Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Na tę porę roku kiedyś mówiło się „sezon ogórkowy”. Dziś świat pędzi naprzód bez opamiętania i o biednych ogórkach nikt nawet nie wspomina. Dotyczy to również dyscypliny sportu zaliczanej do letnich (w przeciwieństwie do skoków narciarskich na przykład, które nazywamy dyscypliną zimową, nawet jeśli konkursy odbywają się latem na igielicie). Zwłaszcza w tym roku, kiedy piłkarze rozgrywaję najważniejszą imprezę czterolecia, o ogórkach nie ma mowy!
Zatem krótka wycieczka do Kanady, Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Na początek muszę powrócić do momentu, kiedy to sfrustrowany porażką naszych Orłów w eliminacjach pozwoliłem sobie wygłosić w tym miejscu takie zdanie. Cytuję: I tęgie głowy kierujące FIFA wymyśliły taki system eliminacji, że nie będzie w Ameryce Włochów i Polaków, a zaprezentują swoje niewątpliwie godne finałów najważniejszego turnieju czterolecia umiejętności gwiazdorzy z Curaçao i Republiki Zielonego Przylądka!
I mam nauczkę! „Gwiazdorzy z Curacao” urwali punkt drużynie Ekwadoru. Młodszych kibiców informuję, a starszym przypominam, że z tymże Ekwadorem „gwiazdorzy z Polski” na Mundialu w 2006 roku polegli zero do dwóch!
A gwiazdorzy (cudzysłów byłby tu absolutnie nie na miejscu) z Republiki Zielonego Przylądka nie dość, że wyszli z niełatwej grupy bez porażki, to zremisowali z uważaną za jednego z głównych kandydatów do tytułu mistrza świata Hiszpanią! W tym momencie popiół na głowę!
Ale pozostaję przy swoim, że z punktu widzenia kibica rozdmuchanie imprezy do 104 meczów to katorga. Trzeba być nie lada fanatykiem, by próbować obejrzeć wszystkie. Nie tylko dlatego, że doba ma nadal 24 godziny. Po prostu w większości (?) z nich z boiska wieje nudą. Faworyci nie błyszczą, może poza Francją, niektórzy przedwcześnie pojechali do domu (Niemcy, Holandia, Brazylia), czarnego konia nie widać… Może poza Erlingiem Haalandem, bo to przecież on, a nie reprezentacja Norwegii wysłał Brazylijczyków na niezasłużone wakacje. Z dużym wsparciem bramkarza, wypada dodać!
Tu zmieniam temat, bo może przyszłaby mi ochota na typowanie przyszłego mistrza świata… Na naszym piłkarskim podwórku też się działo! Najpierw totalna wymiana sterników Wisły, w tym prezesa, dyrektora sportowego i trenera pierwszego zespołu. Krótko po tej rewolucji do kibiców dotarła wiadomość o zakończeniu negocjacji w sprawie przejęcia części akcji klubu przez prywatną spółkę. Co z tego wyniknie? Przed drużyną niełatwy czas. Nie jest bowiem dla kibica futbolu tajemnicą, że najtrudniej przetrwać drugi sezon po awansie na wyższy szczebel rozgrywek. Mija entuzjazm z powodu sukcesu, konkurenci poznają mocne i słabe strony nowicjusza…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze