Dużo szczęścia mieli tegoroczni maturzyści. Pandemia została wyłączona, a wojna jakby trochę przycichła i spowszedniała, więc egzaminy mogły odbyć się bez przeszkód w jako takim komforcie. Dodatkowo ten właśnie rocznik, bardzo mocno doświadczony przez antypandemiczne lockdowny (połowę cyklu kształcenia spędził na nauczaniu zdalnym), został zwolniony z egzaminów ustnych z języków obcych i z języka polskiego. O ile likwidacja tych pierwszych może budzić pewne zastrzeżenia (mówienie w obcym języku to ważna umiejętność), to likwidacja egzaminu z języka polskiego została przyjęta przez uczniów i nauczycieli z wielką ulgą. A to głównie dlatego, że nikomu, kto zachował odrobinę zdrowego rozsądku, nie chce się uczestniczyć w czymś, co było naznaczone znamieniem absurdu. A tak jest z tym egzaminem od sławetnej reformy polskiego systemu oświaty przez tandem Buzek – Handke, który wprowadził tzw. „prezentację maturalną”, polegającą na tym, że uczeń wybierał temat na początku ostatniego roku nauki i przygotowywał wypowiedź, a nierzadko kupował gotowca, uczył się tego na pamięć, przychodził i recytował, a komisja z najwyższą powagą wysłuchiwała i oceniała udając, że nikomu nie zbiera się na śmiech. Przy okazji szkoła, która z założenia miała wychowywać, demoralizowała, tolerując jawnie występujące w tym procesie nieuczciwości.
Być może w ten sposób wdrażano młodych ludzi do uprawiania tak modnej w naszym katolickim kraju kombinatoryki niezbędnej do przetrwania w warunkach wysokich kosztów utrzymania i niskiej wyceny pracy. Zasada „kto kombinuje, ten żyje” (parafraza „zakazanej piosenki” S. Grzesiuka) zyskiwała praktyczny sprawdzian na państwowym egzaminie dojrzałości opromienionym blaskiem godła naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. W końcu jawne nonsensy tego egzaminu po wielu latach praktykowania zostały dostrzeżone przez jaśnie oświeconych i zastąpione egzaminem, któremu chciano przydać nieco powagi, więc tematy nie były już jawne, ale za to bardzo zróżnicowane. Jednemu przypadło mówić o utworze literackim, innemu o obrazie, plakacie lub fotografii, a jeszcze innemu o reklamie. Powaga tych tematów biła w oczy, ale na szczęście i tu władza zadbała, by talenty kombinatoryczne naszej młodzieży mogły znaleźć należyte ujście, szczególnie w dobie niebywałych możliwości technologicznych. I znalazły. Już pierwszego dnia okazało się, że po dwóch godzinach zdający w całej Polsce znają je wszystkie.
Teraz pod panowaniem nie tak bardzo oświeconych, ale za to bardzo ambitnych, też będzie oryginalnie (od przyszłego roku). Nowy system łączy zresztą elementy patologiczne dwóch poprzednich. Będą teraz aż dwa zadania – jedno z puli jawnej (to pokłosie „prezentacji”), drugie z puli niejawnej (ale za to znowu ze ściągawką w postaci fragmentu tekstu albo z obrazem, plakatem lub fotografią), i koniecznie z „kontekstem”. Te „konteksty” zresztą to absolutny hit nowego systemu egzaminacyjnego. Cokolwiek napiszesz albo powiesz, będzie zaliczone, jeśli powiesz i napiszesz z „kontekstem” (na maturze pisemnej aż z dwoma). Na egzaminie ustnym będzie problem, bo dwa zadania trzeba będzie okrasić „kontekstami” i opowiedzieć w 10 minut. A niektóre tematy z tej jawnej puli są bardzo oryginalne. Na przykład trzeba będzie omówić „obraz obyczajów społecznych w osiemnastym wieku” na podstawie „Skąpca” Moliera (koniecznie z „uwzględnieniem wybranego kontekstu”). Szkopuł tylko w tym, że „Skąpiec” powstał w siedemnastym wieku (1668). Inny taki „kwiatek” to np. „obraz Sądu Ostatecznego w Apokalipsie św. Jana”, o czym w szkole w ogóle się nie mówi, a i w samej Apokalipsie jest na ten temat niewiele. Wszystkie te „kwiatki” mówią sporo o kondycji intelektualnej aktualnych władców Polski, którzy założyli sobie ambitny plan, by w procesie ogłupiania młodzieży dorównać swoim poprzednikom.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze