Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Rządząca Polską „infantylno-agenturalna elitka”, jak zabawnie nazywa ją prof. Adam Wielomski, zadłuża państwo na potęgę (dług zbliża się do 2 bilionów złotych). Może ktoś pamięta czasy, kiedy roczny deficyt wynosił 40-50 miliardów, a władze dążyły do jego eliminacji. Dziś wszystkie siły, poza Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej, godzą się na roczny deficyt w wysokości 300-400 i więcej miliardów. To mniej więcej tyle, ile wydajemy na pomoc skorumpowanemu państwu, którego władze, podjudzone przez Amerykę i UE, sprowokowały wojnę, którą my współfinansujemy. Nie stać nas na właściwą organizację służby zdrowia, oświaty, ubezpieczeń emerytalnych, a stać nas na finansowanie cudzych wojen? Zahipnotyzowanym przez tę „elitkę” Polakom to się musi podobać. Zakochani na zabój, część w PiS-ie, część w Platformie, świata nie widzą poza nimi i wybierają raz jednych szubrawców, raz drugich, a ci bezwstydnie wysługują się obcym z trzech kontynentów. Jedni i drudzy wiodą kraj ku katastrofie nie tylko z powodu opisanego powyżej, ale także z powodu ściągania do naszego biednego kraju „migrantów” jako taniej siły roboczej (czy to moralne, kardynale Ryś?) albo na socjal, a przy tym potencjalnych przestępców (pierwsze ofiary okrutnych poczynań tych wyjątkowych „gości”, jak ich każe traktować infantylny kardynał, już mamy). I wobec tej aberracji uśpieni rodacy, także przez pasterzy Kościoła wysługujących się jednej ze stron tej kliki szubrawców, są bezradni.
Brak pomysłu na Polskę pcha tę szubrawczą „elitkę” w objęcia obcych sił, a tu w kraju każe się jej członkom i waginom uprawiać intensywną naparzankę, która ma stwarzać w oczach opętanego społeczeństwa złudzenie nadzwyczajnej troski o nie. Aktualny rozdział tej naparzanki przybrał postać sporu o migrantów oraz sporu o wybory. Jutro zaprzysiężenie nowo wybranego prezydenta, a tu kwiki, że wybory sfałszowane, nie ustają. Jedni chcą liczenia głosów, drudzy są przeciw, mniej więcej pół na pół. Jak pogodzić zwaśnione stada? Być może miał szansę tego dokonać prezydent elekt, ale nie skorzystał z okazji, w związku z czym źle to wróży jego prezydenturze. Jeśli dołączy, co prawdopodobne, do chóru krzykaczy na rzecz rozkradania Polski przez różne „fundusze” i „dotacje” oraz sponsorowanie sąsiada, to skończy jak poprzednik. Bez szacunku za przeszłość i bez szacunku za kroczenie śliską drogą uległości wobec tych samych sił zewnętrznych, którym tak usilnie hołdował pan Duda. Nowego prezydenta sprawdzimy już wkrótce, gdy będzie musiał podpisać ustawę, właśnie procedowaną w sejmie, która przedłuża nasze środki przeznaczone na finansowanie nie naszej wojny. Tylko część Konfederacji i Konfederacja Korony Polskiej były za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.
Tak więc zadłużamy się zgodnie z wolą naszych najlepszych sojuszników dla spotęgowania naszego szczęścia (życie na kredyt musi być szczęśliwe). Niektórzy z szubrawców przekonują nas, że dla naszego szczęścia nie powinno dojść jutro do zaprzysiężenia prezydenta, który w myśl narracji rozpowszechnianej od wielu tygodni stanie na przeszkodzie naszego dobrostanu, którego na tyle sposobów usiłuje nam przychylić „Koalicja 15 października”, która w tym celu „walczy z inflacją” tak strasznie, jak zapewnia jej Główny Chochoł, że ceny wciąż rosną (litr soku „Tymbark” kosztuje właśnie ponad 10 zł). No cóż, 26 ministrów, zmniejszonych po frajerskiej rekonstrukcji do liczby 21 i około 100 wiceministrów, wbrew kłamstwom Chochoła, nie radzi sobie z tym problemem. Poświęcenie tej przesławnej „Koalicji” dla naszego dobrostanu chciało przybrać nawet postać „zamachu stanu”, o którym napomknął marszałek sejmu, a do którego nikt teraz nie chce się przyznać. Nie musi, i tak wiemy, kogo miał na myśli szanowny marszałek. Zamachowcy zwoływali się głośno i publicznie, niektórzy nawet z tytułami profesorskimi. Dobrze wiemy, że próby urzeczywistnienia sławnego „wariantu rumuńskiego” postępowały małymi kroczkami od 2 czerwca, kiedy to okazało się, kto nie wygrał wyborów, choć miał wygrać. Jutro okaże się, z jakim skutkiem.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze