Reklama

Płocki Kalejdoskop „Kamerą i literą” - Pamięć musi trwać

08/11/2000 14:29
W pierwsze dni listopada odwiedziliśmy cmentarze, zapalając znicze na grobach naszych bliskich, czasami również na tych, których najbliżsi również dawno już odeszli. Na zabytkowym płockim cmentarzu po raz pierwszy w historii odbyła się społeczna kwesta pod hasłem „Ratujmy płockie Powązki”.O efektach tej kwesty i o planach renowacji starych grobów w kolejnym programie „Kamerą i literą” mówili goście: Ewa Jaszczak – kierownik Delegatury Oddziału Służby Ochrony Zabytków woj. mazowieckiego w Płocku i Mirosław Romanowski ze Stowarzyszenia „Starówka Płocka” – historyk sztuki. Rozmowę prowadzili: Lena Szatkowska – Tygodnik Płocki i Michał Stańczak – Tele Top. Michał Stańczak: Kwesta na płockim cmentarzu odniosła wielki sukces, udało się zebrać ponad 11,5 tys. zł, pieniądze jeszcze wpływają na konto, które zostało specjalnie uruchomione. Jak narodził się ten pomysł? Mirosław Romanowski: Akcja przyniosła rzeczywiście niespodziewane rezultaty. Nie przypuszczaliśmy, że uda się zebrać tyle pieniędzy po jednym dniu, 1 listopada. Pomysł narodził się przy okazji rozmów z Gazetą na Mazowszu, redaktor Hubert Woźniak bardzo nalegał, żeby coś zrobić dla cmentarz, chluby miasta, starszego od Powązek o lat 10. Tym samym jest to najstarszy cmentarza pozakościelny w dawnym Królestwie Polskim i obecnie w Płocku w ogóle. To była wspólna idea Gazety, Stowarzyszenia Starówka i Urzędu Konserwatorskiego, który już pewne działania nad przywróceniem świetności tego cmentarza rozpoczął nieco wcześniej. MS: Jeszcze przed akcją, przed 1 listopada pojawił się na cmentarzu zabytkowym odnowiony pięknie nagrobek rodziny Skoniecznych, wcześniej też były prowadzone prace konserwatorskie. Ewa Jaszczak: Odnowili go konserwatorzy, fachowcy o specjalności konserwacja kamienia i w całości ze środków delegatury Służby Ochrony Zabytków w Płocku. Jego konserwacja kosztowała 15 tys. zł i tak mniej więcej średnio szacuje się konserwacja jednego nagrobka. MS: Czy już wytypowano kolejne nagrobki do renowacji? MR: Jeszcze, zanim przystąpiliśmy do zbiórki w dniu 1 listopada, wytypowano sześć najcenniejszych, jak się nam wydawało i jednocześnie najbardziej potrzebujących odnowienia obiektów. To są nagrobki rodziny Pestugiów (pochodzące z królestwa Lombardii, która należała tutaj do dosyć aktywnego cechu kupców w Płocku. Są także dwa nagrobki osób związanych ze światem prawniczym – pana Garszyńskiego i pana Dzieżkowskiego, bardzo ciekawe, wspaniałe stalle z piaskowca. Jeden z nagrobków należy do płockiego lekarza – „Judyma” - określonego takim właśnie mianem. Były i nagrobki księży. Są to obiekty wymagające natychmiastowych działań. Lena Szatkowska: Kto wykonywał płockie nagrobki. Czy można mówić o rzeźbiarzach, specjalizujących się na tym terenie w rzeźbie nagrobnej, czy były one wykonywane przez utalentowanych rzemieślników. Jaka jest ich wartość historyczna i artystyczna? MR: Niestety, na naszym cmentarzu nie ma tak wybitnych nagrobków, jak na przykład na Powązkach, pochodzących spod dłuta znamienitych artystów. Były to natomiast warsztaty miejscowe lub warszawskie, kamieniarskie, które wykonywały bardzo ciekawe rzeczy. Z tych, tzw. sygnowanych, posiadamy tylko jeden. Jest to nagrobek pani z Kozłowskich Topolewskiej. Zwieńczeniem tego nagrobku była rzeźba przedstawiająca kobietę, sygnowana przez Holtza (1875). Tych, zachowujących znak sygnatury jest niewiele. Aczkolwiek są to naprawdę bardzo ciekawe i cenne dosyć przykłady architektury cmentarnej z początku pierwszej połowy XIX w. Trzeba zaznaczyć, że nasz cmentarz funkcjonował do 1886 r., kiedy to został wytyczony i poświęcony nowy, po drugiej stronie dzisiejszej ul. Kobylińskiego, niegdyś alei okrążającej miasto. I na tamtym cmentarzu znajdują się, jeśli chodzi o wartość artystyczną, cenniejsze nagrobki. Stał on się miejscem głównej nekropoli płockiej na której większość znamienitych płocczan była chowana. MS: Cmentarzy, na których należałoby przeprowadzić renowację starych, cennych nagrobków jest w Płocku więcej. MR: Cmentarz o którym mówimy, jest najstarszym, pozakościelnym. Wcześniej, chowano osoby na miejscach znajdujących się w obrębie kościołów, stąd te miejsca do dzisiaj noszą nazwę cmentarzy. Mówi się na przykład, że procesja będzie się odbywała na cmentarzu przykościelnym. Względy sanitarne, a także pewne przepisy spowodowały, że w końcu XVIII w. i na początku XIX te cmentarze zaczęto wyprowadzać poza miasto. Nasz jest właśnie takim pierwszym przykładem. Starych cmentarzy jest naturalnie w Płocku więcej: ewangelicko-augsburski przy ul. Kazimierza Wielkiego, z pierwszej połowy XIX w., także z tego okresu cmentarz prawosławny, posiadający wiele bardzo ciekawych i dobrych przykładów rzeźby nagrobnej. Tam chowano ówczesną elitę, owszem elitę zaborcy, ale dlatego były to osoby najbardziej majętne w mieście. EJ: Cmentarzy ewangelicko-augsburskich jest w obecnych granicach miasta aż pięć. Także przy ul. Kalinowej, cmentarz na dawnych Tokarach i dwa na wyspie Ośnicy. Na jednym zachowane są płyty, drugi - zmyła Wisła w czasie swoich przypływów. Cmentarzy, objętych ochroną w granicach administracyjnych jest aż szesnaście, bardzo różnorodnych jeśli chodzi o wyznania – dwa prawosławne, dwa wyznania mojżeszowego. MR: A właściwie ich pozostałości. Po jednym została 1/3 powierzchni, ten jest najbardziej znany, przy ul. Mickiewicza, z pomnikiem poświęconym zagładzie płockich Żydów i pozostałości po najstarszym (jego początki datowane są na wiek XVI) cmentarzu przy ul. 3 Maja, niedaleko Jagiellonki. Zachował się fragment muru od strony więzienia. Cmentarze te zostały zniszczone w czasie wojny w 1941 r. Niemcy rękami Żydów rozebrali je i macewami, a więc płytami nagrobnymi wybrukowali dużą część rozbudowującego się wówczas Płocka. W momencie włączenia pewnych dzielnic do granic administracyjnych Płocka, mamy jeszcze cmentarze w Imielnicy, w Trzepowie i na Radziwiu. LS: Cmentarz w Trzepowie, to przykład równie cennego, zabytkowego drzewostanu. Czy on także znajduje się w gestii Urzędu Konserwatorskiego? EJ: Tak. Interesują nas nie tylko pojedyncze nagrobki, ale cmentarz jako układ przestrzenny, także zieleń, czyli cmentarz od ogółu do szczegółu. MS: Przyniosła pani do studia plany cmentarzy, szczegółowy wykaz nagrobków i fotografie. EJ: Cmentarzy objętych ochroną jest około stu. Na terenie działania naszej Delegatury – Płock, Sochaczew, Sierpc, Gostynin. Każdy ma swoją kartę cmentarną, w której są określone najstarsze groby, jest mapa cmentarza z nagrobkami i drzewami, robimy zdjęcia, taki jest początek naszej pracy konserwatorskiej. Trzeba dodać, że Mirosław Romanowski jest autorem opracowania inwentaryzacji najstarszego cmentarza, opisał poszczególne nagrobki, odcyfrował tablice inskrypcyjne i to nam pomaga w pracy. Wiele tych nagrobków było pod warstwą śmieci, w stanie dramatycznym. W tej pracy pomagał mu najstarszy opis cmentarza ks. Brychczyńskiego. Dzięki temu można było zidentyfikować nagrobki, które już nie istniały. MR: Ks. Brychczyński publikował swój opis na łamach Korespondenta Płockiego, na przełomie lat 1876-1877, już po wytyczeniu nowego i zamknięciu starego cmentarza, choć funkcjonował on do czasów powojennych, jeszcze wtedy odbywały się pogrzeby. Była również inwentaryzacja sporządzona przez studentów Politechniki Płockiej w 1990 r. LS: W tym samym roku, w ówczesnym Biurze Wystaw Artystycznych, jeszcze przy ul. Sienkiewicza miała miejsce wystawa „Zaduszki Płockie”. Była to pierwsza próba zwrócenia uwagi na dramatyczną sytuację najstarszej płockiej nekropolii. EJ: Mamy film z cmentarza i z tej wystawy, który służy jako materiał ikonograficzny, bo części nagrobków już nie ma. Dzięki opisowi ks. Brychczyńskiego wiemy, gdzie był kościół na tym cmentarzu, pod wezwaniem św. Katarzyny – drewniany, rozebrany przez Niemców. Zdjęcie pochodzi z 1938 r., ze zbiorów pana Jana Szymańskiego. MR: Przypomnijmy także, że już w 1988 r. zawiązał się w Płocku Komitet Ratowania Cmentarza. Na czele stanął już nie żyjący pan docent Tadeusz Garlej i jego efektem była inwentaryzacja podjęta przez studentów. Wówczas również młodzież w Hufca Pracy, przy pomocy i nadzorze ówczesnej wiceprezydent Jolanty Krzemińskiej dokonywała pierwszych akcji odkrywania na cmentarzu ścieżki głównej. Potem przecinano krzewy. Jeden z płockich działaczy, pan Zenon Dylewski czynił pierwszą zbiórkę na odnowienie nagrobka Antolka Gradowskiego i mogiły powstańców styczniowych. MS: Najważniejsze, że udało się także poprzez uczynnienie przywrócić świetność starego cmentarza i zapobiec jego niszczeniu. MR: Te działania będziemy kontynuować zwłaszcza, że wiele ludzi chce włączyć się. Przypomnijmy, że w deszczowy, listopadowy dzień kwestowali na płockim cmentarzy m.in. członkowie Zarządu Miasta z Wojciechem Hetkowskim i Zygmuntem Buraczyńskim, dyrektor Małachowianki Tadeusz Zombirt, Hanna Witt-Paszta, księża Cegłowski i Opaliński, posłanka Maria Żółtowska, senator Zbigniew Kruszewski, prezes Stowarzyszenia Starówka Płocka – Jerzy Skarżyński. LS: Jak wygląda sytuacja cmentarzy w Delegaturze, czy może pani podać jakieś przykłady społecznych działań czy opieki? EJ: Z inicjatywy burmistrza i Rady Miasta Sierpca, zostały poddane konserwacji cztery zabytki nagrobne, związane z historią tego miasta. Są to: nagrobki dwóch burmistrzów, założycielki pensji żeńskiej i miejskiego urzędnika. LS: Jaka jest recepta na to, by chronić zabytki, nie tylko nekropolie? EJ: Nie mogą się podejmować kupowania obiektów zabytkowych osoby, które liczą, że z jakiegoś kredytu, czy z czegoś bliżej nie określonego je wyremontują. Remont jest bardzo kosztowny, a remont zabytku nie kończy się nigdy, zaczyna się i trwa. Również nagrobki, które zostały odnowione, trzeba ciągle otaczać ochroną, ponieważ to nie może być zrobione na trwale, trzeba do nich wciąż powracać i pokrywać warstwą ochronną. MS: Czego brakuje konserwatorom? EJ: Tylko pieniędzy. LS: Cenna inicjatywa „Ratujmy płockie Powązki” przyniosła efekt porównywalny do warszawskiej zbiórki. Można nawet mówić o prymacie Płocka, gdyż podczas kwesty w Warszawie zebrano około 100 tys. złotych. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej, zwłaszcza że mówi się o wspólnej akcji medialnej Komitetu Powązkowego i naszego – w Płocku. Dziękujemy za rozmowę Zanotowała (lesz) Fot. Dariusz Ossowski Na kolejne wydania programu powstałego we współpracy dziennikarzy „Tygodnika Płockiego” i płockiej telewizji Tele Top zapraszamy w poniedziałki o godz. 17.45. A następnego dnia, we wtorkowym numerze „TP” ukazuje się relacja z nagrania.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości