Załatanie dziury w budżecie, czy miejsca pracy dla 1000 osób i godne życie ich rodzinStowarzyszenie Kupców Płockich uważa, że Zarząd Miasta stosuje metodę spalonej ziemi. Zamiast racjonalnie zarządzać gruntami należącymi do spółki Rynex, chce sprzedać swoje 69% inwestorowi strategicznemu. Kupcy są przekonani, że udziały kupi kielecka firma developerska Echo Investment, która już teraz udowadnia, ze można robić świetne interesy poddzierżawiając grunt. Zdaniem kupców, miasto by załatać dziurę w budżecie, doprowadzi do pozbawienia ich miejsc pracy i chce sprzedać kurę, która każdego roku znosić ma więcej złotych jaj. O co chodzi w tym całym problemie? W Spółka Rynex, która zarządza, między innymi, miejskimi targowiskami. 69% udziałów ma miasto, 24,1% Echo Investment, zaś pozostałe należą do pracowników spółki. Kupcy sugerują, że te pracownicze udziały należą już do kieleckiej firmy, na rzecz której skupywał je płocki adwokat. Zarząd Miasta zdecydował, że sprzeda wszystkie swoje udziały, ale najpierw zostanie przeprowadzona wycena majątku Rynexu. Kupcy są przekonani, że jedynym nabywcą udziałów zbywanych przez Zarząd Miasta będzie Echo Investment. Dla nich oznacza to likwidację targowiska, bo Echo, jako developer zajmuje się najróżniejszymi sprawami, ale nigdzie nie prowadzi targowiska. Poza tym cenne są grunty w centrum miasta i pozwolenie na budowę supermarketu, a nie konkurencja w postaci drobnych kupców, mających swoje niewielkie stragany. Na razie Echo Investment wydzierżawiło od miasta 33 tys. m kw. i płaci około 4 zł 50 gr. za 1 m kw., czyli w sumie około 150 tys. zł. Kupcy za każdy metr kwadratowy wynajmowanej powierzchni targowiska płaca 57 zł, nie mówiąc o podatkach. Echo poddzierżawiło około 13 tys. m kw. dzierżawionego od miasta gruntu firmie Carrefour za 5 mln Euro, czyli około 20 mln zł. – Nie możemy uzyskać od zarządu miasta odpowiedzi na pytanie, jak to jest możliwe, żeby tak tanio wydzierżawić grunt, który wart jest dla Carrfoura tak dużo. Echo może zarabiać, a miasto nie? Gdzie tu jest interes gminy? - mówi Sławomir Goszczyński prezes Stowarzyszenia. Na terenie zajmowanym przez targowisko pracuje około 1000 osób. Zdaniem kupców, tyle osób płaci podatki, a jest to około 10 mln zł rocznie i ZUS. Nie trzeba nikogo przekonywać, że w chwili likwidacji targowiska, a nastąpi to na pewno po sprzedaży udziałów Rynexu, wszyscy ci ludzie przejdą na zasiłki dla bezrobotnych i zgłoszą się do kasy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. – Czy do tego chce doprowadzić zarząd miasta? – pyta retorycznie S. Goszczyński. Jeśli dziś Rynex zostanie sprzedany, to pieniądze wpłyną do budżetu. – Luka w budżecie wynosi 40 mln zł – wyjaśnia Goszczyński, - jeśli teraz udziały zostaną sprzedane, to nie ma co liczyć na dochody w następnych latach. A tak, każdego roku, do budżetu będą wpływać, wcale niemałe i jeszcze rosnące wpływy z targowiska, z parkingów i innej działalności. Echo po wykupieniu udziałów, będzie jedynym udziałowcem i zrobi z tym terenem, co będzie chciało. A nas po likwidacji targowiska miasto będzie musiało wziąć na swój garnuszek. Kupcy starają się dla swojej sprawy zdobyć przychylność płockich polityków i radnych. Odbywały się liczne spotkania z zarządem miasta. Wszystko po to, by kupcy otrzymali zapewnienie, że bez przeszkód będą mogli dalej handlować. Zależy im na stabilizacji i bezpieczeństwie godnego życia ich rodzin. Politycy, z którymi kupcy rozmawiają podpisują się pod stwierdzeniami, że powinni mieć zapewnione dalsze funkcjonowanie, że są zainteresowani utrzymaniem miejsc pracy. Na razie jednak nic nie idzie za tymi obietnicami, a kupcy boją się czekania. Nie wierzą w to, że miasto sprzeda swoje udziały, a oni nadal będą mogli funkcjonować na dawnym miejscu. Stowarzyszenie nie ma zamiaru walczyć z supermarketami i ich obawa o miejsca pracy nie wynika z niechęci do konkurencji. – To jest nasza sprawa, czy się damy zniszczyć supermarketowi czy nie – tłumaczy Janusz Wiśniewski, sekretarz Stowarzyszenia Kupców, - jeśli dostaniemy takie same prawa, jak supermerkety, wtedy na pewno nie damy się zniszczyć. A walczyć o swoje musimy, bo choć nie jestem zwolennikiem Andrzeja Leppera, ale zgadzam się z jego stwierdzeniem, że supermarkety nie przychodzą do nas, by dać nam zarobić, ale by zarobić na nas. My nie chcemy czekać, aż będzie za późno. Do nas przychodzili radni i ostrzegali, walczcie o swoje, bo zostaniecie sprzedani. I dlatego walczymy, nie poddamy się. Dla kupców bardzo ważne jest porozumienie z radnymi, od których oczekują poparcia i pomocy w uzyskaniu gwarancji od miasta. Chcą zmienić uchwałę Rady Miasta, lub ją uzupełnić o dopisanie warunku, pod którym zaistnieje możliwość nabycia udziałów. Chodzi tu o przyjęcie zobowiązania do przestrzegania warunków umów najmu stanowisk, stołów i pawilonów w Płockim Centrum Handlowym i niezmienianie ich przez okres obowiązywania, poza zmianami w zakresie stawki czynszu. Kupcy chcą, by w uchwale napisano, że naruszenie tego warunku skutkuje koniecznością zapłacenia każdemu z najemców kary umownej w wysokości 50 tys. zł przez nabywcę udziałów. Inną propozycję złożyli radni Krzysztof Rolirad i Krzysztof Lewandowski. Radny Rolirad stawia sprawę jasno: - Echo Investment dzierżawi teren przy ul. Rembielińskiego na okres 5 lat. W umowie zaznaczono jednak, że do końca tego roku musi zostać oddane przebicie ul. Przemysłowej do ul. Tysiąclecia, a to jest niemożliwe do wykonania i supermarkety mają być wybudowane do końca kwietnia 2001 roku. W umowie zaznaczono, że jeśli te warunki nie zostaną spełnione, umowa może zostać rozwiązana. Echo od początku nie postępuje fair. Firma zaskarżyła korzystne dla siebie pozwolenie na budowę, wszystko po to, by przesunąć terminy, stosują dziwne kruczki prawne, to może niepokoić. Poddzierżawili teren Carrfourowi i należy się dziwić, dlaczego nie zrobił tego Rynex. Jeśli miasto sprzeda udziały w Rynexie, to kupcy na pewno nie będą mogli czuć się bezpieczni. Konieczne jest zabezpieczenie ich praw. Konkretną propozycję przedstawił radny Krzysztof Lewandowski: - Wola załatwienia sprawy jest chyba po obu stronach, ale najlepiej decydować samemu o sobie. Dlatego proponujemy, aby na terenie Płockiego Centrum Handlowego, wydzielić ze spółki Rynex spółkę córkę, gdzie udziały będą mieli kupcy. Miasto mając w spółce 69%, może wydzielić część terenu. Dzięki temu w spółce córce kupcy sami będą stronami własnych umów najmu. Gmina nic nie straci, bo nadal będą wpływać do budżetu takie same środki. Nawet gdyby doszło do sprzedaży udziałów Echu Investment, to i tak nic się nie powinno zmienić w sytuacji kupców. Myślę, że jest to próba rozwiązania problemu. Sprawę kupców popierają także mieszkańcy Płocka. Na listach, na których zbierali podpisy z poparciem dla ich problemów, znalazło się ponad 10 tys. nazwisk. – My nikogo nie chcemy straszyć – mówi Goszczyński, - ale skoro kiedyś wybraliśmy radnych, oddaliśmy na nich głosy, to mając takie poparcie wśród mieszkańców, możemy nawet pokusić się o odwołanie radnych. Jeśli oni nam pomogą, to będą mieć nasze głosy. Prawdopodobnie na wiosną będą wybory i już teraz warto o tym myśleć. My nie chcemy nic za darmo, ale chcemy mieć pewność, że będziemy mogli tu pracować. Hipermarket przez trzy lata będzie zwolniony z podatku i będzie korzystał z refundacji miejsc pracy. My podatki płacimy i tworzymy miejsca pracy. Miasto chce pomagać kapitałowi zagranicznemu, a nas zniszczyć. W czarny scenariusz nie wierzy radny SLD Ludwik Ryncarz. – Na razie nikt nie wie na pewno, że udziały zostaną sprzedane. Najpierw Rynex musi zostać wyceniony, a dopiero potem zostaną podjęte dalsze decyzje. My jako radni mamy podejmować decyzje w interesie gminy i czasem się zdarza, że ten interes nie jest zgodny z interesem grupy ludzi. Ale na razie umowa jest ważna i ona obowiązuje. Nie ma powodów, by już teraz się martwić. Podobnego zdania na ten temat jest radny SLD Grzegorz Lichomski, który starał się udowodnić, że sprawa kupców jest mu zupełnie nieznana. – Wydaje mi się, że kupcy podchodzą zbyt dramatycznie do tej sprawy. Na pewno doprowadzimy do spotkania, podczas którego dowiemy się dokładnie w czym problem i spróbujemy go rozwiązać. Poparcia dla kupców udzielił za to radny Andrzej Rutkowski. – Będę za kupcami w słusznej sprawie, ale trzeba pamiętać, że w zarządzie są ludzie, którzy być może mają inne zdanie na ten temat. O problemie dowiedziałem się dopiero teraz i ni chciałbym już zajmować jakiegoś stanowiska. O sprzeciwie wyprzedaży własnego majątku gminy mówi radny AWS Jacek Piekarski. – Sprzedaż jest czymś ostatecznym. My wysłuchaliśmy opinii niezależnego eksperta i możemy powiedzieć, że jesteśmy przekonani o słuszności walki kupców. Jeśli zależy nam na dobru mieszkańców, to powinniśmy zadbać o załatwienie tej sprawy. Nie można być przeciwnikiem supermarketów, ale nie można dopuścić także do powstania ich zbyt wielkiej ilości. Kupcy chcą gwarancji dla swoich miejsc pracy. Miasto potrzebuje sporych pieniędzy do załatania budżetu. Kupcy uważają, że najlepszym sposobem jest pozostawienie targowiska w takim stanie, w jakim jest teraz, a już oni sami zadbają, by nie dać się zniszczyć supermarketom. Teoretycznie radni, którzy będą mieli wpływ na sprzedaż udziałów spółki Rynex i teoretycznie wszyscy inni mają na względzie dobro kupców. Niemal każdy z nich ma wolę doprowadzenia do takiego rozwiązania sprawy, by kupcy nie stracili miejsc pracy. Na razie dokonana zostanie wycena majątku spółki Rynex, co jeszcze nic nie oznacza i do niczego nie zobowiązuje. Co będzie potem, czas pokaże. Wszystko wskazuje jednak na to, że dojdzie do spotkania kupców ze Stowarzyszenia i radnymi SLD i wtedy zostaną wypracowane takie formy, które pozwolą na osiągnięcie porozumienia. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze