Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
To były wyjątkowe święta wielkanocne. W niejednej rodzinie sprowokowanej niedawnym listem naszych nauczycieli wiary i moralności przy suto zastawionym świątecznym stole odbyły się poważne debaty teologiczne na temat fundamentów naszej wiary, która przetrwała trudne czasy komunizmu, a chwieje się w czasach kapitalizmu, podważana ustaleniami nowoczesnej teologii posoborowej i propagowana przez naszych nowocześnie wyedukowanych pasterzy. Na użytek poszła oczywiście domowa teologia z domową metodologią, nie tak wyrafinowaną jak metodologia naszych Czcigodnych Nauczycieli, ale rezultaty i tak były zaskakujące. Cóż więc takiego ustalono przy świątecznym stole? Ano, najpierw oburzenie, że nasi Najczcigodniejsi Następcy Apostołów (nie wiem, czy w czasach Kościoła synodalnego tak w ogóle można mówić) nie znają się na teologii, nie czytają Pisma Świętego, dlatego umniejszają znaczenie misji zbawczej naszego Pana i Zbawiciela, twierdząc, że istnieje jakaś osobna, bez Jezusa-Zbawiciela, ścieżka zbawienia dla współczesnych „żydów” pisanych małą literą jako wyznawców tzw. judaizmu rabinicznego, a to nie to samo co biblijny, bo ten skończył swoją misję wraz z narodzinami Pana Jezusa. Stał się religią historyczną, o tyle tylko ważną, że uwiarygodniającą objawienie Nowego Przymierza jako wypełniające zapowiedzi Starego.
Dalej w związku z tym ustalono, że kontynuacja tego judaizmu w dziejach nie ma sensu, ponieważ w swoich „dogmatach” będzie on już zawsze archaiczny, przestarzały, a nawet, co tu ukrywać, wprost fałszywy, ponieważ „czekanie na coś”, co już się stało, wypełniło, nie ma absolutnie sensu, nosi w sobie same negatywne konotacje. Kojarzy się z uporem, pychą, fałszem, kłamstwem, a tkwienie w kłamstwie cnotą raczej nie jest. Ktoś może, ja się nie odważę, powiedzieć nawet, że ten nowy judaizm jest wprost antychrystyczny, bo odrzuca jedynego Mesjasza, a Pismo Święte mówi wprost, że każdy następny utytułowany tym mianem „mesjasz” będzie przecież „Antychrystem”. Dlatego tak nas, domowych teologów, ustalenia naszych Czcigodnych Pasterzy zadziwiły, również te dotyczące tego, że „ten naród” wciąż pozostaje „narodem wybranym” (dziś częściej mówi się „ludem”). Może i jest „wybrany”, ale my, domowi teologowie, naszymi prostymi domowymi umysłami zaczęliśmy sobie zadawać pytanie, „do czegóż to niby wciąż miałby być ten narów wybrany?”.
No bo jeżeli prawdziwego Mesjasza wydał już z siebie, a w uporze i złości tkwi przy „swoim”, aby wydać jeszcze jednego (ponoć takowym ma być obecnie złotousty i złotowłosy Donald Trump), według siebie dopiero prawdziwego, to, cóż tu dużo mówić, zapowiada nam się „niezły bigos” jako efekt tego „wybraństwa”, którego tak usilnie bronią nasi wyedukowani na posoborowej teologii nauczyciele wiary (moralność odłóżmy na razie na bok). A o tym, że traktują bardzo poważnie swoje teologiczne ustalenia, świadczy i to, że polecają nam je praktykować przez odwiedzenie 13 kwietnia jakiejś okolicznej synagogi. Szkoda, że do listu nie została dołączona jakaś mapa z rozkładem synagog w całej Polsce, o których nasi Najczcigodniejsi posiadają sekretną wiedzę, bo my prostaczkowie nic nie wiemy, a, zdaje się, że w naszej prastarej diecezji takowej nie ma. I co my biedni poczniemy w tych okolicznościach? A ponieważ 13 kwietnia wypada w tym roku w poniedziałek, w dzień roboczy (przed wtorkiem, też dniem roboczym), to może by się nasi Czcigodni wstawili za jakimś dniem wolnym od pracy i nauki szkolnej, żeby do tej „najbliższej” synagogi jakoś bez problemów dojechać i wrócić przed zmierzchem, bo dzieci muszą następnego dnia do szkoły. Na tym kończę sprawozdanie ze świątecznych debat teologicznych, roszcząc sobie nadzieję, że w dobie nowoczesnego Kościoła synodalnego te wywrotowe ustalenia teologii domowej zostaną potraktowane z należytą powagą jako propozycja korekty nauczania, które za nic ma jedyność zbawienia w Chrystusie i popiera syjonistyczne herezje, którymi aktualny fałszywy „mesjasz” usiłuje właśnie popalić cały świat.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze