W pierwsze dni listopada odwiedziliśmy cmentarze, zapalając znicze na grobach naszych bliskich, czasami również na tych, których najbliżsi również dawno już odeszli. Na zabytkowym płockim cmentarzu po raz pierwszy w historii odbyła się społeczna kwesta pod hasłem „Ratujmy płockie Powązki”.O efektach tej kwesty i o planach renowacji starych grobów w kolejnym programie „Kamerą i literą” mówili goście: Ewa Jaszczak – kierownik Delegatury Oddziału Służby Ochrony Zabytków woj. mazowieckiego w Płocku i Mirosław Romanowski ze Stowarzyszenia „Starówka Płocka” – historyk sztuki. Rozmowę prowadzili: Lena Szatkowska – Tygodnik Płocki i Michał Stańczak – Tele Top. Michał Stańczak: Kwesta na płockim cmentarzu odniosła wielki sukces, udało się zebrać ponad 11,5 tys. zł, pieniądze jeszcze wpływają na konto, które zostało specjalnie uruchomione. Jak narodził się ten pomysł? Mirosław Romanowski: Akcja przyniosła rzeczywiście niespodziewane rezultaty. Nie przypuszczaliśmy, że uda się zebrać tyle pieniędzy po jednym dniu, 1 listopada. Pomysł narodził się przy okazji rozmów z Gazetą na Mazowszu, redaktor Hubert Woźniak bardzo nalegał, żeby coś zrobić dla cmentarz, chluby miasta, starszego od Powązek o lat 10. Tym samym jest to najstarszy cmentarza pozakościelny w dawnym Królestwie Polskim i obecnie w Płocku w ogóle. To była wspólna idea Gazety, Stowarzyszenia Starówka i Urzędu Konserwatorskiego, który już pewne działania nad przywróceniem świetności tego cmentarza rozpoczął nieco wcześniej. MS: Jeszcze przed akcją, przed 1 listopada pojawił się na cmentarzu zabytkowym odnowiony pięknie nagrobek rodziny Skoniecznych, wcześniej też były prowadzone prace konserwatorskie. Ewa Jaszczak: Odnowili go konserwatorzy, fachowcy o specjalności konserwacja kamienia i w całości ze środków delegatury Służby Ochrony Zabytków w Płocku. Jego konserwacja kosztowała 15 tys. zł i tak mniej więcej średnio szacuje się konserwacja jednego nagrobka. MS: Czy już wytypowano kolejne nagrobki do renowacji? MR: Jeszcze, zanim przystąpiliśmy do zbiórki w dniu 1 listopada, wytypowano sześć najcenniejszych, jak się nam wydawało i jednocześnie najbardziej potrzebujących odnowienia obiektów. To są nagrobki rodziny Pestugiów (pochodzące z królestwa Lombardii, która należała tutaj do dosyć aktywnego cechu kupców w Płocku. Są także dwa nagrobki osób związanych ze światem prawniczym – pana Garszyńskiego i pana Dzieżkowskiego, bardzo ciekawe, wspaniałe stalle z piaskowca. Jeden z nagrobków należy do płockiego lekarza – „Judyma” - określonego takim właśnie mianem. Były i nagrobki księży. Są to obiekty wymagające natychmiastowych działań. Lena Szatkowska: Kto wykonywał płockie nagrobki. Czy można mówić o rzeźbiarzach, specjalizujących się na tym terenie w rzeźbie nagrobnej, czy były one wykonywane przez utalentowanych rzemieślników. Jaka jest ich wartość historyczna i artystyczna? MR: Niestety, na naszym cmentarzu nie ma tak wybitnych nagrobków, jak na przykład na Powązkach, pochodzących spod dłuta znamienitych artystów. Były to natomiast warsztaty miejscowe lub warszawskie, kamieniarskie, które wykonywały bardzo ciekawe rzeczy. Z tych, tzw. sygnowanych, posiadamy tylko jeden. Jest to nagrobek pani z Kozłowskich Topolewskiej. Zwieńczeniem tego nagrobku była rzeźba przedstawiająca kobietę, sygnowana przez Holtza (1875). Tych, zachowujących znak sygnatury jest niewiele. Aczkolwiek są to naprawdę bardzo ciekawe i cenne dosyć przykłady architektury cmentarnej z początku pierwszej połowy XIX w. Trzeba zaznaczyć, że nasz cmentarz funkcjonował do 1886 r., kiedy to został wytyczony i poświęcony nowy, po drugiej stronie dzisiejszej ul. Kobylińskiego, niegdyś alei okrążającej miasto. I na tamtym cmentarzu znajdują się, jeśli chodzi o wartość artystyczną, cenniejsze nagrobki. Stał on się miejscem głównej nekropoli płockiej na której większość znamienitych płocczan była chowana. MS: Cmentarzy, na których należałoby przeprowadzić renowację starych, cennych nagrobków jest w Płocku więcej. MR: Cmentarz o którym mówimy, jest najstarszym, pozakościelnym. Wcześniej, chowano osoby na miejscach znajdujących się w obrębie kościołów, stąd te miejsca do dzisiaj noszą nazwę cmentarzy. Mówi się na przykład, że procesja będzie się odbywała na cmentarzu przykościelnym. Względy sanitarne, a także pewne przepisy spowodowały, że w końcu XVIII w. i na początku XIX te cmentarze zaczęto wyprowadzać poza miasto. Nasz jest właśnie takim pierwszym przykładem. Starych cmentarzy jest naturalnie w Płocku więcej: ewangelicko-augsburski przy ul. Kazimierza Wielkiego, z pierwszej połowy XIX w., także z tego okresu cmentarz prawosławny, posiadający wiele bardzo ciekawych i dobrych przykładów rzeźby nagrobnej. Tam chowano ówczesną elitę, owszem elitę zaborcy, ale dlatego były to osoby najbardziej majętne w mieście. EJ: Cmentarzy ewangelicko-augsburskich jest w obecnych granicach miasta aż pięć. Także przy ul. Kalinowej, cmentarz na dawnych Tokarach i dwa na wyspie Ośnicy. Na jednym zachowane są płyty, drugi - zmyła Wisła w czasie swoich przypływów. Cmentarzy, objętych ochroną w granicach administracyjnych jest aż szesnaście, bardzo różnorodnych jeśli chodzi o wyznania – dwa prawosławne, dwa wyznania mojżeszowego. MR: A właściwie ich pozostałości. Po jednym została 1/3 powierzchni, ten jest najbardziej znany, przy ul. Mickiewicza, z pomnikiem poświęconym zagładzie płockich Żydów i pozostałości po najstarszym (jego początki datowane są na wiek XVI) cmentarzu przy ul. 3 Maja, niedaleko Jagiellonki. Zachował się fragment muru od strony więzienia. Cmentarze te zostały zniszczone w czasie wojny w 1941 r. Niemcy rękami Żydów rozebrali je i macewami, a więc płytami nagrobnymi wybrukowali dużą część rozbudowującego się wówczas Płocka. W momencie włączenia pewnych dzielnic do granic administracyjnych Płocka, mamy jeszcze cmentarze w Imielnicy, w Trzepowie i na Radziwiu. LS: Cmentarz w Trzepowie, to przykład równie cennego, zabytkowego drzewostanu. Czy on także znajduje się w gestii Urzędu Konserwatorskiego? EJ: Tak. Interesują nas nie tylko pojedyncze nagrobki, ale cmentarz jako układ przestrzenny, także zieleń, czyli cmentarz od ogółu do szczegółu. MS: Przyniosła pani do studia plany cmentarzy, szczegółowy wykaz nagrobków i fotografie. EJ: Cmentarzy objętych ochroną jest około stu. Na terenie działania naszej Delegatury – Płock, Sochaczew, Sierpc, Gostynin. Każdy ma swoją kartę cmentarną, w której są określone najstarsze groby, jest mapa cmentarza z nagrobkami i drzewami, robimy zdjęcia, taki jest początek naszej pracy konserwatorskiej. Trzeba dodać, że Mirosław Romanowski jest autorem opracowania inwentaryzacji najstarszego cmentarza, opisał poszczególne nagrobki, odcyfrował tablice inskrypcyjne i to nam pomaga w pracy. Wiele tych nagrobków było pod warstwą śmieci, w stanie dramatycznym. W tej pracy pomagał mu najstarszy opis cmentarza ks. Brychczyńskiego. Dzięki temu można było zidentyfikować nagrobki, które już nie istniały. MR: Ks. Brychczyński publikował swój opis na łamach Korespondenta Płockiego, na przełomie lat 1876-1877, już po wytyczeniu nowego i zamknięciu starego cmentarza, choć funkcjonował on do czasów powojennych, jeszcze wtedy odbywały się pogrzeby. Była również inwentaryzacja sporządzona przez studentów Politechniki Płockiej w 1990 r. LS: W tym samym roku, w ówczesnym Biurze Wystaw Artystycznych, jeszcze przy ul. Sienkiewicza miała miejsce wystawa „Zaduszki Płockie”. Była to pierwsza próba zwrócenia uwagi na dramatyczną sytuację najstarszej płockiej nekropolii. EJ: Mamy film z cmentarza i z tej wystawy, który służy jako materiał ikonograficzny, bo części nagrobków już nie ma. Dzięki opisowi ks. Brychczyńskiego wiemy, gdzie był kościół na tym cmentarzu, pod wezwaniem św. Katarzyny – drewniany, rozebrany przez Niemców. Zdjęcie pochodzi z 1938 r., ze zbiorów pana Jana Szymańskiego. MR: Przypomnijmy także, że już w 1988 r. zawiązał się w Płocku Komitet Ratowania Cmentarza. Na czele stanął już nie żyjący pan docent Tadeusz Garlej i jego efektem była inwentaryzacja podjęta przez studentów. Wówczas również młodzież w Hufca Pracy, przy pomocy i nadzorze ówczesnej wiceprezydent Jolanty Krzemińskiej dokonywała pierwszych akcji odkrywania na cmentarzu ścieżki głównej. Potem przecinano krzewy. Jeden z płockich działaczy, pan Zenon Dylewski czynił pierwszą zbiórkę na odnowienie nagrobka Antolka Gradowskiego i mogiły powstańców styczniowych. MS: Najważniejsze, że udało się także poprzez uczynnienie przywrócić świetność starego cmentarza i zapobiec jego niszczeniu. MR: Te działania będziemy kontynuować zwłaszcza, że wiele ludzi chce włączyć się. Przypomnijmy, że w deszczowy, listopadowy dzień kwestowali na płockim cmentarzy m.in. członkowie Zarządu Miasta z Wojciechem Hetkowskim i Zygmuntem Buraczyńskim, dyrektor Małachowianki Tadeusz Zombirt, Hanna Witt-Paszta, księża Cegłowski i Opaliński, posłanka Maria Żółtowska, senator Zbigniew Kruszewski, prezes Stowarzyszenia Starówka Płocka – Jerzy Skarżyński. LS: Jak wygląda sytuacja cmentarzy w Delegaturze, czy może pani podać jakieś przykłady społecznych działań czy opieki? EJ: Z inicjatywy burmistrza i Rady Miasta Sierpca, zostały poddane konserwacji cztery zabytki nagrobne, związane z historią tego miasta. Są to: nagrobki dwóch burmistrzów, założycielki pensji żeńskiej i miejskiego urzędnika. LS: Jaka jest recepta na to, by chronić zabytki, nie tylko nekropolie? EJ: Nie mogą się podejmować kupowania obiektów zabytkowych osoby, które liczą, że z jakiegoś kredytu, czy z czegoś bliżej nie określonego je wyremontują. Remont jest bardzo kosztowny, a remont zabytku nie kończy się nigdy, zaczyna się i trwa. Również nagrobki, które zostały odnowione, trzeba ciągle otaczać ochroną, ponieważ to nie może być zrobione na trwale, trzeba do nich wciąż powracać i pokrywać warstwą ochronną. MS: Czego brakuje konserwatorom? EJ: Tylko pieniędzy. LS: Cenna inicjatywa „Ratujmy płockie Powązki” przyniosła efekt porównywalny do warszawskiej zbiórki. Można nawet mówić o prymacie Płocka, gdyż podczas kwesty w Warszawie zebrano około 100 tys. złotych. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej, zwłaszcza że mówi się o wspólnej akcji medialnej Komitetu Powązkowego i naszego – w Płocku. Dziękujemy za rozmowę Zanotowała (lesz) Fot. Dariusz Ossowski Na kolejne wydania programu powstałego we współpracy dziennikarzy „Tygodnika Płockiego” i płockiej telewizji Tele Top zapraszamy w poniedziałki o godz. 17.45. A następnego dnia, we wtorkowym numerze „TP” ukazuje się relacja z nagrania.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze