w glorii i chwale, dostali?my jednolite umundurowanie i to by?o ?wi?to po tamtych przej?ciach. L.Sz.: - Co by?o najtrudniejsze w ci?gu tych heroicznych 63 dni walki? Zbigniew Wilczy?ski: - Najtrudniejszy by? Czerniak?w. Byli?my ju? rozbici, „Parasol” przeszed? kana?ami na Mokot?w. Grupa naszych zosta?a na wysuni?tych stanowiskach. Zorganizowali?my co? w rodzaju plutonu. Dow?dcy si? zmieniali, bo by?y wielkie straty. Przez moment ja te? tam dowodzi?em. Usi?owali?my si? przedosta? na drugi brzeg. Tam by? statek „Bajka” i tam nas zaatakowali w ostatnim momencie esesmani. Mn?stwo os?b na tym statku zgin??o. Ja i m?j kuzyn Konrad ocaleli?my, jeszcze kilku naszych. Kiedy ju? nie by?o czym strzela?. Bro? posz?a do wody, my do niewoli, ale to ju? inna opowie??, dramatyczny exodus ca?ej ludno?ci Warszawy. L.Sz.: - Tak zaczyna si? nast?pny etap powsta?czej epopei. Pani Katarzyno, a co by?o dla pani najbardziej dramatyczne? K.N.: - Dla mnie najwi?kszym prze?yciem by? moment, kiedy pad? rozkaz, by patrol sanitarny natychmiast zjawi? si? na ulicy Polnej. Trzy osoby, w tym ja musia?y i?? i ratowa? rannych. Trzeba by?o wynie?? z pola ostrza?u ci??ko rannego „Pere?k?”. Wykona?y?my to zadanie, ale koniec by? tragiczny. Moja przyjaci??ka Wanda Gromulska „Teresa”, kt?ra by?a nasz? patrolow?, zgin??a na miejscu. Ja zosta?am ci??ko ranna. Kul? dum-dum dosta?am w nog?. Zanie?li mnie do punktu sanitarnego w gmachu Architektury. Tam w ci??kich warunkach operowa? mi nog? wspania?y cz?owiek i chirurg dr Stefanowski. Tragedi? by?o to, ?e tylu ludzi by?o ju? mniej do dalszych akcji. Ogromnie prze?y?am, ?e stan? si? ju? bezu?yteczna, ale po podgojeniu si? rany wr?ci?am do swojego plutonu, na kwater? ju? przy ulicy Koszykowej. Wykonywa?am na siedz?co r??ne administracyjne prace, przygotowywa?am opatrunki, a zewsz?d otacza?y mnie serdeczno?? i dobro, kt?rych trudne warunki wojenne nie zdo?a?y zniszczy?. Politechnika pad?a 19 sierpnia. Nazywali?my to nasze Westerplatte, bo plac?wka wysuni?ta by?a g??boko w stron? niemieckich posterunk?w. Z chwila, gdy zako?czy?o si? powstanie, ja te? zosta?am wywieziona do obozu jenieckiego i reszt? dni sp?dzi?am w Zeithein. Przypomn?, ?e w moim zgrupowaniu by?a tak?e p?occzanka pani Mira Zimi?ska-Sygiety?ska. Razem z Mieczys?awem Foggem dodawali nam bardzo du?o otuchy, ?piewaj?c po szpitalach i na podw?rkach dom?w. L.Sz.: - Przypomnijmy, ?e mieli wtedy pa?stwo po kilkana?cie lat. Z.W.: - Dwudzieste urodziny obchodzi?em 24 wrze?nia, w ostatni dzie? moich walk. L.Sz.: - Zachowa?y si? oryginalne dokumenty z tamtych lat. Katarzyna Nowakowska przynios?a do studia legitymacj? Armii Krajowej, wydanej w Warszawie 25 lipca 1944 roku i znaczek powsta?czej poczty polowej. K.N.: - Zachowa?am tak?e dokumenty z obozu w Zeithein, fragmenty list?w od koleg?w, gdy przebywa?am w powsta?czym szpitalu „Sano” i legitymacj? Krzy?a Walecznych, kt?rym zosta?am odznaczona za akcj? ratowania rannego. Kiedy nasi ch?opcy chcieli nam urz?dzi? uroczyst? kolacj? z tego powodu, na stole znalaz? kot. Nikt nie wiedzia? o tym, wszyscy cieszyli si?, ?e to dawno nie widziane mi?so. Panowa? g??d, co tu ukrywa?. Magdalena Walewska: - Chcia?am pa?stwa spyta?, jako uczestnik?w powstania i reprezentant?w ?rodowiska kombatanckiego, co zrobi? by ocali? pami?? tamtych dni, by ?wiadomo?? historii walk powsta?czych by?a wi?ksza, szczeg?lnie u kolejnych m?odych pokole?? Z.W.: - Najwa?niejsze jest przekazywanie prawdy o powstaniu i my ?wiadkowie historii jeste?my obowi?zani to robi?, zw?aszcza, ?e by?y d?ugie lata zak?amywania historii, przekazywania p??prawd. Pami?? to bardzo trudna sprawa. My ?yjemy w swoim ?rodowisku, ale chcieliby?my zaszczepi? nastr?j tamtych dni, a przede wszystkim okre?lony kodeks, etyk? kt?ra obowi?zywa?a. S?owa mia?y swoje znaczenie. Je?eli m?wimy o mi?o?ci, to by?a mi?o??, strach by? prawdziwy, je?li rado??, to taka kt?ra rozsadza?a. Przyja?? te? by?a do ostatka. Pami?tam koleg?, mia? za sob? wiele akcji jeszcze przed powstaniem, nie ima?y si? go kule. Pami?tam jego g?o?ny ?miech. Poszed?em go odwiedzi? na Czerniakowie, kona?....My b?dziemy o nich pami?ta?. K.N.: - To by? tak wielki zryw, tak wielkie bohaterstwo, wielkie szcz??cie, ?e si? mia?o przez chwil? woln? Polsk?. Ilekro? o tym m?wi? nie mog? powstrzyma? emocji. T? Warszaw? traktowa?o si? ju? jak woln? Polsk?. Dzi?kujemy za rozmow?. Fot. Andrzej Sitkiewicz Zapraszamy na kolejne wydania programu powstaj?cego we wsp??pracy dziennikarzy „Tygodnika P?ockiego” i Telewizji „Tele Top”. Emisja telewizyjna odbywa si? w ka?dy poniedzia?ek o godzinie 17.45. Pisemna relacja jest umieszczona we wtorkowym numerze „TP”.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości