Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Nie wiadomo, czy z Trumpowej „Rady Pokoju” śmiać się czy płakać. Rada już powołana, wpisowe za tytuł „członka stałego” wynosi, bagatela, miliard dolarów, wygląda to więc na żebraninę podobną do tej, jaką od ponad 30 lat urządza się w naszym przeszczęśliwym kraju pod nazwą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dla wielu Polaków ta żebranina stała się religią, w którą mocniej wierzą niż w Boga Wszechmogącego. Niestety, służby zdrowia to nie naprawiło i nie naprawi, tak jak Trumpowa Rada Pokoju (niektórzy już nazywają ją „prywatnym ONZ-etem”) pokoju na świecie nie zaprowadzi. Bo też chyba nie o pokój na całym świecie tu chodzi, tylko o sprytne legitymizowanie zbrodni ludobójstwa, jakiego dopuścili się i wciąż się dopuszczają wyznawcy judaizmu w Strefie Gazy, który z tego powodu cieszy się jeszcze większą sławą, tak nawet wielką, że świętuje się na jego cześć „Dzień Judaizmu” i „Chanukę”. Przodują w tym nasi czcigodni pasterze (i ci duchowi, i ci polityczni), którzy nawet w tym czasie, kiedy wyznawcy judaizmu popełniają tyle strasznych zbrodni, nie mogli się powstrzymać, aby nie wychwalać tej heretyckiej religii (z punktu widzenia chrześcijaństwa niestety taką się stała). Donald Trump idzie jeszcze dalej, nie tylko wychwala, ale już zbiera fundusze oraz kompletuje wesołą ferajnę, która jakoś pomoże mu zalegalizować „nowy holocaust”, jakiego dopuścili się Hebrajczycy na Palestyńczykach w tej niesławnej Strefie.
A ponieważ potrzebne jest jeszcze „ostateczne rozwiązanie” kwestii palestyńskiej, do tego rozwiązania akurat najlepiej może się nadawać spółka naiwniaków (pod piękną nazwą „Rady Pokoju” nikt o nich tak nie powie), która usprawiedliwi przesiedlenie tych niewygodnych Arabów (terrorystów, jak to się poprawnie obecnie nazywa) w jakieś odległe miejsce na świecie, aby na ruinach getta w Gazie zbudować sieć ekskluzywnych kurortów, w których będą zażywać wywczasów bogacze tego świata. Może załapią się na nie i nasi czciciele Dnia Judaizmu i modnej Chanuki. Oj, będą mieli problem nasi wyznawcy obu uroczystości, bo, z jednej strony Donald Tusk straszy zaproszonego do Rady Prezydenta, że nasza konstytucja nie zezwala na przystępowanie do organizacji międzynarodowych (ale czy to na pewno jest „organizacja”, przecież to jest „rada”, coś w rodzaju ekskluzywnego „klubu”), ale z drugiej strony wszystkim przecież „wyznawcom” głęboko leży na sercu rozwiązanie kwestii palestyńskiej po myśli narodu wybranego, Donaldowi Tuskowi na pewno też. Zatem nie wiadomo, kto będzie miał większy problem, co z tą „Radą” zrobić, bo akurat wyznawców judaizmu ci u nas nie brakuje i nikt im przykrości zrobić nie chce. Nie może nawet, bo zostałby zaraz oskarżony o najstraszliwszy grzech świata, sami Państwo wiedzą jaki.
Będziemy więc mieli problem z tą Radą Pokoju, do której już wstąpiło z 18 krajów, same egzotyczne płotki, rekiny się wahają, ale Donald Trump zna sposoby, jak zachęcić albo zniechęcić (jak łatwo zniechęcił aspirantów do obrony niepodległości Grenlandii). Można by oczywiście żadnych „Rad” nie tworzyć, a tych wszystkich nieszczęśliwych Palestyńczyków ze „Strefy Opatrunku”, jak to się dzisiaj w języku ezopowym nazywa, wymordować, ale nie wyglądałoby to zbyt przystojnie, dlatego trzeba problem z nimi rozwiązać jakoś bardziej estetycznie, stąd chyba pomysł z Radą Pokoju, której nazwa się do tej operacji nadaje, brzmi bowiem wyjątkowo elegancko, nawet wybredna „społeczność YouTube” nie będzie chyba zgłaszać zastrzeżeń. Zrozumie to może w swoim czasie również Donald Tusk, stąd jego zniechęcające uwagi mogą się szybko przemienić w słowa zachęty. Mogą się też znaleźć niezbędne środki na pokrycie wpisowego, gdy tylko się okaże, że do tej Rady należą nasi starsi bracia w wierze, a jak wiadomo, należą. A kto im się odważy sprzeciwić w naszym niepodległym i suwerennym kraju, w którym może zabraknąć na oświatę (nauczyciele mogą nie dojadać, nie ma w tym nic złego), może zabraknąć na służbę zdrowia (jakoś sobie radzimy), ale nie może zabraknąć na rozwój innych krajów i prowadzenie cudzych wojen.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze