Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Czy grozi nam «wariant rumuński»?"

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Nie żyje dziewczyna pocięta nożem przez migranta w Toruniu. Nie żyje Maciej Grzegorzewski, świadek w aferze NCBR. W Krakowie 39-letni Ukrainiec kopnął w głowę 11-letniego chłopca tak mocno, że ten stracił przytomność. Jesteśmy już wystarczająco ubogaceni kulturowo czy jeszcze nam mało? Jeżeli mało, to możemy wrócić do zamieszania, jakie od kilkunastu dni fundują nam środowiska usiłujące oprotestować wyniki wyborów prezydenckich. Być może w wyniku budowanego wokół tej sprawy napięcia za chwilę skoczymy sobie do gardeł. Tak mocno podkręca się atmosferę niepewności, że nikt już nie wie, czy wyniki wyborów są prawdziwe oraz czy wybrany prezydent będzie miał demokratyczną legitymację do sprawowania władzy. Prawdopodobnie ponowne przeliczenie głosów obniżyłoby napięcie windowane w górę wciąż w nieznanym kierunku. Ci, którzy głosowali na przegranego kandydata, bez ponownego przeliczenia głosów nie uznają zwycięzcy za legalnego prezydenta, nawet gdyby na jego korzyść przemawiały wszystkie znalezione w kodeksach przepisy prawa, a takie już znaleziono i prawnicy ze strony wygranego nie widzą możliwości przeliczenia głosów, bo „przepisy na to nie pozwalają”. Z drugiej strony ci, którzy głosowali na zwycięzcę, nie chcą się zgodzić na ponowne liczenie głosów, bo obawiają się, że będzie to służyć wyłącznie temu, żeby prawidłowo przeprowadzone wybory w ten sposób faktycznie przekręcić. W tej sytuacji nikt już nikomu nie ufa, nikt nikomu nie wierzy. Nasi ubogacacze kulturowi mają w tej sytuacji ułatwione zadanie.

Cóż poczną w tej kłopotliwej sytuacji nasi czcigodni nauczyciele wiary? Czy to, co się dzieje, na pewno jest zgodne z duchem Ewangelii Bożej, którą, zdaje się, w większości wyznajemy? „Obrońcy demokracji” krzykną zapewne w tym miejscu, że polityka nie ma nic wspólnego z moralnością ani z Ewangelią, jak pouczał i skutecznie pouczył słynny Makiawel, więc można się kopać do woli i do skutku i z chrześcijańską pokorą przyjmować ubogacenie. W polityce nie chodzi przecież o „dobro wspólne”, tylko o wredne interesy. W zależności od wyniku wyborów, kto inny będzie świętował obronę „swoich interesów”, dlatego walka jest tak brutalna. Takiej demokracji chcieliśmy? To ją mamy. Więc kopmy się, obrażajmy, byle „w granicach i na podstawie obowiązującego prawa”. Smaczku całej sprawie z wyborami dodaje fakt, że w Rumunii niedawno zdarzyła się podobna sytuacja. Wybory wygrał nie ten, kto miał wygrać i „obrońcy demokracji” zrobili w „granicach prawa” w kuku drugą stronę, doprowadzając do unieważnienia wyborów i do ponownego głosowania, w którym ostatecznie, mimo pewnych perturbacji, wygrał ten, kto miał wygrać. 

Reklama

Nauczona przeto „wariantem rumuńskim” strona broniąca wyniku wyborów w Polsce ma prawo nie ufać naszym „obrońcom demokracji”, dlatego stoi sztywno na stanowisku przepisów prawa, a te zakazują ponownego przeliczenia wszystkich głosów. Z kolei „obrońcy demokracji” ośmieleni „wariantem rumuńskim” („tam się udało”) nie spoczną, dopóki „nie obronią demokracji”. Tym bardziej, że ośmielają ich pomyłki w aż kilkunastu komisjach obwodowych, które wskazał zapewne jasnowidz Jackowski, a w których z powodów niezrozumiałych dla uczciwego Polaka zamieniono głosy kandydatów, kilka razy na korzyść wygranego i dwa razy na korzyść przegranego. To „rodzi nadzieję” w „obrońcach demokracji”, że takich sytuacji było więcej i że to nie były przypadki, tylko reguła, którą usiłuje potwierdzić „modelem matematycznym” niezawodny doktor Kontek, który „anomalie” przewiduje w blisko1500 komisjach, nie biorąc pod uwagę faktu, że „anomalie” te wynikały po prostu z ludzkiej mobilizacji, by głosować przeciw ubogaceniu kulturowemu, które przez rozsądnych Polaków odbierane jest jako zagrożenie dla nich, ich dzieci i wnuków. Rozumie to zwykły człowiek, a nie rozumie „obrońca demokracji”, dlatego wielu rodaków nie ufa „obrońcom demokracji” i boi się ryzyka związanego z ponownym przeliczeniem głosów, które przecież już były w każdej komisji liczone po kilka, a nawet kilkanaście razy, aby „wszystko się zgadzało”. Liczenie po raz „piąty” czy „dziesiąty” nic tu nie zmieni. Prezydentem został Karol Nawrocki, bo odpowiedzialni Polacy liczą na to, że powstrzyma „anomalie”, od opisu których rozpoczął się ten tekst. Jeśli dożyje dnia zaprzysiężenia, oczywiście. 

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/07/2025 08:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości