Reklama

Płocki Kalejdoskop „Kamerą i literą” - Są cukrownie, które sobie rad

28/03/2001 10:38
Od dwóch lat w sejmie trwają dywagacje na temat Krajowej Spółki Cukrowej, potocznie nazywanej Polskim Cukrem. Nie wiadomo, kiedy zapadną ostateczne decyzje na ten temat, ale wiadomo, że istniejący projekt ustawy budzi wiele kontrowersji.Oponenci twierdzą, że nie gwarantuje on restrukturyzacji branży, może doprowadzić do nadprodukcji cukru, zawiera zapisy niezgodne z prawem unijnym. O tym m.in. w kolejnym Płockim Kalejdoskopie rozmawiali: Krzysztof Dylewski - przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w Cukrowni Mała Wieś, Tomasz Olenderek – przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Holdingu Kujawsko-Pomorskim, Cukrownia Borowiczki oraz Magdalena Walewska „Tele-Top” i Elżbieta Grzybowska „Tygodnik Płocki”. Magdalena Walewska: Jak panowie oceniają pomysł powstania Krajowej Spółki Cukrowej? Tomasz Olenderek: Jest to pomysł, który spędza sen z powiek w tej chwili już przede wszystkim politykom. Natomiast pracujący w branży cukrowniczej sami są ciekawi, jakie decyzję zapadną, szczególnie, jeśli chodzi o propozycje zgłoszone przez grupę posłów związanych z posłem Janowskim, a dotyczącą powołania wymienionej spółki. Tyle możemy powiedzieć, ponieważ decyzje te, zgodnie z zapowiedzią pani minister skarbu, mają zapaść niebawem, to pozostaje nam tylko czekać i obserwować cały czas sytuację. Krzysztof Dylewski: Jesteśmy żywotnie tym problemem zainteresowani, ale czekamy, co się wydarzy. Myślę, że te decyzje są bardzo potrzebne. Elżbieta Grzybowska: Zdaniem Cukrowniczej Izby Gospodarczej, Polski Cukier to utopia. TO: Na początek mała dygresja – to powiedział prezes Cukrowniczej Izby Gospodarczej, który jest również prezesem jednej z cukrowni, znajdującej się w tej nieszczególnej sytuacji, że ma potężne problemy i dla takich cukrowni zdecydowanym ratunkiem na dzień dzisiejszy jest inwestor strategiczny. Myślę, że to zdecydowało o tym, że pan prezes tak krytycznie odnosi się do koncepcji Krajowej Spółki Cukrowej. Trudno to skomentować, każdy ma prawo do własnych decyzji, niemniej jednak uważamy, że jest to subiektywna ocena tego pomysłu, szczególnie w kontekście tego, co teraz dzieje się w cukrowniach, które zostały już sprywatyzowane. Mam na myśli duże zwolnienia, niepokoje społeczne w cukrowniach, szczególnie British Sugar, gdzie zwolnienia prowadzone są wśród pracowników na szeroką skalę. MW: Mówimy o projekcie Polskiego Cukru, ale mamy kolejny projekt – Cukier Mazowiecki. Czy generalnie jest on alternatywą dla Cukrowej Spółki Cukrowej? TO: Nie jest to tak do końca alternatywa. Jest to pomysł, który został stworzony na gruncie środowiska cukrowni z naszego regionu, stąd nazwa Mazowiecki Cukier. W skład tej struktury weszłyby takie struktury jak: Cukrownia Borowiczki, Mała Wieś, Dobrzelin, Leśmierz, Ostrowy, Brześć Kujawski. Skąd ten projekt? Uważamy, że w tak niewielkim gronie cukrowni położonych blisko siebie i współpracujących ze sobą, nawzajem wymieniających się plantacjami, dużo łatwiej będzie przeprowadzić restrukturyzację i to co najważniejsze – stworzyć taki system marketingowy, który zapewni większe korzyści, niż obecny, gdzie te cukrownie m.in. ze sobą konkurują. W tym momencie, to będzie droga do stworzenia wspólnej marki i obniżenia kosztów działalności tej firmy. I rzecz najważniejsza z naszego punktu widzenia, że na pewno koszty restrukturyzacji tych cukrowni, z punktu widzenia społecznego byłyby dużo łatwiejsze do zniesienia dla pracowników. Wiadomo, że część tych cukrowni może być zamykana i liczymy się z tym, że przebranżowiona. Dlatego w tak małym gronie kilku cukrowni byłoby to łatwiejsze do wykonania niż w przypadku Krajowej Spółki Cukrowej. MW: Oczywiście, przypomnijmy w tym miejscu, że to jest projekt, w którym przedstawiciele każdej z wymienionych przez pana cukrowni mieliby wspólnie podejmować decyzje. Jak by to wyglądało od strony praktycznej? TO: Na to też mamy kilka rozwiązań. Proponujemy, żeby to były akcje, które zgodnie z ustawą o komercjalizacji należą się pracownikom i plantatorom, i żeby wobec tego została stworzona możliwość wykupienia w pierwszej fali 25 % akcji od Kujawskiej Spółki Cukrowej, która ma większościowy pakiet akcji we wszystkich wymienionych cukrowniach. Na tej bazie również stworzenie firmy, która będzie zarządzana przez jeden zarząd, natomiast będzie dysponowała tymi sześcioma zakładami. EG: Czy Mazowiecki Cukier to tylko korzyści? Czy wszyscy na nim skorzystają – plantatorzy i pracownicy cukrowni? KD: Mamy taką nadzieję. Projekt był tworzony po to, żeby wszyscy związani z naszymi zakładami mieli z tego korzyści. Jak w pewnym projekcie, pewnie i w tym znajdują się jakieś uchybienia, ale i tak wyjdzie to w praktyce. Na razie nasz zakłady tę opcję popierają najbardziej. Chcemy produkować cukier i to robimy. Zgadzam się ze zdaniem kolegi, że kiedy będziemy bardziej skomasowani, będziemy to robić jeszcze lepiej. MW: Jak ta sprawa wygląda w Borowiczkach? Jest pan związkowcem reprezentującym załogę, czy pracownicy też są tak optymistycznie nastawieni jak pan do tej sprawy? TO: Zdecydowanie tak. Najprostszą odpowiedzią, dlaczego tworzyliśmy ten projekt i popieraliśmy go, było to, że nas po prostu na to stać. Nadszedł czas, żeby powiedzieć, że cukrownictwo w Polsce to nie są tylko te cukrownie, o których się mówi w mediach ogólnopolskich, że są niewypłacalne, że nie płacą za buraki itd. Są też cukrownie, które sobie bardzo dobrze radzą, do nich należą Cukrownie Borowiczki i Mała Wieś, i inne wymienione. Są to naprawdę dobre cukrownie, które po prostu stać na powołanie spółki, szczególnie takiej spółki, która by miała udziały rzędu 80 % w produkcji rynku krajowego. MW: Czy uważa pan, że Krajowej Spółki Cukrowej nie stać na zrealizowanie takiego pomysłu? TO: Myślę, że będzie to bardziej trudne do wykonania. To, co nas niepokoi podczas rozmów o Polskim Cukrze, to przede wszystkim kondycja finansowa tych cukrowni, które są zgrupowane w Małopolsko-Lubelskiej Spółce Cukrowej i Śląskiej Spółce Cukrowej. Ich sytuacja jest bardzo zła i nie można jej porównywać do sytuacji naszych cukrowni, bo to są po prostu dwa różne światy. MW: A więc pomysł stworzenia Cukru Mazowieckiego ma przede wszystkim podłoże ekonomiczne. TO: Przed wszystkim chodzi nam o dobro pracowników cukrowni ... MW: ... ale też o dobro klientów, bo bez nas - was by nie było? TO: Zdecydowanie tak, cały czas mamy to na myśli tworząc nasz projekt. Produkujemy towar, który ma być dostępny dla wszystkich klientów i ma on być najlepszej jakości. MW: Wspomniał pan, że nasze regionalne cukrownie świetnie sobie radzą w nowych warunkach. Czy w Małej Wsi cukier nie zalega, a plantatorzy mają na czas wypłacone pieniądze? KD: Nasze cukrownie nie miały kłopotów z zapewnieniem plantatorom zapłaty za dostarczony surowiec i to jest do sprawdzenia, bo plantatorzy mieszkają wokół Płocka. Jeżeli chodzi o zaleganie cukru, to ten problem też nie występuje. Dysponujemy limitami cukru i mamy do sprzedania w każdym kwartale określoną jego ilość, i to robimy, więc cukier nie zalega. Już teraz pojedynczo potrafimy się znaleźć na rynku, a gdy sześć podmiotów znajdzie się w jednym, jeszcze bardziej damy sobie radę z konkurencją, która też działa i jest znana na rynkach zachodnich. Na obecną chwilę potrafimy się znaleźć w nowej rzeczywistości. EG: Czy nasz mazowiecki cukier spełnia standardy Unii Europejskiej? TO: W tym momencie możemy powiedzieć za Melchiorem Wańkowiczem, że cukier krzepi. Mamy nadzieję, że tak będzie dalej. MW: Ale cukier także szkodzi w nadmiarze ... TO: Jak wszystko w nadmiarze. MW: Chcę jeszcze wrócić do wątku obcego kapitału. Jeżeli zaistnieje Krajowa Spółka Cukrowa i zaistnieje Mazowiecki Cukier, to czy panowie boją się wejścia do Krajowej Spółki kapitału zachodniego? Czy nie będzie to jakieś zagrożenie? TO: Chcemy stworzyć takie mechanizmy prawne, które uniemożliwią ten fakt. Można stworzyć różne obwarowania prawne, które zabezpieczą przed sprzedażą akcji w obce ręce, spoza tego środowiska. Może też doprowadzić do tego stworzenie pracowniczych programów emerytalnych, które też w jakiś sposób będą cementowały to środowisko. MW: Czy wobec tego w Mazowieckim Cukrze nie będzie zwolnień, jak dzieje się w cukrowniach z obcym kapitałem? TO: Na pewno będzie restrukturyzacja cukrowni. Natomiast jeśli chodzi o zwolnienia, to tak się na pewno nie musi dziać. My jesteśmy reprezentantami pracowników cukrowni i ich dobro mamy przede wszystkim na względzie. Jeżeli jednak trzeba będzie zamknąć i wygasić produkcję w którejś z tych cukrowni, wówczas bliskość cukrowni sprawi, że część pracowników znajdzie w nich pracę. Poza tym nie wszyscy muszą produkować ten sam cukier, można rozszerzyć asortyment, wyprodukować jedna markę dla cukru, która będzie się klientom kojarzyć z dobrym, zdrowym cukrem, który będzie produkowany z naszych polskich buraków przez polskich pracowników, w polskich cukrowniach, z polskim kapitałem. Zanotowała (eg) Fot. D. Ossowski Zapraszamy na kolejne programy, powstające we współpracy dziennikarzy „Tygodnika Płockiego” i telewizji Tele-Top. Emisje na antenie odbywają się w poniedziałki o godz. 17.45 (powtórzenie we wtorek i w niedzielę).
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości