Reklama

Płockie urodziny pani Miry. Zimińska-Sygietyńska skończyłaby 120 lat (albo o 5 więcej)

23/02/2021 17:05

Coco Chanel twierdziła, że lata zawsze należy odejmować, nigdy dodawać. Przyjaciel Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, Jerzy Waldorff, uważał inaczej: „Zwyczajnym kobietom ujmuje się lat, bo tyle są warte, na ile wyglądają. Artystkom można lat dodawać, bo na tyle wyglądają, ile są warte”. Mira, choć artystka, wolała odejmować i sama podawała swój wiek w wątpliwość. Jeśli urodziła się 22 lutego 1901 roku, obchodziłaby 120 urodziny. A jeśli nie, to może 125?

W księdze metrykalnej rzymskokatolickiej parafii św. Bartłomieja w Płocku widnieje informacja o chrzcie Mani Burzyńskiej. Ksiądz Wincenty Chabowski zanotował, że uroczystość miała miejsce 8 kwietnia 1901 roku o godzinie czwartej po południu. „Stawili się Jakub Burzyński lat 34 liczący brukarz w Płocku zamieszkały, w obecności Jana Warzyńskiego lat 38 szewca i Stanisława Zajdler lat 35 służącego w Płocku zamieszkałych i przedstawili nam niemowlę płci żeńskiej oznajmiając, że ono urodziło się w Płocku przy ulicy Misjonarskiej w domu pod numerem 6, lutego dziewiątego (22) bieżącego roku o godzinie drugiej po południu z jego prawowitej żony Maryanny z Barańskich, 38 lat mającej”. Rodzicami chrzestnymi zostali Jan Warzyński i Marianna Markowska. 
Dlaczego w zapisie jest podwójna datacja? Urodzenia, zgony, śluby, cywilne rozwiązanie małżeństwa odnotowywano w parafialnych księgach metrykalnych, które były jednocześnie aktami stanu cywilnego. Skrupulatny ksiądz Chabowski w mieście pod okupacją rosyjską zobowiązany był używać obu kalendarzy: juliańskiego i gregoriańskiego. Stąd 13 dni różnicy w dacie urodzin. Co do roku raczej nie można mieć wątpliwości, chociaż sama zainteresowana lubiła wprowadzać zamieszanie...
Podobno, gdy wyjeżdżała do Paryża kręcić film dla amerykańskiej wytwórni Paramount, w paszporcie odmłodziła się o pięć lat: „Wytwórnia ta wpadła na pomysł, by tanio zrealizować film rewiowy i sprzedać go w całej Europie. Scenariusz jeden, dekoracja jedna, artyści ci sami, amerykańscy i francuscy, tylko konferansjerka w różnych językach. Impresario nazywał się Dick Blumental. (…) Wybrał mnie. Później jeszcze spodobał mu się Maszyński. Prędko podpisaliśmy jakąś umowę i pojechaliśmy do Paryża. Coś mi wtedy strzeliło do głowy – w paszporcie odmłodziłam się o 5 lat, stąd w różnych encyklopediach taki mętlik z moją datą urodzenia” - napisała we wspomnieniach. Tę samą historię powtórzyła podczas obchodów 75-lecia swojego debiutu artystycznego w Łańcucie stwierdzając, że wtedy po prostu wypadało mieć mniej lat. 
Czy fragment opowieści o paszporcie jest prawdziwy? Czy w ogóle można byłoby odmłodzić się? W II RP dowody osobiste z chwilą wyjazdu za granicę pełniły także rolę paszportów. W podaniu należało wpisać rok urodzenia lub wiek. Mira wybrała to drugie. Nikt nie sprawdzał, nie kwestionował. Gdy w 1938 roku ukazało się pierwsze polskie „who is who” („Czy wiesz, kto to jest?” Stanisława Łozy), pod literą Z umieszczono Zimińską z Burzyńskich Mirę. W notce biograficznej autor podaje, że to artystka dramatyczna i filmowa oraz pieśniarka, która urodziła się 22 lutego... ale w 1904 roku. Być może to właśnie skutek wcześniejszego odmłodzenia. 
W różnych materiałach prasowych porównywano często daty urodzenia Miry spekulując, ileż to naprawdę lat ukryła. 


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego 

Reklama

Lena Szatkowska
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości