Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "21 postulatów"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Dla mnie i Szanownych Czytelników w moim wieku to hasło kojarzy się jednoznacznie z pamiętnym sierpniem roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego. Jednak obecnego prezydenta RP w owym czasie nie było jeszcze na świecie… Czy zatem jego dwadzieścia jeden postulatów to świadome nawiązanie do tamtych wydarzeń, czy też zbieg okoliczności? Nie ma to oczywiście wielkiego znaczenia dla dzisiejszej polityki, bo kto jeszcze odwołuje się do sierpnia 80? Jednak z czystej ciekawości porównałem te dwie listy. Efekt? Dwa spośród postulatów sierpniowych można znaleźć na liście prezydenckiej: „Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym” oraz „Skrócić czas oczekiwania na mieszkania”. Oczywiście chodzi o problematykę, której dotyczą…

Zostawmy historię na rzecz pytania, jakie szanse ma prezydent na realizację swoich niewątpliwie ambitnych pomysłów? A to zależy od tego, jak rozumiemy termin „realizacja”. Zdarzyło mi się ostatnio przeczytać taką myśl, że realizacja obietnicy wyborczej dla rządu oznacza uchwalenie ustawy w parlamencie i skerowanie jej do podpisu prezydenta. Dla prezydenta zaś byłoby to złożenie projektu ustawy do Sejmu. Trudno mi zaakceptować ten sposób myślenia. Oznacza on ni mniej ni więcej tylko to, że spełnienie obietnicy nie zależy od tego, czy ustawa wejdzie w życie! Ale za to stwarza komfortową sytuację dla polityków. Można bez konsekwencji naobiecywać w kampanii wyborczej, co tylko nam fantazja podpowie, nie dbając o to, czy te obietnice zamienią się w fakty, czy zakończą swój żywot na krok przed metą procesu legislacyjnego.

Reklama

Załóżmy jednak, że uznajemy rozumienie terminu „zrealizować odbietnicę” w sensie tradycyjnym. Czy prezydent powinien składać jakiekolwiek obietnice poza tym, że w określonych sytuacjach odmówi podpisania ustawy, która trafi na jego biurko z parlamentu? Według mnie, jeśli są sprawy, które uważa za wymagające regulacji ustawowej, a nie może liczyć na aktywność ugrupowań paramentarnych, oczywiście powinien skorzystać z przysługującego mu przywileju w postaci inicjatywy ustawodawczej. I nie tylko żłożyć w parlamencie projekt stosownej ustawy, ale wykorzystać dane mu w konstytucji proerogatywy do przeforsowania swojej propozycji w obu izbach parlamentu. Oznacza to, że prezydent ma prawo, a nawet obowiązek, podjąć grę na zasadzie „coś za coś” z siłami reprezentowanymi w parlamencie, której stawką będzie wejście jego projektu w życie. 

Zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy koalicja „trzeszczy w szwach”, mniejsze ugrupowania walczą o przetrwanie przy coraz niższych notowaniach w sondażach, starając się zademonstrować swoją sprawczość, prezydent ma duże szanse „wyboksować” spełnienie przynajmniej części z dwudziestu jeden obietnic…

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości