Reklama

Po Mundialu

07/01/2023 08:00

Czas na podsumowanie tego, czym żyli kibice futbolu (i nie tylko) przez ostatni miesiąc. Emocje opadły, mogę pisać na zimno. Za oknem wprawdzie jesień, ale nastrój po „występie” naszych w najważniejszym wydarzeniu czterolecia jak najbardziej zimowy. Gorąco zrobiło się tylko na chwilę, kiedy w eter popłynęła wiadomość o premiach obiecanych naszym gwiazdom za historyczny wyczyn, czyli wyjście (a dokładniej wyczołganie się) z grupy. Pierwiastkiem historycznym w tym wydarzeniu jest (piszę to dla dla tych spośród kibiców, którzy ulegli pokusie kwestionowania  takiego charakteru owego wyczynu) czas. Ostatni taki przypadek miał miejsce trzydzieści sześć lat temu… 
Zatem zapytajmy na zimno, jak Szanowni Czytelnicy oceniają występ reprezentacji? W przekazach medialnych mamy dwoistość: wynik (zadanie wykonane) kontra wizerunkowa katastrofa. I nie zmienia tej oceny przyzwoita pierwsza połowa przeciwko obrońcy tytułu (zwłaszcza wobec końcowych minut drugiej części) ani dwie bramki strzelone Arabom w meczu „o wszystko” po „prezentach” rywali. A co ja sądzę „w tym temacie”? Cóż, mam ten komfort, że wypowiadam się z punktu widzenia kibica. W żadnym razie nie uważam się za eksperta w dziedzinie futbolu. Zatem mogę sobie pozwolić na pełen luz, zwłaszcza że to felieton, lekka forma… Zostawiam zatem kwestię oceny występu naszych orłów i pozwolę sobie zadać pytanie o przyczyny. I tu mogę śmiało stwierdzić, że idealnie wyręczył mnie w tym zadaniu ustępujący selekcjoner. Pełną diagnozę znajdziemy bowiem w krótki zdaniu rzuconym w rozmowie z dziennikarzami: Ja nie zamieniam wody w wino!
I tu jest pies pogrzebany! Problem polskiej piłki to nie taki lub inny człowiek na fotelu selekcjonera reprezentacji z taką czy inną „filozofią” futbolu, ale szkolenie od podstaw. Nasi reprezentanci są po prostu, przepraszam za określenie, ale to skrzywienie zawodowe, niedouczeni! Jeśli chcemy nawiązać do „srebrnej dekady” przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (jedynej w historii rodzimego futbolu), to trzeba wieloletniej „pracy u podstaw”. Szkoleniem narybku muszą zająć się ludzie przygotowani do tej pracy, wykształceni na najlepszych wzorach, dobrze wynagradzani, by im się bardziej opłacało szkolić dzieciaki niż prowadzić zespół seniorów w czwartej lidze. Jeśli będą to robić nauczyciele wuefu (z całym szacunkiem), którzy chcą dorobić do szkolnej pensji, to żaden najwybitniejszy nawet fachowiec na stanowisku selekcjonera nic nie zdziała. Były reprezentant, Kamil Kosowski w rozmowie z dziennikarzem powiedział, że za jego czasów każdy gracz zespołu pierwszoligowego, od stopera do napastnika, umiał grać w piłkę…
I na koniec… Polska piłka to nie tylko „popisy” piłkarzy. Wielkie gratulacje dla Pana Szymona Marciniaka i jego partnerów!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ŚWIĘTA PRAWDA - niezalogowany 2023-01-07 19:48:05

    N I E S T E T Y!!! Mam dwóch wnuków którzy "szkolą" się u tutejszego potentata. Szkolą ich różni trenerzy, bo chłopców dzieli pięć lat różnicy wieku. Wnuki mają piłkę przyjąć i natychmiast podać innemu koledze. NIESTETY! Myślenie jest zabronione. Deyny czy Kasperczaka nigdy się nie doczekamy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości