Wieloletni dyrektor miejskiego zoo, opozycjonista, samorządowiec i społecznik zmarł w wieku 90 lat. Tadeusza Marię Taworskiego (dla przyjaciół Taddeo) pożegnano w kościele na Górkach. Spoczął na cmentarzu przy Norbertańskiej, w pobliżu ukochanego ogrodu zoologicznego.
Rodzina Tadeusza Taworskiego wywodzi się z Kresów Wschodnich. Ojciec, Władysław Leon Taworski, studiował polonistykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Potem pracował w przemyśle naftowym w Drohobyczu, a po wyjeździe do Argentyny był cenionym dziennikarzem dwóch polonijnych gazet. Zdeklarowany piłsudczyk, poświęcił Marszałkowi książkę zatytułowaną „Wódz”. Taddeo, jak napisano w paszporcie argentyńskim, urodził się w 1931 roku w Buenos Aires. W 1935 roku matka zdecydowała się wrócić wraz z dziećmi do rodzinnego Złoczowa. Potem były Lwów i wojenny Sanok. Maturę zdał w Oświęcimiu.
Kiedy Tadeusza nie przyjęto na zootechnikę we Wrocławiu, został pomocnikiem pielęgniarza we wrocławskim zoo, w dziale drapieżników. Do historii ogrodu przeszła jego przyjaźń z lwicą Biną, którą potem przywiózł do Płocka. Swój wymarzony kierunek ukończył. Już jako inżynier zootechnik został w 1956 roku dyrektorem jedynego w Polsce powiatowego zoo. Był to ogród prawie bez zwierząt, zwłaszcza gatunków egzotycznych, na których zakup brakowało pieniędzy. Środków wystarczyło na remonty drewnianych klatek. Staraniem dyrektora zbudowano lwiarnię, woliery dla ptaków, małpiarnię.
Zwierzęta przybyły do Płocka dzięki wymyślonej przez Taworskiego akcji „Krokodyl”. Zaapelował do młodzieży o nadsyłanie książek dla polonijnych bibliotek. Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem i przyniósł efekty. Pierwszymi okazami były przysłane z USA dwa aligatory: Marta i Pedro. Z Brazylii przyjechały grzechotniki i małpki kapucynki, z Afryki – egzotyczne węże i jaszczurki. W płockim zoo zamieszkały mrówkojad i kangur. Na wymianie skorzystały też inne ogrody zoologiczne, wzbogacając się o nowe gatunki. W 1960 roku do Argentyny pojechał transport zwierząt z Polski.
Zwierzolub
Tadeusz Taworski kochał zwierząta. Ogród zoologiczny prowadził z niezwykłą pasją i energią. Płocczanie zapamiętali, że można go było czasem spotkać z różnymi podopiecznymi „na mieście”. Zdarzyło się i tak, że podopieczny sam udał się na wyprawę. Niedźwiedzica Łaska już przeprawiała się przez most, gdy dyrektor przekupił ją słonymi ciastkami i przyprowadził z powrotem do ogrodu.
Zoo przyciągało uwagę. Znany dokumentalista i pisarz Ryszard Wójcik już w latach 70. odkrył płockiego „zwierzoluba”: – Lubię słuchać jak gada ten niewątpliwie boży pomyleniec, mój przyjaciel Taddeo. Czasy dla takich niełaskawe – napisał w książce „Odmieńcy”.
Piękne wspomnienie zostawił o Taworskim Edward Stachura („Wszystko jest poezją”). Z legendarnym dyrektorem płockiej placówki poznał go właśnie Ryszard Wójcik. Taworski podjął gości barwnymi opowieściami i przywiezioną z Argentyny yerba mate. Nocowali w żyrafiarni: – W środku nocy wstaliśmy z Ryszardem od stołu i udaliśmy się krętymi ścieżkami ogrodu zoologicznego, wśród nocnych zwierzęcych odgłosów (struś bębnił jak basy na wiejskiej zabawie), do naszego dormitażu, do żyrafiarni, gdzie nocowaliśmy na pięterku mniej więcej na pół wysokości żyrafich szyi. Prócz dwu żyraf, poruszających się z tak cudowną gracją i lekkością, że śniło mi się w nocy, że wykonuję w powietrzu fantastyczne stumetrowe trójskoki, mieliśmy za towarzystwo jeszcze dwa arcypoczciwe mrówkojady i stado papug, które rano, przy karmieniu podnosiły wrzask wprost nieopisany, a ledwie tu przeze mnie napomknięty.
Tadeusz Taworski od początku zaangażował się w „Solidarność”. Został delegatem na I Krajowy Zjazd w Gdańsku. W zoo odbywały się spotkania Prymasowkiego Komitetu Pomocy Więzionym za Przekonania. Tu rodziły się plany marszu gwiaździstego. W ogrodzie ukryty był powielacz, którego nie znalazła „ani milicja ani ubecja”.
Internowany 30 kwietnia 1982 roku Tadeusz Taworski, był więziony w Łowiczu Po powrocie odebrano mu funkcję dyrektora zoo. Został kierownikiem działu dydaktycznego. Wcześniej, w 1980 roku otrzymał przyznany na wniosek dzieci z Lasek Order Uśmiechu. Zbierał dla nich „eksponaty” po kołach łowieckich, żeby mogły je „zobaczyć palcami”. W stanie wojennym umieścił Order za symboliczną więzienną kratą i podarował Janowi Pawłowi II. W 1989 roku Taworskiego wybrano przewodniczącym Rady Miasta Płocka.
– Byłem jak dorożkarska szkapa z klapami na oczach: całe życie zwierzątka w zoo, a poza ogrodem dzieci niepełnosprawne. Opozycjonistą zostałem w Sanoku – mówił w 2006 roku w jednym z wywiadów. A w rozmowie z „Tygodnikiem Płockim” podkreślił, że nigdy nie zmienił przekonań. Był w strukturach podziemnej Solidarności.
Społecznik i opozycjonista
Pogrzeb Tadeusza Taworskiego odbył się 7 lipca. Mszę św. koncelebrowali: ks. Tadeusz Łebkowski, ks. Stefan Cegłowski, o. Krzysztof Kaniowski i ks. prof. Henryk Seweryniak. Honorową wartę przy trumnie pełnił m.in. Krzysztof Nowakowski, syn zaprzyjaźnionej z rodziną Taworskich major Katarzyny Nowakowskiej, ostatniej mieszkającej w Płocku uczestniczki Powstania Warszawskiego (wspólnie z Tadeuszem Taworskim ufundowali tablicę pamięci wewnątrz kościoła), Jakub Chmielewski oraz członkowie Stowarzyszenia Historycznego im. 11 GO NSZ.
W poruszającym kazaniu ks. Łebkowski podkreślił, jak wielowymiarowe było życie Tadeusza Taworskiego, który „właściwie sam jest historią”. Przypomniał jego działalność społeczną (m.in. kolonie organizowane dla dzieci osób internowanych i represjonowanych, współpracę z siostrami szarytkami i siostrą Heleną Pszczółkowską, nazywaną płocką matką Teresą, akcję charytatywną dla Polaków ze Złoczowa).
–Tadeuszu, miałeś szczęście. W 1991 r. podczas pielgrzymki papieskiej jako przewodniczący Rady Miasta wraz z prezydentem Andrzejem Drętkiewiczem witałeś szczerze, bez obłudy naszego papieża.
„Za wybitne zasługi w działalności społecznej i za działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce” Tadeusz Taworski został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Na ręce córki Wandy, odznaczenie przekazała Marlena Mazurska, kierownik delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Płocku.
Taworskiego pożegnały liczne poczty sztandarowe: NSZZ „Solidarność” Regionu Płockiego, Światowego Związku Żołnierzy AK Warszawa-Wschód, Straży Miejskiej, Stowarzyszenia Historycznego im. 11 GO NSZ, HZPiT „Dzieci Płocka”, Wojsk Obrony Terytorialnej, SP nr 23 im. Armii Krajowej. Prezydent Andrzej Nowakowski podkreślił, że Płock żegna jednego z najlepszych synów, człowieka o niezłomnym charakterze, który żył dla Polski. Były dyrektor ogrodu zoologicznego w Poznaniu, Jan Śmiełowski, powiedział, że Tadeusz Taworski wszędzie walczył o prawdę, ze swoim niepowtarzalnym, argentyńskim temperamentem. W kościele na Górkach zmarłego wspominał także Paweł Felczak, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. 11 Grupy Operacyjnej NSZ, którego członkiem i założycielem był Taworski.
Tadeusz Taworski spoczął na cmentarzu przy ulicy Norbertańskiej.
Lena Szatkowska
fot. Krzysztof Nowakowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze