Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Ewangelia poprawności politycznej"

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Niedawny list pasterski kardynała Grzegorza Rysia do wiernych diecezji łódzkiej na temat oczekiwanej postawy katolików wobec „uchodźców i migrantów” wywołał prawdziwą burzę z piorunami i stał się przedmiotem ogólnonarodowej pyskówki, przedłużeniem pyskówek, jakich pełno było w ostatnich tygodniach na granicy zachodniej oraz w rozmaitych mediach. Potępia kardynała brunatna prawica, potępiają nieewangeliczni nienawistnicy, nazywając go „diabłem”, „żydem”, „fałszywym prorokiem”, „piątą kolumną w Kościele”, bronią z kolei przeróżne środowiska lewicowe, demokratyczne, humanistyczne i tolerancyjne (bo tolerują aborcję nawet do 9. miesiąca ciąży), „ewangeliczne” na swój sposób (czyli tak jak one rozumieją ewangelię), podkreślając, że kardynał przypomniał wiernym „naukę Kościoła” w „tej sprawie”, potwierdzoną autorytetem kilku ostatnich papieży. Szkoda, że w epoce takiej łatwości komunikowania ogół wiernych, nie tylko z diecezji łódzkiej, nie zna „tej nauki”. Za to obeznany dobrze z nią pierwszorzędny „ekspert” od spraw kościelnych i do tego wielki humanista, pan Tomasz Terlikowski, nie omieszkał od razu przypomnieć, że nie tylko wierni nie znają „tej nauki”, ale nie zna jej „znaczna część biskupów”, a jeśli nawet zna, to się z nią nie zgadza, jak i z samym kardynałem Rysiem.

Zajrzałem do listu kardynała, aby się przekonać, jaka jest ta „nauka Kościoła” na temat stosunku katolików „do uchodźców i migrantów”. I od razu muszę stwierdzić, jako belfer z doświadczeniem, że list kardynała zaliczyć trzeba do kategorii „prac tylko częściowo na temat”. To jest tekst prościutki i naiwny, jeśli nie manipulatorski. No cóż, czasami nawet tytuł doktora habilitowanego przeszkadza, aby „pisać, czytać i myśleć ze zrozumieniem” (popularna forma egzaminacyjna na aktualnej maturze). A zrozumienia wymaga kontekst, w jakim przychodzi nam myśleć o problemie migracji, a kardynałowi przekazywać wiernym naukę na ten temat. Tego kontekstu tutaj w ogóle nie ma. Kardynał pisze w ładnych i górnolotnych słówkach nie o problemie migracji, tylko o „gościnności Abrahama”, który przyjął „trzech mężów” (jakby emanację samej „Trójcy Świętej”) oraz o „gościnności Marii i Marty”, które przyjęły Jezusa. Co ma piernik do wiatraka, Czcigodny Kardynale? Ani członkowie Świętej Trójcy nie byli migrantami ani uchodźcami, tym bardziej nie był migrantem ani uchodźcą Jezus w domu Marii i Marty, tylko ich przyjacielem. Kardynał to zresztą potwierdza i snuje na tym przykładzie górnolotne rozważania o ubogacającym znaczeniu „gościnności”.

Reklama

Nauka o „gościnności” jest tu piękna, ale my mamy, Kardynale, zupełnie inny problem. Polscy katolicy są gościnni i nielękliwi, czemu dali wyraz, przyjmując miliony prawdziwych uchodźców z Ukrainy. Tu chodzi o masową i niekontrolowaną migrację oraz społeczne, a także polityczne skutki tego procesu, który jest problemem dla całej cywilizacji zachodniej. Tego problemu, widzianego w tej perspektywie, Najczcigodniejszy Pasterzu, nie da się zamieść pod dywan choćby najpiękniejszą i ewangeliczną nauką o „gościnności”, którą „eksperci” w rodzaju Tomasza Terlikowskiego czy o. Gużyńskiego od razu sklasyfikowali jako „naukę Kościoła” na temat migracji. Nie sądzę, żeby nauka Kościoła, choćby i oparta na wszystkich czterech Ewangeliach, była tak głupia i nie dostrzegała zagrożeń, jakie wiążą się z masowymi procesami społecznymi, do których należy dziś problem masowej migracji w świecie zachodnim. Czym innym jest postawa pełna szacunku, czy wprost chrześcijańskiej miłości, wobec każdego prawdziwego uchodźcy przed wojną czy inną katastrofą (tego dotyczy „nauka Kościoła” i Polacy nie mają z tym problemu), a czym innym jest postawa chrześcijańskiej roztropności wobec zagrożeń, jakie wiążą się z masową migracją, ale o tym problemie nie raczył Czcigodny Kardynał zająknąć się ani jednym słowem. I na tym polega manipulatorska siła tego listu, zgodna z założeniami narzucanej nam każdego dnia przez rządzących poprawności politycznej. Dziwię się, że pasterz Kościoła przyłącza się tak ochoczo do tego chóru niedouczonych manipulatorów. Na prawdziwy list o rzeczywistym problemie, z jakim już zmaga się cała zachodnia Europa, a przed jakim my właśnie stajemy, dopiero czekamy. Aby taki list napisać, trzeba się trochę douczyć na temat migracji, zderzenia cywilizacji, problemów z tzw. integracją międzykulturową. Na problem wypadałoby też spojrzeć w perspektywie historycznej, która Kardynałowi jako historykowi nie powinna być obca.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości