Kiedy zawodzi medycyna konwencjonalna, często „ostatnią deską ratunku” staje się modna ostatnim czasem bioenergoterapia. Niewielu jednak ludzi ma świadomość, na czym polega niekonwencjonalne uzdrawianie, w jakim przypadku może pomóc, a kiedy może zaszkodzić.O tym, czym naprawdę jest bioenergoterapia, w kolejnym odcinku „Kamery i Litery” rozmawialiśmy ze specjalistką, zrzeszoną w Polskim Stowarzyszeniu Bioterapeutów „Biopol”, która przyjmuje także w Płocku w gabinecie „Zdrowie”, panią Elżbietą Drabarek. Program wspólnie prowadzili: Blanka Stanuszkiewicz (Tygodnik Płocki) i Michał Stańczak (Telewizja „Tele Top”). Michał Stańczak: Czy może nam pani zdradzić, czym pani się zajmuje? Elżbieta Drabarek: Jestem wróżką, jasnowidzem, jak również bioenergoterapeutą i w tym charakterze w programie będę występowała. Jednocześnie warto podkreślić, że wszystkie te „specjalizacje” się u mnie splatają. Jako bioterapeuta znam metody leczenia niekonwencjonalnego m.in. sudżok, Silvę, które łączę w procesie uzdrawiania. Blanka Stanuszkiewicz: Co się kryje pod pojęciem bioenergoterapii? Co człowiek, nie związany z medycyną niekonwencjonalną, może przez to rozumieć? ED: Najkrócej mówiąc jest to sposób leczenia energią. MS: Energią czerpaną np. z gniazdka elektrycznego, czy może chodzi o jej inną formę? ED: Oczywiście, trzeba na energię spojrzeć pod innym kątem. Z energii zbudowany jest cały wszechświat. Dzieli się ona na energię makro i mikro. W naszym świecie również wszystko jest energią. Przyjmuje ona pewną postać. I taką energią mikro jesteśmy my, pan, ja, ten stół, również bicie serca. Jej wahania mogą powodować np. różne dolegliwości... MS: A bioenergoterapia polega na tym, żeby odpowiednio tą energię wykorzystać i dać ją tym, którym jej brakuje? ED: Tak, jednak ja w tym procesie jestem tylko przekaźnikiem energii. Biorę ją z energii makro, niejako zawieszonej we wszechświecie. Ktoś, kto zwróci się do mnie o pomoc, otrzymuje tą energię ode mnie. Jednocześnie należy pamiętać, że ja tą energię skądś otrzymałam. Oczywiście, nie każdy może zajmować się bioterapią. Do tego trzeba mieć po pierwsze predyspozycje, po drugie trzeba się sporo nauczyć, a później dar ten w sobie rozwijać i ćwiczyć. To nie jest takie proste, jak się wydaje. Ja np. co tydzień medytuję, a pomagając ludziom, muszę być taką osobą, jakbym była po spowiedzi, nie mogę mieć do nikogo nienawiści. MS: Czy bioenergoterapii można się nauczyć, czy raczej trzeba się z tym talentem urodzić? ED: Wydaje mi, że raczej ten dar trzeba dopracować, ponieważ każdy z pewnymi predyspozycjami się rodzi. Jeżeli człowiek skupi się na rozwoju tych możliwości, ukończy kursy, spełni także określone kryteria czyli będzie miał co najmniej średnie wykształcenie, dobry stan zdrowia i wrodzoną inteligencję, jak również przejdzie testy, być może, znajdzie się w kręgu bioterapeutów. Jednak uzdrowicielem człowiek staje się wtedy, gdy wciąż chce pomagać innym. BS: Niech nam pani zdradzi, jak wygląda wizyta u bioenergoterapeuty? ED: Zazwyczaj przychodzą do mnie ludzie, którzy dokładnie nie wiedzą, co im dolega. Staram się zlokalizować chorobę i dobrać odpowiednią metodę leczenia. Przy czym warto tu zaznaczyć różnicę między leczeniem konwencjonalnym, a tym, co ja robię. Medycyna, aby wyleczyć choroby potrzebuje wielu specjalistów: neurologów, ginekologów, czy laryngologów itd. Ja traktuję człowieka holistycznie – całościowo. Biorę pod uwagę rozum, duszę i ciało, ponieważ według mnie, jeśli zaczyna chorować dusza, wkrótce zaczyna chorować ciało. Jeżeli choruje ciało, umysł nie ma często możliwości logicznego myślenia. Staram się znaleźć przyczynę, a nie tak jak lekarz leczyć poszczególne organy. MS: Skoro zatrzymaliśmy się przy lekarzach, proszę nam powiedzieć jak układa się współpraca pomiędzy panią, bioenergoterapeutami, a lekarzami? Czy lekarze nie patrzą na wasze działania nieco z przymrużeniem oka? ED: Pewnie patrzą, jednak ja robię swoje najlepiej, jak tylko potrafię. Owszem, zdarza się, że ktoś ma inne zdanie na ten temat. Jednak ja nikogo nie namawiam, żeby przestał chodzić do lekarza, czy żeby nie brał leków. Jak najbardziej niech chodzi, a ja ze swojej strony zawsze mogę to leczenie wspomagać i na pewno nikomu nie zaszkodzę. Zresztą widać efekty... BS: Chętnie posłuchamy jakie... ED: Trafiła kiedyś do mnie dziewczyna, która złamała poważnie rękę w Zakopanem. Gdy ją zobaczyłam, miała wysoko zawieszoną kończynę w gipsie. Powiedziała, że lekarze zrobili wszystko, co mogli, a reszta miała należeć do bioenergoterapeuty. Zrobiłam jej kilka zabiegów. Przy kolejnej wizycie dowiedziała się, że jestem również wróżką, zapytała więc czy ja leczę, czy robię cuda. MS: Jak poznać, czy trafiliśmy do bioenergoterapeuty –specjalisty? ED: Jest to bardzo trudna sprawa. Jedynie drugi bioenergoterapeuta jest w stanie szybko się zorientować czy ma do czynienia z naciągaczem. Zwykły człowiek musi kilka razy do bioenergoterapeuty przyjść i przekonać się, czy mu jego zabiegi pomagają, czy raczej nic się nie dzieje. BS: Czy bioenergoterapeuta może pomóc w przypadku każdej choroby? ED: Niestety, w przypadku niektórych bardzo poważnych chorób istnieje małe prawdopodobieństwo wyleczenia. Jednak jesteśmy w stanie opóźnić pewne procesy, zlikwidować ból, czy ewentualnie ulżyć w cierpieniu. Warto tu zaznaczyć także rolę bioenergoterapeuty w psychicznym wsparciu, które również jest bardzo potrzebne. U nas w gabinecie „Zdrowie” staramy się pomóc wszystkim, bo z chorym trzeba się obchodzić jak z dzieckiem. Raz przekonać, czasami przytulić, dlatego warto przyjść do bioterapeuty przed poważnym leczeniem, czy operacjami stosowanymi w medycynie konwencjonalnej. Choć nie będziemy całkiem widzialni, to przeprowadzimy tak jakby za rękę, do tamtej medycyny i nigdy nie postawimy barier. MS: Dziękujemy bardzo za wizytę w naszym programie i za przybliżenie tego tajemniczego regionu działalności człowieka. Zanotowała BeeS Fot. D. Ossowski Przed nami kolejne programy, które powstają we współpracy dziennikarzy „Tygodnik Płockiego” i Telewizji Tele Top. Emisje telewizyjne odbywają siew poniedziałki o godzinie 17.45relację można przeczytać we wtorkowym numerze „Tygodnika Płockiego”
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze