Pół minuty przed końcem doliczonego czasu gry, zawodnik Pogoni Vahan Bichakhachyan strzelił zwycięskiego gola. Wisła przegrała czwarty w rundzie rewanżowej pojedynek. Porażka boli, zwłaszcza, że spotkanie było wyrównane i powinno zakończyć się znacznie wyższym wynikiem, niestety nie miał kto wpakować piłki do siatki.
Oglądając spotkanie Wisła – Pogoń miało się wrażenie, że padnie grad bramek. Piłkarze obu drużyn obijali bramkarzy, słupki i poprzeczki. Dwa znakomite strzały oddał Mateusz Szwoch, kilka razy swój kunszt pokazał Rafał Wolski. Podobnie goście, których strzały fantastycznie bronił Krzysztof Kamiński.
Nie została uznana bramka po rzucie karnym wykonanym przez Sebastiana Kowalczyka, a to była jedyna sytuacja, która zakończyła się piłką w siatce.
A jednak bramka była jak zaczarowana, piłka mijała ją wielokrotnie. I kiedy wydawało się, że wynik się nie zmieni, a pojedynek zakończy się sprawiedliwym remisem, 30 sek przed końcem doliczonego czasu gry, Vahan Bichakhachyan strzelił zwycięskiego gola. Wisła przegrała czwarte w tym roku spotkanie.
Więcej szczegółów z meczu czytelnicy TP znajdą we wtorkowym numerze papierowego wydania.
Jol.
D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czekamy na komentarz Właściciela oraz Prezesa..... niech nie chowają głowy w piasek
Czekamy na komentarz Właściciela oraz Prezesa..... niech nie chowają głowy w piasek