Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
Amok wojenny znowu powrócił do naszych mediów. Te wszystkie europejskie i polskie niewydarzone polityczki i politycy, którzy chcieli dotąd prowadzić wojnę z Rosją za amerykańskie pieniądze (i za nasze) przeżyli szok po tym, jak amerykański prezydent z wiceprezydentem potraktowali komika obwoźnego teatrzyku wojennego, którego sprytnie podsunięto Ukraińcom na zbawcę, aby uchronił ich od wojny, a ten przebiegle wciągnął ich w wojnę, która zaowocowała rozpierzchnięciem się połowy biednego, oszukanego narodu po całym świecie. Teraz kiedy Amerykanie, których demokratyczny prezydent wojnę sprowokował (ach, ta demokracja!), chcą tę nieszczęsną wojnę zakończyć, żeby wreszcie zamknąć tę machinę do zabijania ludzi, europejskie eunuchy razem z naszymi próbują przygasający płomień wojny podtrzymać, a nawet go rozniecić, może z udziałem naszych dzieci. Czy im na to pozwolimy? Czy uwierzymy w tę kłamliwą propagandę, która każdego dnia od trzech lat straszy nas Rosją i jej imperialnymi zapędami, które ponoć mają się zatrzymać na Lazurowym Wybrzeżu? Aby naprędce zmontować nową koalicję do eskalowania wojny po tej sensacyjnej kłótni w Waszyngtonie odbyło się już „szczytowanie” w Londynie, na którym także nasz premier napinał wątpliwej okazałości muskuły, i nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej (co to za dziwoląg i do czego służy?), których skutkiem jest już planowanie kolosalnych wydatków na przeciwstawienie się amerykańskim planom zakończenia wojny.
Nie dążenie do pokoju jest cnotą w naszych podłych czasach zarządzanych przez aferzystów podkarpackich i ich pociotków z obu Polsce szkodzących od lat sił politycznych, ale podżeganie do wojny w obronie interesów zachodnich korporacjonistów, którzy zainwestowali na Ukrainie zbyt dużo, aby teraz to stracić. Nikt nie pytał rosyjskojęzycznych Ukraińców (czy coś przeoczyłem?), czy chcą do Unii i NATO, nikt tam nie przeprowadził nigdy żadnego referendum, które miałoby rozstrzygnąć, jakie były prawdziwe dążenia 40-milionowego wówczas narodu ukraińskiego, ale wszyscy bezbłędnie rozpoznali, że kurs prounijny i pronatowski jest naturalnym przeznaczeniem ludzi mówiących po rosyjsku i ukraińsku oraz wyznających prawosławną religię, która w odróżnieniu od naszej synagogi nie rozmienia się na drobne w fałszywym ekumenizmie. Tak więc miliardy EURO już są ustalone na „obronność”, jak to się dzisiaj nazywa „imperialne” aspiracje Zachodu.
Jaką opcję wybierzemy w tej trudnej sytuacji my, którzy jesteśmy postanowieni do wykorzystania w obronie demokracji i ocalenia Europy przed imperialnymi zakusami Rosji w drugiej kolejności (i tak mamy szczęście, że w drugiej)? Czy wybierzemy sobie, jak bracia Słowianie zza Bugu, właśnie tak, jak oni, jakiegoś ładnie ubranego, niedogolonego zbawiciela z dwu przeciwnych, a tak podobnych do siebie agencji towarzyskich podżegających do wojny, czy pójdziemy po rozum do głowy i zaryzykujemy jakąś „opcję trzecią”, by zagrać na nosie naszym podżegaczom wojennym, których pełno w sejmie, senacie, rządzie, Belwederze i mediach? Czy stać nas na odwagę Rumunów, by przeciwstawić się tej kłamliwej kontrabandzie, która niczym Wielki Brat w „Roku 1984” (lektura obowiązkowa na te czasy) siłuje nas utrzymywać w ryzach, podsycając strach wobec Rosji i nienawiść przeciwko niej. Swoje role w eskalowaniu nienawiści odegrali już perfekcyjnie i prezydent, i marszałek sejmu, i niektórzy ministrowie, i dziennikarze, i z pewnością są w stanie je jeszcze wielokrotnie powtórzyć. Pewnie nas przeczołgają do majowych wyborów, aby się zakończyły właściwym rozstrzygnięciem, jeżeli nie wybijemy się jako naród na suwerenność myśli i nie zadbamy w końcu o siebie, kiedy wybierani dotąd przez nas nasi reprezentanci dbali o wszystkich wokół, tylko nie o nas.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze