Pięć klubów z okręgu płockiego startuje w rozgrywkach Mazowieckiej Ligi Seniorów w tym sezonie. Dwa z nich to beniaminki, jeden walczy o awans, pozostałe dwa od kilku sezonów grają o miejsce w środku tabeli. Jaka jest sytuacja tych klubów na półmetku?Mazowsze Płock Od trzech sezonów drużyna z Borowiczek walczy o awans do IV ligi. Jak dotąd, bez powodzenia. Na razie drużyna zajmuje II miejsce w tabeli ze stratą 7 pkt. do lidera Tęczy Płońsk. – Jesteśmy zadowoleni z miejsca, ale żal straconych punktów – mówi trener drużyny Paweł Dylewski. – Żal przede wszystkim tych przypadkowo straconych, powinniśmy ich mieć na koncie nawet o sześć więcej. Z Glinojeckiem straciliśmy gola w ostatnich sekundach, gdy był remis, a z Żurominem mecz zakończył się remisem, choć mieliśmy mnóstwo sytuacji do strzelenia goli. Gdyby tam wyniki były inne, to mielibyśmy większy komfort przed przerwą zimową. Trener Paweł Dylewski ma nadzieję, że przynajmniej na II miejscu zespół zakończy te rozgrywki i wtedy będą się w klubie cieszyć z upragnionego sukcesu. – Żeby awansować, trzeba być przez cały czas skoncentrowanym, nie można sobie pozwolić na chwilę słabości. Będziemy bardzo uważać, żeby nie doprowadzić do nerwowych sytuacji na koniec sezonu. Zdaniem wszystkich obserwatorów ligi, Mazowsze to drużyna poukładana, z młodym, ale stabilnym zespołem, który prezentuje spore umiejętności. Na pewno jest to drużyna na MLS, ale nie na IV ligę. – Już teraz, na wszelki wypadek o tym myślimy – tłumaczy trener. – Dlatego planujemy wzmocnienia, ale takie kosmetyczne, dwoma, trzema zawodnikami, którzy przez rundę jesienną zdołają się wkomponować w zespół, uzupełnią go i pomogą w realizacji celu. Już teraz rozmawiamy z kandydatami, żeby swobodnie weszli do drużyny, grali w niej przez najbliższe pół roku z myślą o awansie. Mazowsze jest teraz w okresie roztrenowania i trener chciałby, żeby trwało ono jak najdłużej. Piłkarze mają zajęcia na boisku 2-3 razy w tygodniu i możliwość korzystania z hali. Najprawdopodobniej przygotowania do rundy wiosennej rozpoczną się na początku stycznia.
Kasztelan Sierpc Po rundzie jesiennej zespół z Sierpca ma 28 pkt. i zajmuje w tabeli 4-5 miejsce wspólnie z Naprzodem Zielonki. – Zakładany przez nas cel został osiągnięty – cieszy się Krzysztof Stręciwilk, wiceprezes Kasztelana ds. piłki nożnej. – Przy tych naszych możliwościach kadrowych, jest to wynik przyzwoity. Jedyna wpadka, jaką zanotowaliśmy, to porażka z Amatorem Maszewo, drużyną niżej notowaną. Zabrakło nam wtedy skuteczności. Kasztelan dodatkowo miał jeszcze do rozegrania mecze Pucharu Polski. Prezes dzieli się także z nami wiadomością, że być może rozgrywki nie skończą się na pucharach. Ponoć rozpatrywana jest możliwość przeniesienia choćby dwóch kolejek rozgrywek z wiosny. Zapowiadana pogoda daje szansę na zagranie meczów jeszcze zimą. W marcu trzeba biegać po klepisku, a to byłby sposób na opóźnienie rozpoczęcia rundy. Mimo tego zespół pod wodzą trenera Rajmunda Koperka, który zostaje z drużyną na resztę sezonu, ma lekkie roztrenowanie. Początek treningów wyznaczony zostanie prawdopodobnie na pierwszy tydzień stycznia. Nie przewiduje się większych zmian w zespole, wszystko więc wskazuje na to, że okres przygotowawczy będzie przebiegał bez większych zakłóceń. Drużyna jeszcze ma się spotkać przed przerwą w rozgrywkach, by podyskutować na ważny temat. – Trochę za dużo jest w zespole żółtych kartek pokazanych za dyskusje z sędziami – dodaje K. Stręciwilk. – To zupełnie niepotrzebne, o tym musimy porozmawiać z zawodnikami. Dobrze, że tematem przykrych rozmów nie będzie brak zaangażowania, bo tego nie brakowało piłkarzom. Mieliśmy także niewielki problem z dyspozycją na treningach, bo zawodnicy uczą się, pracują, mają rodziny, ale to pewnie problem wszystkich zespołów w tej klasie rozgrywkowej. W okresie przygotowawczym na stadionie w Sierpcu prowadzone będą drobne prace remontowe. Murawa jest trochę zniszczona, konieczna więc będzie wsiewka trawy, odbywa się remont pawilonu, wymieniane są okna i drzwi, zakładana glazura, wymieniane sanitariaty. Budynek klubowy pochodzi z lat 60-tych, remont więc był bezwzględnie konieczny.
Amator Maszewo Największą niespodziankę w lidze sprawiła drużyna Amatora prowadzona przez trenera Andrzeja Kicińskiego. – Przed rundą jesienną, po awansie rzeczywiście nie spodziewaliśmy się tak dobrej pozycji, choć nie ukrywam, że takiego zakończenia jesieni sobie życzyłem – mówi szkoleniowiec. – W trakcie rozgrywek mieliśmy sporo obaw o końcowy wynik, bo mieliśmy serię meczów z drużynami z czuba tabeli i była to seria porażek. Ale udało nam się z tego otrząsnąć. Były niespodziewane zwycięstwa z Sierpcem i Glinojeckiem, forma wzrastała i szczęśliwie zdobyliśmy 22 punkty, co daje nam 7-8 miejsce, wspólnie z Huraganem Wołomin. Drużyna już w trakcie rundy musiała ogrywać się w lidze. Zdaniem trenera trochę za szybko odbywały się te awanse, co roku, od klasy „A” od razu do MLS. Stąd kilka niedociągnięć organizacyjnych, jak choćby boisko, które do gry zostało dopuszczone warunkowo. Teraz będzie trochę czasu, by wszystko poukładać i skupić się na sprawach piłkarskich. Przed rundą rewanżową trener jest optymistą. Do zespołu powróci Radosław Szcześniak, król strzelców klasy okręgowej z poprzedniego sezonu Amatora. Wróci także Marcin Sochalewski. – Co prawda nie planujemy wzmocnień, ale będziemy silniejsi niż jesienią – wyjaśnia trener. – Oczywiście nie liczę tu rozmów z zawodnikami z niższych lig, ale będą to tylko kosmetyczne zmiany. Drużyna jest już po rozgrywkach, trenuje, ale jest to bardziej zabawa z piłką niż zajęcia. Piłkarze mają do dyspozycji stadion i małą halę. Przerwa będzie tylko świąteczna, a 10 stycznia wracają na treningi. Co prawda nie będą mogli do końca korzystać wtedy ze stadionu, bo planowana jest jego modernizacja. O zapleczu na razie nikt nie myśli, bo korzystają z szatni szkolnych i to, póki co, wystarcza. Amator ma około 200 kibiców z okolic, dlatego klub robi wszystko, żeby dostosować stadion do potrzeb MLS i nie korzystać z innych boisk. – Kibice chętnie nas dopingują, bo twierdzą, że u nas zawsze się coś dzieje, mecze nigdy nie są nudne – kończy rozmowę trener.
Orzeł Goleszyn Spory niedosyt po rundzie jesiennej czuje Cezary Raczkowski, trener drużyny z Goleszyna. – Przede wszystkim płaciliśmy frycowe, zwycięstwa nam się wymykały, co wynika z braku doświadczenia drużyny. W MLS nie da się wygrywać bez ustabilizowanego składu, a my takiego nie mamy. Na dodatek gramy wszystkie mecze na stadionie w Płocku, więc jakby wszystkie na wyjeździe. To też nie sprzyja dobrym wynikom, bo kibicom nie zawsze chce się jechać specjalnie na mecz kilkadziesiąt kilometrów. Trener jest niezadowolony, bo uważa, że zespół powinien zdobyć o 4-5 punktów więcej i załapać się do dziesiątki drużyn. – Ale nie rezygnujemy z walki – dodaje. – Musimy ściągnąć 3-4 piłkarzy: przynajmniej obrońcę, pomocnika i napastnika, by marzyć o spokojnym bycie. Najprawdopodobniej do drużyny wróci Łukasz Hiszpański. Jesteśmy po pierwszych wstępnych rozmowach. Cel drużyny to oczywiście utrzymanie się w lidze i jest realna szansa, by tego dokonać. Na razie drużyna zajmuje 13 miejsce z dorobkiem 14 pkt., ale tabela jest spłaszczona i każde zwycięstwo daje w niej awans. Trwają prace na stadionie w Goleszynie i trener Raczkowski jest dobrej myśli, że w rundzie wiosennej zespół będzie grał u siebie. Zanim jednak piłkarze wybiegną na boisko, odpoczywają, studiują, wykonują obowiązki rodzinne, zaniedbane w czasie rozgrywek. Trener planuje spotkanie jeszcze w tym roku i wtedy zostaną podjęte najważniejsze dla klubu i drużyny decyzje.
Błękitni Gąbin W bardzo trudnej sytuacji po rundzie jesiennej jest zespół z Gąbina, prowadzony przez Marka Ledziona. Pisaliśmy, że trener podał się do dymisji, ale nie została ona na razie przyjęta. – Nie jestem zadowolony z rozgrywek, a powodów słabej dyspozycji było wiele – mówi. – Przede wszystkim wąska kadra i na dodatek zespół nie był odpowiednio przygotowany do rozgrywek. Niektórzy piłkarze nie mieli wcale czasu w wakacje, by przychodzić na zajęcia. Jeśli do tego dołączyć kontuzje i ubytki w trakcie sezonu, to nie mogliśmy wywalczyć więcej niż to co mamy. A zespół ma 14 pkt. i 14 miejsce w tabeli. Mimo kiepskiej sytuacji, nikt nie mówi o kapitulacji, ale o walce o utrzymanie i do końca. Aby jednak osiągnąć efekt, potrzebne są wzmocnienia, i to 3-4 zawodnikami. Z zespołu ubyło bowiem dwóch młodzieżowców, którzy studiują w Warszawie, jeden wyjechał za granicę, a grać trzeba. Do tego dochodzi rezygnacja trenera, który na dziś nie wie do końca, jaką decyzję ostatecznie podejmie. Wiadomo tylko, że po krótkim odpoczynku, 7 grudnia drużyna ma się spotkać na dwa tygodnie na roztrenowanie, a potem będzie przerwa do 8 stycznia, kiedy to zaczną się zajęcia do rundy rewanżowej. Zanim jednak do tego dojdzie, wre praca na stadionie. Mecze będą się tam odbywać, ale trwa remont. Budynek klubowy na zewnątrz już jest wyremontowany, teraz prace przeniesione zostały do środka. Na dachu założona została bateria słoneczna. Planuje się wykonanie bocznego boiska i trybuny na około 200 krzesełek. W czerwcu prawdopodobnie rozpocznie się wymiana płyty głównej. Stadion będzie więc znakomicie przygotowany do rozgrywek MLS i dlatego konieczne jest, by zespół się utrzymał. – Ja jestem dobrej myśli, bo wiem, dlaczego teraz jesteśmy w tak kiepskiej sytuacji – mówi trener M. Ledzion. – Choć zdawałem sobie sprawę z sytuacji, to miałem nadzieję, że uda nam się w tym składzie powalczyć. W poprzedniej rundzie też nie mieliśmy zbyt wielu zawodników, ale byli oni lepiej przygotowani. Teraz latem było za mało czasu, by wszyscy byli w pełni sił. Porażka w ostatniej minucie z Maszewem, bezbramkowy remis z Podlasiem, to straty punktów, których można było uniknąć. Jeden mecz wyjątkowo im nie wyszedł, w Płońsku z liderem. Stracili 6 goli, ale rywalom wpadało do siatki wszystko. – Nawet mieliśmy niewielką przewagę, ale traciliśmy bramkę, próbowaliśmy odrobić straty, odkrywaliśmy się i traciliśmy następną. To efekt braku dobrego przygotowania, że zdarzały nam się porażki, które nie powinny mieć miejsca. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze