Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. Zapędzanie diabła do piekła w parafii Drobin

Od kilku dni skromna miejscowość Drobin w naszej prastarej płockiej diecezji stała się sławna na cały katolicki świat. Pewnie słyszał o niej papież Franciszek, który akurat przebywał na dalekich antypodach, gdzie ogłaszał światu budujące wieści, że „wszyscy ludzie są braćmi”, a religie, których jest tak dużo, „są równe, bo prowadzą do tego samego Boga”. Z tą „dobrą nowiną” zbiegło się objawienie metod „nowej ewangelizacji” praktykowanych w niewielkim Drobinie, akurat w przeddzień celebrowanego przez Kościół Tygodnia Wychowania. Bezlitosne media opisały z detalami drobińskie praktyki wychowawcze, które zapewne starym obyczajem miały na celu zapędzenie diabła do piekła, który miał być spuszczony z łańcucha przed stu laty. Diabeł, jak to diabeł, potrafi być uparty, dlatego praktyki opisane przed wiekami przez Boccaccia już nie wystarczają i trzeba sięgać po mocniejsze środki. I po takie sięgnął przewielebny wikary z drobińskiego kościoła. Sam ponoć się przebrał za króliczka, a penitentowi szukającemu pociechy duchowej polecił skórzane majtki, kajdanki i sporą porcję viagry. Porcja okazała się za duża, dzięki czemu świat dowiedział się o nowych praktykach ewangelizacyjnych w diecezji płockiej. Co by było, gdyby wszystko skończyło się jak zawsze, o czym nieśmiało mówią parafianie z Drobina, nie ukrywając, że praktyki zapędzania diabła do piekła odbywały się tu nie tylko z okazji Tygodnia Wychowania.

Potwierdził to zaraz ks. profesor Andrzej Kobyliński, który ma wszystko dokładnie policzone z wykorzystaniem nowoczesnych metod statystycznych, dzięki czemu nie ma żadnych wątpliwości, że Sosnowiec i Drobin to tylko wierzchołek góry lodowej braterskiej ewangelizacji w polskim Kościele. Ciekawe, jaki użytek z wiedzy Profesora robią nasi przewielebni biskupi, ponoć następcy samych apostołów. Żal tylko tych wszystkich porządnych księży, którzy jeszcze wierzą w Boga, w wyjątkowość i niepowtarzalność objawienia Syna Bożego, które wydarzyło się dwa tysiące lat temu i o którym sądziliśmy do niedawna, że nie ma sobie równych w historii, za co tak wielu świętych ludzi oddało swoje życie. Dzisiaj już nie trzeba za takie sprawy oddawać życia, wystarczy żyć miło i przyjemnie, czemu dobrze służy zapędzanie diabła do piekła. Niektórzy zatroskani o Kościół radzą naszym zapracowanym pasterzom, aby w celu rozpropagowania tych braterskich praktyk czym prędzej zorganizowali wyścig rowerowy „Sosnowiec – Drobin” z pokazowym pedałowaniem i z etapami w miastach biskupich pod Czcigodnym Patronatem najlepiej zorientowanego w sprawie Kardynała.

Reklama

A my wierni, nie wiadomo dlaczego, wciąż wyobrażamy sobie, że sprawowanie sakramentów wymaga „czystych rąk”, dlatego wielu z nas z takim niepokojem patrzy na te wszystkie praktyki, które postępowi duchowni wprowadzają w Kościele, a które obniżają nasze poczucie kontaktu z sacrum w tym miejscu, które chcielibyśmy postrzegać jako święte. Jeszcze tylko na Stanisławówce dają Komunię na kolanach i tylko do ust. Inni nowocześnie nauczają, że nie trzeba, że to zabobon, że polska religijność jest anachroniczna. No to macie teraz nowoczesną religijność. Całonocna libacja, orgia z viagrą, a rano, jakby nigdy nic, Msza Święta? To dokąd wy, duchowni, chcecie nas w ten sposób doprowadzić? Do braterstwa, dobrego klimatu, ekologii (i innych Franciszkowych dyrdymałów) czy do nieba? Wierzy jeszcze ktoś z was w Sąd Ostateczny i w to, co po nim? Jakimi walorami chcecie pociągnąć za sobą ludzi – intelektualnymi, moralnymi czy może już tylko seksualnymi? Czy wy jeszcze bierzecie pod uwagę, że macie być dla ludzi wzorem? Że macie być kimś więcej niż urzędnikami od chrztu, ślubu i pogrzebu? Czy jest wśród was choć jeden odważny człowiek zdolny do stanięcia na czele ruchu ozdrowieńczego w polskim Kościele? Czy jesteście zdolni kogoś takiego znaleźć i w jego ręce oddać władzę i poddać się tej władzy, a nie wygłupiać się z tą durną synodalnością, która wam tak pasuje, bo zwalnia was z indywidualnej odpowiedzialności? Zmienicie coś wreszcie czy wszystko przykładnie pozostanie jak było, aż praktyki zapędzania diabła do piekła staną się jawną i oficjalną doktryną Kościoła?

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości