Pan Donald Tusk przy każdej nadarzającej się okazji zapewnia, że w państwie rządzonym przez obecną koalicję możemy się czuć bezpieczni, a Wojsko Polskie nowocześnie uzbrojone i komfortowo ubrane (przygotowane w ten sposób do „wojen kosmicznych”) na pewno nas obroni. Ale jak nas obroni, kiedy siebie nie może obronić, czego dowodem fakt, że żołnierz Wojska Polskiego na „zielonej granicy” został ostatnio zaatakowany nożem (wielkie wyrazy współczucia) przez nieszczęśliwego uchodźcę (ileż łez wylała nad nieszczęśliwymi swego czasu Pani Agnieszka Holland w filmie „Zielona granica”, kpiąc przy aplauzie zwolenników PO z zachowania żołnierzy) i nikt go nie potrafił skutecznie obronić. Jak nas zatem, pytam jeszcze raz, zamierza bronić Pan Premier, który z wesołą ferajną „ekologów” za rządów PiS-u kpił z zasieków na granicy? Czy tak, jak to ostatnio zapowiedział minister obrony narodowej, wyznając w przypływie szczerości, że ma już spakowany „plecak ewakuacyjny”, a może tak jak inni przedstawiciele rządu coraz częściej półgębkiem przepowiadają dementowane co krok informacje, że „nie jest wykluczone”, że państwo polskie „będzie zmuszone” wysłać swoich żołnierzy na Ukrainę. Ja nie wiem, ale wygląda to na zapowiedź wypowiedzenia wojny Rosji.
W niedawnym wywiadzie dla Tuckera Carlsona Putin zapowiedział, że zaatakuje Polskę tylko wtedy, jeżeli Polska zaatakuje Rosję. Czyżby zatem nasze nieprzecenione władze, wybrane przez tak przytłaczającą i rozważną większość naszego społeczeństwa, chciały dać pretekst prezydentowi Rosji do ataku na Polskę i doprowadzenie naszego kraju do takiego stanu, w jakim znajduje się wschodnia Ukraina? Czy i tego może Państwo sobie życzą, żeby taktyczna broń jądrowa rozwaliła na przykład Płock i żeby wyparowali z niego wszyscy mieszkańcy? Żeby wszystkie bloki na Wielkiej Płycie i na innych osiedlach, łącznie z przepiękną katedrą i odrestaurowaną starówką legły w gruzach? Tego widocznie właśnie chcemy, bo nikt ostro nie reaguje na te głupie sugestie rządzących, żeby wciągnąć nasz kraj do wojny. Tymczasem ofensywa rosyjska na wschodniej Ukrainie przybiera na sile i „okoliczności” usprawiedliwiające wysłanie tam żołnierzy z różnych krajów europejskich stają się coraz bardziej realne. Już trwa pompowanie niezbędnego w tej sytuacji „patriotyzmu” w naszych dzielnych wojaków i obywateli na wypadek, gdyby mieli go za mało.
Naprawdę stać nas na to, żeby wypowiedzieć wojnę Rosji? Jeszcze nie zaczęto budować „Tarczy Wschód”, która ma nas ponoć obronić przed „wojną kosmiczną” z Rosją, jeszcze nie mamy wystarczającego uzbrojenia, które wydaliśmy sąsiadowi, a już chcemy wypowiadać wojnę? To setki tysięcy mieszkańców kraju zza wschodniej granicy uchylają się od służby wojskowej i bronienia swojego kraju, a my mamy to robić za nich? To jakiś absurd, którego początków trzeba się chyba doszukiwać we wspólnej wizycie Prezydenta i Premiera w Waszyngtonie. Czy to nie tam rozstrzygnięto o misji, „której nie należy wykluczać”, a którą nasi władcy próbują wykonać, ale jeszcze jakoś liczą się z opinią publiczną i nie za bardzo mają pomysł, jak przekonać publiczność, żeby zgodziła się poświęcić za Amerykę. Ale Ameryka, Panie Premierze, nie jest naszą ojczyzną. Naszą ojczyzną jest Polska i obowiązkiem polskich władz i polskich żołnierzy jest bronić Polski. Jeżeli tego władze nie robią i podżegają do wojny, narażając społeczeństwo polskie na śmiertelne niebezpieczeństwo, to są po prostu zdrajcami i powinny za parcie do zdrady być natychmiast odsunięte od sprawowania rządów przez odpowiednie instytucje. Jeżeli jednak nie ma w naszym kraju „odpowiednich” do tego instytucji, to może czas na obywatelskie nieposłuszeństwo. Musi się zakotłować na ulicach, jeżeli nasi rządzący się nie opamiętają. W prawdziwie demokratycznym kraju już kotłowałoby się w mediach. U nas media są „wolne”, dlatego się nie kotłuje, a to źle nam wróży. „Nie” dla wciągania Polski do wojny!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze