Jakby mało było kryzysu w Kościele, Stolica Apostolska, po latach oczekiwań ze strony wiernych, wydała notę o charakterze „nihil obstat” (nic nie stoi na przeszkodzie) pt. „Królowa Pokoju”, w odniesieniu do rzekomych zjawisk nadprzyrodzonych w miejscowości Medziugorie w Bośni i Hercegowinie. W miejscu tym od roku 1981 mają mieć miejsce trwające do dziś „domniemane objawienia”, jak pisze się w nocie, Matki Boskiej. Stworzony przez Dykasterię Nauki Wiary i zatwierdzony przez papieża Franciszka dokument jest dziwny i pełen sprzeczności, niczego nie prostuje, wszystko zaciemnia i pogłębia kryzys w Kościele, którego nadmiar tak bardzo daje się we znaki. Z jednej strony w dokumencie nie rozstrzyga się, na co czekano, czy „objawienia” w Medziugorie mają jednoznacznie charakter nadprzyrodzony i jednoznacznie pochodzą od Matki Boskiej, jak twierdzą „widzący”. Nadal, według Stolicy Apostolskiej, po 43 latach nie da się tego wyjaśnić. Co stoi na przeszkodzie? Sprzeczności występujące w treści rzekomych objawień. Kuriozalnie brzmi w dokumencie stwierdzenie, że „pozytywna ocena większości orędzi medziugorskich jako tekstów budujących nie oznacza stwierdzenia, że mają one bezpośrednie pochodzenie nadprzyrodzone”. A to ci dopiero zawijas intelektualny. Tzw. „widzący” twierdzą, że przekazują przesłanie od Matki Bożej, watykańscy hierarchowie potwierdzają, że ich treść jest w zasadzie „budująca”, ale może nie pochodzić od Matki Bożej.
To od kogo pochodzi? Wyłącznie od samych „widzących”, którzy wyspecjalizowali się w fabrykowaniu tego typu tekstów na zamówienie (w ciągu 43 lat powstały ich tysiące, da się opisać ich specyficzny styl) czy od diabła, który od 43 lat zwodzi świat, podszywając się pod postać Matki Bożej (ponoć jest to możliwe)? I w takiej newralgicznej sytuacji, wymagającej wyjaśnienia, Stolica Apostolska umywa ręce, nie wyjaśnia, nie rozstrzyga, ale zgłasza „wątpliwości”, a te wynikają ze „sprzeczności”, które dostrzega w tak licznych „orędziach” (oj, tyle ich, że można się pogubić). Matka Boża czasami grozi, że przychodzi „ostatni raz”, a potem zjawia się znowu… i znowu, zapowiada katastrofy, opowiada o jakichś „swoich planach” i „projektach”, a czasami ostrzega, że ci, którzy przekazują groźby, nie są prawdziwymi prorokami. Sam pamiętam jedną z takich „sprzeczności” (jawnych herezji), ogłoszonych na samym początku „objawień”, o tym, że „wszystkie religie są równe i prowadzą do jednego Boga” (toż to „rewelacja” zbieżna z tą, jaką ogłosił ostatnio w Singapurze luminarz braterstwa – papież Franciszek).
Jakby tych sprzeczności, niejasności, dziwadeł było mało, Stolica Apostolska dokłada jeszcze jedną „sprzeczność”. Otóż daje właśnie „nihil obstat” dla ruchu pielgrzymkowego do tego dziwnego miejsca, w którym „widzący” albo sami fabrykują „orędzia”, albo przekazują pełne „sprzeczności” orędzia demoniczne, w których pomiędzy „budującymi” treściami ukryte są treści zwodnicze, heretyckie (ponoć to jest metoda zwodzenia, jaką stosuje zły duch). Otrzymujemy zatem czytelny sygnał, że nasza religijność chrześcijańska nie musi mieć charakteru logicznego, spójnego, intelektualnego, nie musi być oparta na przekonującym, niesprzecznym przekazie (przecież to jest religia „objawiona”, a ludzie jeżdżą tam dla „objawień”, dla widzeń, dla orędzi, dla spotkań z widzącymi, czyli osobami, które jak biblijni prorocy mają kontakt z rzeczywistością nadprzyrodzoną), tylko wystarczy, że będzie bardzo emocjonalna (góry, klimat, krajobrazy, rozmodlenie). Jeżeli zbiorowy amok przynosi „zdrowe owoce”, to korzystajmy z tego „daru”. Tak każe rozumować Stolica Apostolska. Jej stanowisko rodzi jeszcze jednego rodzaju wątpliwość. Pielgrzymki do Medziugoria to nadzwyczajny biznes, z którego żyje cała okolica (hotele, noclegownie, jadłodajnie, pamiątki, dewocjonalia, całe miasto oplecione kramami jak na wiejskim odpuście), a coś z tego bogactwa zapewne skapuje regularnie samej Stolicy Apostolskiej. Ogłosić prawdę o Medziugoriu, to utrącić ten ogromny biznes, to wypowiedzieć wojnę ekonomiczną Bośni i Hercegowinie i podciąć gałąź, na której samemu się siedzi. I kto by się na to odważył? A zbieżność przesłania zjawy z Medziugoria i Franciszka daje dużo do myślenia. Pogubiła nam się nasza „Stolica”, trudno powiedzieć, czy jeszcze „Apostolska”.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze