Coraz częściej słyszymy nazwiska płockich lekkoatletów, którzy odnoszą sukcesy na imprezach międzynarodowych, ale rzadko stają na podium. No chyba, że na mistrzostwa pojedzie masters, skoczek wzwyż Dariusz Bednarski. Jeśli płocczanin jest na liście startowej, to oznacza, że zdobędzie medal.
Kilka dni temu do kibiców dotarła wiadomość, że Toronto zostało zdobyte, a Dariusz Bednarski wywalczył tytuł mistrzowski i ustanowił rekord Nord Central America and Caraibes Masters Athletic Championships.
– Od dawna miałem cel i marzyłem, by wystartować i podjąć sportową rywalizację na zawodach rangi światowej z najlepszymi zawodnikami w skoku wzwyż. Dzięki zaoszczędzonym własnym środkom finansowym mogłem wystartować w Toronto w Kanadzie. Poleciałem i wygrałem – opowiada zadowolony.
Dariusz Bednarski wśród swoich licznych zalet ma jedną wadę. Po prostu lubi sobie rano pospać. A organizatorzy zawodów ustalili, że konkurs skoku wzwyż będzie o bardzo wczesnej jak dla niego porze – o godz. 8.30.
– Chyba dla większości sportowców nie jest to najlepsza pora, by osiągać dobre lub bardzo dobre wyniki. Ja z natury jestem ,,sową”, a miałem niespełna 14 dni na dostosowanie organizmu do wysiłku. Codziennie rano starałem się z ogromną determinacją, widząc podziw na twarzach pracowników stadionu, że o tak wczesnej porze rozkładałem zeskok, by rozpocząć trening techniczny. Przyznam się, że pierwsze dni były bardzo słabe, odczuwałem poranny brak siły, mocy, dużą senność. Po południu byłem już w 100 proc. lepszej dyspozycji i wyżej skakałem – opowiada.
W zawodach uczestniczyło bardzo wielu sportowców. Bednarski był jedyny z Polski. Zawody odbywały się na dwóch, bardzo kameralnych stadionach. Pogoda nie była sprzyjająca, średnia temperatura – 29 st. C. i bardzo wielu rywali do pokonania. Ostatecznie udało się płocczaninowi odnieść sukces i wygrać rywalizację w swojej kategorii wiekowej.
Ale nie tylko zawodami żył w Kanadzie Dariusz Bednarski. – Toronto to bardzo bezpieczne, przyjazne, dobrze zorganizowane miasto o bogatej i różnorodnej społeczności oraz bardzo czyste. Po zawodach miałem możliwość zwiedzania ciekawych miejsc. Pomimo dużej odległości i poniesionych kosztów jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy ze swoich sportowych dokonań. Teraz kilka dni przeznaczę na małą regenerację i przestawienie zegara na właściwe tory. A potem czeka mnie kolejny etap, czyli przygotowania do zbliżających się Mistrzostw Europy, które odbędą się od 5 do 15 września w Wenecji – zapowiada.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze