Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. Olimpiada w kraju rewolucji

Ceremonia otwarcia 33. Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu wzbudziła wiele kontrowersji. Wycofali się niektórzy sponsorzy, zaprotestowały Kościoły, episkopaty, wierni różnych wyznań chrześcijańskich, a także religii pozachrześcijańskich. Tak, to niezwykłe, ale w sprawie nie zabrał głosu tolerancyjny jak prezydent Macron papież Franciszek, a wypowiedzieli się krytycznie nietolerancyjni przedstawiciele islamu z Turcji i Iranu, którzy stanęli w obronie proroka Isy, z którego, mimo że w swojej świętej księdze przedstawiają go mocno nieprawdziwie, „kpić nie pozwolą”. O cóż w tym wszystkim chodzi? Otóż, z widowiska artystycznego, jakie wystawili Francuzi na otwarcie igrzysk, ma wynikać, jak stwierdził po jego zakończeniu prezydent Macron, „jaka jest Francja”. Z całego przedstawienia można się dowiedzieć, że Francja jest trochę piękna, trochę dziwna. Piękna, bo przedstawienie rzeczywiście było momentami olśniewające, i dziwna, bo na przykład wynika z niego, że Francuzi dumni są nadal ze swojej ludobójczej „rewolucji” sprzed ponad 200 lat, w czasie której w imię wolności, równości, braterstwa oraz tolerancji, tak wielbionej przez Woltera, rewolucjoniści wymordowali setki tysięcy ludzi, w tym spacyfikowali Wandeę, która sprzeciwiła się poniżaniu Boga i króla. O, za taki model tolerancji i braterstwa, kultywowany także przez współczesną liberalną lewicę, w ramach którego gloryfikuje się koszenie ludzi jak trawę (choćby w akcie tzw. aborcji), to my, słodka Francjo, bardzo dziękujemy.

Tę kpinę z tolerancji i braterstwa z gloryfikacją ludobójstwa przysłoniła jednak scena innej rewolucji z nawiązaniem do „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci, choć niektórzy znawcy sztuki twierdzą, że jest tu nawiązanie do młodszego o ponad sto lat obrazu holenderskiego artysty Jana Harmensza van Biljerta pt. „Uczta bogów” (1635), który sam w sobie jest pewnego rodzaju parodią „Ostatniej Wieczerzy” da Vinci (układ postaci jest podobny, ten sam stół, a postać Apollina w aureoli wyraźnie przypomina Jezusa). Cóż nowocześni Francuzi chcieli tą sceną powiedzieć światu z okazji igrzysk, że wywołała ona takie kontrowersje? No cóż, Ostatnia Wieczerza to w naszej europejskiej świadomości wydarzenie o fundamentalnym znaczeniu, korzenie religii chrześcijańskiej, korzenie centrum tej religii, czyli Eucharystii. Tu nie powinno być miejsca na żarty. A jednak Francuzi nie byliby sobą, gdyby tak nośnego w treści wydarzenia nie wykorzystali do promocji ideałów drugiej rewolucji, czyli rewolucji genderowej z jej różnorodnymi patologiami, z których, zamiast się ich wstydzić i je leczyć, należy być dumnym. Stąd za wieczernikowym stołem sami dziwaczni przebierańcy, a na stole coś na kształt pokazu mody i oczywiście dziwaczne orgiastyczne tańce z udziałem dzieci. To tyle nowocześni Francuzi zrozumieliście z Ostatniej Wieczerzy? Wstyd. Być może z tego samego wstydu zaniemówił papież Franciszek, ponieważ Francuzi ośmieszyli ideały, które i on z taką determinacją promuje.

Reklama

I na koniec parę słów o skandalu, jaki wywołał nasz komentator sportowy Przemysław Babiarz. Tak zgorszył swoich przełożonych z „nowej”, wolnej, braterskiej jak rewolucja francuska TVP, że został natychmiast zawieszony w komentowaniu wydarzeń z Paryża. Tak, to niebezpieczny komentator, jeszcze ze starego układu politycznego w Telewizji Polskiej, więc trzeba na niego uważać, gotów popełnić niejedną myślozbrodnię, która zbulwersuje nowoczesny, porewolucyjny świat. Wspomniał coś o „pomoście między dwiema rewolucjami”, a przede wszystkim nieprawomyślnie ocenił piosenkę Johna Lennona pt. „Imagine”, która zwiastuje „świat bez nieba, bez granic, bez państw, bez religii” (oj, pasuje ta piosenka do wizerunku Francji), zapomniał jeszcze dodać, że i „bez własności”. Ocenił to wyobrażenie przyszłego światowego pokoju jako „wizję komunistyczną”, powtarzając to, co powiedział o niej sam jej twórca. Gdyby nie dodał słowa „niestety”, pewnie by się ostał na stołku, ale przekroczył granice tolerancji. Nie wolno powątpiewać w słuszność wizji świata bez granic i bez Boga, jakim na naszych oczach staje się tak wielbiona przez nowy układ polityczny w Polsce Unia Europejska. 

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości