Życie polityczne nabiera wyraźnego przyspieszenia. Niechybnie „Gazeta Wyborcza” już niedługo obali Radio Maryja, a wtedy rozprawa z nowym rządem i budowa społeczeństwa otwartego nie będzie napotykać na zwykłe w tym miejscu trudności. Trochę to dziwi, bo przecież nowy rząd nie jest na tyle mocny, by nie dało się go pokonać drwiną sączoną na łamach, samymi choćby zjadliwymi tytułami, na lekturze których przecież większość z nas poprzestaje, z braku czasu oczywiście, który musimy spożytkować na pościg za chlebem. Zresztą o co tyle szumu, kiedy w pobalcerowiczowskiej gospodarce większość z nas nie ma czasu na nic, a już na pewno na słuchanie powszechnie „niechcianego” Radia. Trzeba łapać robotę w paru miejscach albo wybywać stąd na antypody, jeśli chce się żyć. Jednak, jak się okazało niedawno, o Panu Balcerowiczu nadal wolno mówić tylko dobrze, nawet jeśli zrodzi się niepoprawne podejrzenie (nawet uzasadnione „naukowo”), że inny na jego miejscu zrobiłby przynajmniej to samo, a może nawet i więcej i lepiej, choćby na tyle, że za owoce ciężkiej pracy nie tylko panu Balcerowiczowi należałoby się słusznie, ale także, daj Boże, lekarzowi i pielęgniarce, co dotąd za słuszne nie uchodziło i nie zanosi się, by coś w tym względzie miało się zmienić.
A tu trzeba cieszyć się „historycznym kompromisem” Okrągłego Stołu (czy to przypadek, że w tym roku nieokrągłą rocznicę świętuje się na łamach huczniej niż dwa lata temu?) i sukcesami pana Balcerowicza, choć scyzoryk w kieszeni otwiera się i na jedno i na drugie, szczególnie przy wypłacie. Lepiej by oczywiście było, gdyby wszyscy w otwarty sposób i z uśmiechem na ustach mówili jednym głosem, najlepiej tym z łamów Gazety, ku czemu ta przeoruje świadomość od samego początku transformacji i przeorać do końca nie może. Cóż lepszego można sobie bowiem wyobrazić, niż kraj jednego słusznego Wielkiego Ekonomisty i jednej słusznej opinii, równomiernie oczywiście podawanej przez setki gazet. Ot, taka polska wersja pluralizmu. A tu nieustannie ktoś z boku jakże nieżyczliwie z kwestii jawnie oczywistych czyni kwestie pogmatwane, a robi to i za głośno i za bardzo politycznie, a przy tym, o zgrozo, uderza w tony antysemickie. Okazję bowiem do zmasowanego ataku na Radio dał dwa tygodnie temu Stanisław Michalkiewicz, były prezes Unii Polityki Realnej, felietonem (tekst dla ciekawych nadal dostępny na internetowej stronie Radia) o nieustających miliardowych roszczeniach Światowego Kongresu Żydów do mienia, które pozostawili nad Wisłą pomordowani przez niemieckich nazistów bracia w diasporze, którym w czasie wojny jakoś zza oceanu nie spieszono się z pomocą.
Pan Michalkiewicz typowym dla siebie językiem dosyć niewybrednym przypomniał był znane skądinąd cytaty, które padły m.in. z ust pana Izraela Singera, byłego sekretarza ŚKŻ, o tym, że jeżeli Polska nie wypłaci odszkodowania za owo mienie, i tu cytuję podwójnie: „będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. I jest upokarzana w sposób perfidny, czego przejawem jawnym od lat jest stosowana w prożydowskiej prasie amerykańskiej, mimo licznych oficjalnych protestów strony polskiej, kłamliwa frazeologia nazywająca niemieckie obozy koncentracyjne „polskimi obozami zagłady”. Czy podejrzenia, że nawet na Holokauście jeszcze dziś, pół wieku od Zagłady, ktoś chce sporo zarobić, że za dzieło zniszczenia nie współofiara, ale kat powinien płacić, są już antysemityzmem, nie mnie rozstrzygać. Zresztą już chyba rozstrzygnięto, sprawy osiągnęły najwyższy szczebel, czego dowodem ostrzegawcza korespondencja z samego Watykanu. Gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości, być może te ostatecznie rozwieje „Ewangelia Judasza”, którą od dziś w masowym nakładzie możemy się cieszyć, a która, jak zapowiedziano, wywraca na nice dotychczasową teologię, nazbyt przecież dogmatyczną. Teraz nadejdzie czas na teologię pluralistyczną. Ku społeczeństwu otwartemu, daj Boże. Czy za rok spotkamy się jeszcze na Wielkanoc?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze