Ilustratorka Magdalena Watson ma w Płocku swoje miejsca. Lubi schodzące nad Wisłę alejki Wzgórza Tumskiego i katedrę. Kiedy z powodu pandemii pierwszy raz od wielu lat nie mogła spędzić wakacji w rodzinnym mieście swojej mamy i babci, uwieczniła je na rysunkach, w autorskim albumie „Chodź, Idziemy do Domu”, który nazywa „listem miłosnym” do Płocka. Opowiedziana przez babcię historia koleżanki, też płocczanki, stała się dla młodej artystki inspiracją do stworzenia drugiej ilustrowanej książki „Miasto grobów”, poświęconej powstaniu warszawskiemu.
Magda, absolwentka Leeds Art University w Anglii, przyjeżdża do Polski corocznie, latem. Jej mama – Barbara, pracująca w Levi Strauss – poznała Szkota. Pobrali się i wyjechali z Płocka, najpierw do Szkocji, później Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkają do dziś. Magda urodziła się już w Szkocji. W Płocku pozostała babcia Agnieszka, która zawsze z radością wita wnuki.
Spotykamy się na otoczonym zielenią tarasie. Panie opowiadają o wspólnych wycieczkach. Najbliższa – do Włocławka. W kinie obejrzą albo transmisję opery z Royal Opera House w Londynie (pani Agnieszka jest wielką fanką opery), albo najnowszy film koreański, jeśli będzie wybierać Magda. Razem gotują. Szkocka wnuczka uczy babcię kuchni azjatyckiej. Ta przygotowuje dla niej polskie dania. Magda ćwiczy język i chętnie słucha o swoich korzeniach. Dużo rozmawiają o wszystkim. Podczas jednej z wizyt babcia opowiadała o Alinie Balińskiej-Bloch, z którą razem zrobiły maturę w LO im. Marszałka Stanisława Małachowskiego.
Ojciec Ali, Józef Baliński (ur. w 1898 roku), oficer kawalerii, był adwokatem. Tak samo dziadek Stefan, kawaler papieskiego medalu Pro Ecclesia et Pontifice. W latach 1920-1925 i 1932-1933 członek Naczelnej Rady Adwokackiej, przez wiele lat – delegat Rady Adwokackiej w Warszawie na okręg Sądu w Płocku. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku pełnił obowiązki przewodniczącego Rady Miasta. Był też mecenasem późniejszego słynnego lekarza, rektora Akademii Medycznej w Warszawie, prof. Marcina Kacprzaka, patrona szpitala na Winiarach.
Józef – zmobilizowany podczas II wojny światowej – zginął. Być może w Katyniu. Symboliczny grób na płockim cmentarzu ma również jego żona, prawniczka, Szczęsna (ur. w 1901 roku), która straciła życie w powstaniu warszawskim. Po wybuchu wojny bojąc się represji zabrała dzieci do stolicy. Godzina „W” zastała ich w wynajmowanym mieszkaniu przy ulicy Dolnej 12 na Mokotowie. Piętnastoletni syn Tadeusz ps. „Wilk” 1 sierpnia 1944 roku poszedł walczyć. Ona z siedmioletnią Alą chroniły się przed bombardowaniami w piwnicach. Pewnego dnia wyszła na chwilę do mieszkania na górę po suchary. Wtedy w budynek uderzyła „krowa”, a odłamek ranił Szczęsną. Została zabrana do szpitala. Zmarła w czasie operacji z powodu upływu krwi. W ostatnich słowach prosiła, żeby zająć się jej córeczką. Walczący na Mokotowie (V Obwód Okręgu Warszawa AK) Tadeusz zginął kilkanaście dni wcześniej. Jego pogrzeb odbył się w podwórku kamienicy przy Puławskiej 144, gdzie powstańcy urządzili tymczasowy cmentarz.
Osieroconą Alę zabrała pielęgniarka, która też miała małego synka. Przeszli obóz w Pruszkowie, zatrzymali się w okolicach Krakowa. Po wojnie Alę odnalazła babcia i razem wróciły do Płocka.
- Ala chodziła ze mną do Małachowianki. Uczyłyśmy się w klasie żeńskiej, a naszą wychowawczynią była Krystyna Mazowiecka. Wiedziałyśmy, że rodzice Ali nie żyją i że jest jakaś tajemnica. Ale o tym się nigdy nie mówiło. Tylko dyrektor Zdzisław Kowalczyk znał prawdziwą historię swojej uczennicy – opowiada Agnieszka Łapacz.
Alina Balińska-Bloch zdała w Płocku maturę i wyjechała na studia do Warszawy. Tam ukończyła technologię rolno-spożywczą na SGGW i do dzisiaj mieszka.
Autorkę „Miasta grobów” zainspirowała również wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, którą odbyła z bratem w 2022 roku.
- Obejrzeliśmy wystawę „Hello Helka”. Były na niej papierowe laleczki, które w czasie okupacji zrobiła dla swojej córeczki artystka Janina Giedroyć-Wawrzynowicz. Chciała odwrócić jej uwagę od okropności wojny. Piękny sposób okazania miłości swojemu dziecku. Była też w muzeum fotografia grupy ludzi z prawdziwą krową. Chronili ją, żeby nakarmić dzieci. To wszystko mnie bardzo poruszyło – mówi Magda Watson.
Temat powstania warszawskiego wybrała też na swój dyplom w Leeds Art University. Chciała przenieść pamięć o cywilach na Zachód, pokazać, że to „nie była tylko krótka bitwa o zajęcie miasta”. Narysowała sceny z codziennego życia powstańczej Warszawy.
- O walkach i żołnierzach podziemnej armii powstało dużo książek. Są ciekawe filmy. Ludność cywilna natomiast musiała walczyć o przetrwanie i nie mogła liczyć na żadną pomoc. Dlatego chciałam o nich przypomnieć – podkreśla.
Na album „Miasto grobów” (w wersji angielskiej tytuł brzmi „The death of a city” – śmierć miasta) składają się głównie kolaże. Rysunki pokazują zniszczoną Warszawę, ruiny katedry św. Jana, kobiety próbujące przygotować w gruzach posiłek, mieszkańców tłoczących się w piwnicach i fortepian, na którym ostatni raz zabrzmiała Etiuda rewolucyjna Chopina. Magda wykonała je w technice monotypii. Ilustracje uzupełniają fragmenty świadectw z publikacji „Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim”. Album spięty biało-czerwoną opaską wydała w Płocku Fundacja Przywołać Pamięć im. Janiny Bogdan.
- Jestem szczęśliwa, że Madzia, wychowana w innych realiach, chciała się pochylić nad historią powstania warszawskiego. Spędziła bardzo dużo czasu na czytaniu wywiadów, wspomnień, książek. Razem z jej mamą pomagałyśmy w wyszukiwaniu literatury. Ja zaznaczałam strony w książkach zakładkami, Basia robiła zdjęcia stron. Taki wysiłek zbiorowy, który doprowadził do wspaniałego finału – mówi Agnieszka Łapacz.
Magda jeszcze nie zdecydowała, czy ilustrowanie książek stanie się jej zawodem. Zastanawia się nad kontynuacją studiów graficznych na polskim uniwersytecie. Ma też pomysł na nową książeczkę, tym razem dla dzieci.
- Chciałabym zwrócić uwagę na twarze. Pokazać, jak się różnią. Narodowość, rasa, historia rodziny – to wszystko odbija się w twarzach i czyni je pięknymi, wyjątkowymi – dodaje.
Fot. Marta Kunavar
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze