Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. Przyjemnego świętowania!

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Idą święta, a my ani na chwilę nie możemy przestać myśleć politycznie i przestawić się na myślenie religijne, które w naszych pięknych czasach przeżywa tak wielki kryzys, że nawet niektórzy duchowni zapominają o Bożym objawieniu i zamiast wierzyć w bóstwo Jezusa, który, jak prawią teologowie, znowu ma się narodzić w tych dniach w ubogiej stajence na nasze pocieszenie, wierzą w ubóstwienie pieniądza. W ramach tej nie tak znowu nowej wiary wielu biskupów z okazji zakończenia swojej pasterskiej posługi za grube miliony przebudowuje okazałe pałace na ubogie stajenki, które pozwolą im jeszcze długo na zasłużonej emeryturze cieszyć się przyjemnościami życia, do korzystania z których tak usilnie zachęca „Dobra Nowina”. Przy tych wielkich inwestycjach notabli kościelnych poczynania byłego już proboszcza Stanisławówki wypadają naprawdę skromnie. Oskubać Skarb Państwa, we współpracy z przykładnymi i zamożnymi obywatelami naszego miasta, zaledwie na sumę 4,5 miliona polskich złotych, i to mozolną pracą w ciągu długich sześciu lat, to naprawdę brzmi śmiesznie. Nie siedzi Obajtek, który ponoć ukrył gdzieś w ciepłych krajach przed Skarbem Państwa, jak głoszą fałszywe pogłoski, jeden miliard sześćset milionów złotych, a siedzi ubogi ksiądz, który porwał się na kwotę 4,5 miliona skromnych, powtarzam, skromnych polskich złotych, które, na domiar złego, ze względu na szalejącą inflację, z którą ani myśli radzić sobie naszpikowany ekspertami od ekonomii rząd Donalda Tuska, tracą każdego dnia na wartości.

Tak więc organy ścigania uśmiechniętej koalicji „15 października” poczyniły ogromne sukcesy na polu rozliczania łajdactw poprzedniej koalicji, która to w ramach ewangelii ubóstwienia pieniądza poprzez różne fundusze, na czele, o ironio, z Funduszem Sprawiedliwości, opanowała do perfekcji procedury transferowania publicznego grosza do różnych instytucji charytatywnych, które planowały poczynić wielkie zasługi na polu dobroczynności za nie swoje pieniądze. Oby tropienie aferzystów, którzy za nic mają dobrobyt wszystkich obywateli, a preferują własny, nie zakończyło się na dwóch księżach, z których jeden aresztowany przed Wielkanocą już wyszedł za kaucją, a drugi capnięty przed Bożym Narodzeniem spędzi święta w otoczeniu, które otwiera mu tak duże pole do działalności duszpasterskiej. Mój Boże, kiedy myślę o III RP, która zaczęła się gdzieś w okolicy 4 czerwca 1989 roku, to przede wszystkim widzę tę znamienną cechę nowego ustroju, jaki utrwalił się u nas po upadku tzw. komuny, w powszechnym złodziejstwie skierowanym przeciwko Skarbowi Państwa, czyli także przeciwko tym obywatelom, którzy wykonują przeróżne usługi na rzecz wszystkich, a te usługi są opłacane nie inaczej jak tylko z budżetu tegoż okradanego państwa.

Reklama

Ewangelia ubóstwienia pieniądza, o której z takim przerażeniem myślał na początku polskiego kapitalizmu poczciwy Ignacy Rzecki w „Lalce” Prusa, zatriumfowała ostatecznie w myśleniu zacnych i zamożnych Polaków i przybrała postać niezliczonej ilości afer finansowych, na których za każdym razem tracił Skarb Państwa, czyli w ostatecznym rozrachunku nauczyciele, lekarze, policjanci, urzędnicy państwowi, pracownicy kultury, dla których budżet przykładnie okradany przez zacnych i wzorowych, a nawet pobłogosławionych przez biskupów, okazywał się zawsze za skąpy. Za rządów poprzedniej arcykatolickiej koalicji do tego jakże pobożnego przedsięwzięcia, zapewne usprawiedliwionego przez nową teologię moralną Kościoła, z zapałem włączyli się niektórzy duchowni, którzy poczuli niebywały zapał do działalności dobroczynnej za cudze pieniądze. Papież Franciszek, który z takim mozołem próbuje przybliżyć Kościół do świata, może mówić o sporym sukcesie. Połączenie nowej Dobrej Nowiny w postaci potwornego utylitaryzmu, upatrującego największego szczęścia ludzkości w jak największej ilości doświadczanych przez ludzi przyjemności, ze starą Dobrą Nowiną, która przyjemności traktowała z dużą rezerwą, staje się faktem, stąd i przeżywanie nadchodzących świąt nie może być pozbawione wygód i przyjemności stołu, do których zazwyczaj sprowadza się świętowanie zacnych mieszkańców naszego pobożnego miasta, w którym znalazło się kilkunastu najzacniejszych współpracowników księdza proboszcza. Zatem przyjemnego świętowania!

 

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości