Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Wybory zakończone, Państwo delektują się znajomością wyników, czas na kilka podsumowujących wniosków. Pierwszy, najbardziej oczywisty, to ten, że ta pełna brudów i obietnic bez pokrycia kampania wyborcza pogłębiła podziały od dawna występujące w społeczeństwie polskim. Dwa nienawistne marsze, dwa propagandowe centra telewizyjne urabiające poglądy milionów, którym wydaje się, że myślą samodzielnie, a powtarzają formułki specjalnie wydestylowane dla nich przez decydentów z góry, dwie różne wizje Polski – jedna na siłę nowoczesna, niezdrowo postępowa, łykająca te wszystkie globalistyczno-kapitalistyczne brednie od Zielonego Ładu, przez pakt migracyjny, po nowoczesną moralność jako prawdy objawione za cenę zgody na wasalizowanie kraju przez centra decyzyjne rozsiane od Berlina, przez Brukselę, Waszyngton po Tel Awiw i druga bardziej ciemnogrodzka, zabobonna, usiłująca kpić z Zielonego Ładu, negująca pakt migracyjny, stająca w obronie starej moralności, a przede wszystkim usiłująca bronić kraju przed tymi wszystkimi globalistycznymi mackami, które powoli zaciskają się na gardłach i portfelach Polaków, i dążąca do tego, by niemal z beznadziejnych pozycji bronić resztek suwerenności i decyzyjności, które pozostałyby tu nad Wisłą. Dwie Polski, dwa rodzaje Polaków (linia podziału wykracza poza sztucznie stworzony podział na PiS i PO) – kosmopolici kontra tradycjonaliści – sytuacja żywcem wyjęta z „salonu warszawskiego” w III części „Dziadów”. A więc to już wtedy się zaczęło?
Poza tym ta kampania znowu pokazała, jak szybko kolejni wielcy rządcy Polski z łaski skołowanego społeczeństwa (bo już chyba nie narodu?), a przy tym zapiekli obrońcy wolności i praworządności, którzy dziarsko dzierżą władzę od półtora roku, a którzy kiedyś tak gardłowali przeciwko upolitycznieniu telewizji zwanej publiczną, bardzo sprawnie podtrzymali upolitycznienie tej telewizji, przekształcając ją w tubę propagandową obowiązującej obecnie „religii politycznej”, a na czas kampanii zamieniając ją w sztab wyborczy jednego z kandydatów. Co w tym złego? Ach, absolutnie nic. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do takiego traktowania mediów publicznych w tym mało znaczącym kraiku położonym gdzieś na wschodnich rubieżach powstającego kulawego imperium, że ani nas to dziwi, ani oburza. Nauczono nas przyjmować takie sprawy ze zgiętym karkiem, dlatego gniemy kark i udajemy, że wszystko jest OK.
Tak samo gniemy kark i udajemy, że jest OK, kiedy dotychczasowi prorocy Zielonego Ładu i paktu migracyjnego usiłują nas przekonać na czas kampanii, że Zielony Ład i pakt migracyjny to już sprawy nieaktualne, a jeżeli przypadkowo powrócą po wyborach, to tylko dlatego, że dobrze przysłużą się naszemu dobrobytowi (mimo że społeczeństwa zachodnie mają na ten temat już odmienne zdanie). Gniemy kark, kiedy przekonują nas, jak dobrze przysłuży się naszej wolności ustawa o „mowie nienawiści”, nazywana nie wiadomo dlaczego przez nienawistników „kagańcową”. Gniemy kark ze zrozumieniem, kiedy przekonują nas, jak dobrze ma nam służyć finansowanie cudzych wojen, potępianie jednych ludobójców i wspieranie poczynań innych, szczególnie gdy pochodzą z państwa na literę „i” położonego w Palestynie. Gniemy kark, kiedy przekonują nas, że dyskusja o nieistotnej kawalerce jednego z kandydatów jest ważniejsza od dyskusji o wymienionych wyżej problemach, tak jak ważniejsze są niepoparte dowodami sugestie o nieprzyzwoitej przeszłości jednego z kandydatów (ciekawe jak degradowano wraz z rozwojem kampanii jego zasługi od „alfonsa”, przez „małego alfonsika” po zaledwie „pomocnika alfonsa”) od utajnionych kontaktów drugiego z Grupą Bilderberg czy samym Georgem Sorosem, o które mało kto oważył się pytać. Tak więc coraz mniej odważny naród z przygiętym karkiem dokonał wyboru. Państwo znają już werdykt. Czekamy na rozwój wypadków.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze