Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Konia z rzędem temu, kto na tydzień przed finałem potrafi przewidzieć i przekonująco swoje proroctwo uzasadnić, kim będzie następny „strażnik żyrandola” w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu! Ja się tego zadania nie podejmę, ale jakiś szkic wyborczego scenariusza postaram się Szanownym Czytelnikom nakreślić.
Zacznijmy od pytania, jakie czynniki mogą o tym wyniku przesądzić? Oczywiście kluczowym jest zachowanie wyborców kandydatów, którzy w pierwszej turze zajęli trzecie i czwarte miejsce, czyli elektoratów dwóch Konfederacji. W drugim przypadku problem sprowadza się do pytania, ilu spośród nich pofatyguje się ponownie do urn wyborczych, bowiem trudno sobie wyobrazić, by niewielka nawet część zechciała poprzeć kandydata obecnie rządzącej koalicji.
W przypadku wyborców Mentzena sprawa się komplikuje. W pierwszej turze poszli walczyć z establishmentem z obu stron barykady, teraz mają do wyboru dwóch jego przedstawiciel, zatem… Część zostanie w domach, a pozostali? Sam kandydat wprowadził do gry dodatkową komplikację pomysłem z listą warunków, której podpisanie ma być dla jego wyborców rodzajem podpowiedzi. Jeden z walczących o zwycięstwo graczy podpisał, drugi nie. Zatem sprawa jasna, jakże cenne głosy przypadną temu pierwszemu? Nie wydaje mi się to takie oczywiste… Elektorat, o który toczy się gra to ludzie młodzi, często bardzo młodzi, u nich sprawy, z którymi kojarzy się kandydat opozycji, takie jak pomniki – pamiątki po ustroju słusznie minionym, godne pochówki żołnierzy podziemia antykomunistycznego czy ofiar rzezi wołyńskiej raczej nie wywołują większych emocji. Czy w takim razie pójdą na wybory? A jeśli tak, to na kogo oddadzą swoje głosy? Może inaczej, w jakim stosunku te głosy się podzielą?
Z drugą stroną sprawa jest niby prosta, ale… Elektoraty lewicy na kandydata opozycji głosować nie będą, ale w jakiej sile stawią się przy urnach? Mam tu na myśli głównie tych, którzy w pierwszej turze w ramach walki z establishmentem poparli kandydata partii Razem… Wątpliwości co do zachowania wyborców Peeselu wyraziłem tydzień temu i przy nich pozostaję, mimo gorącego apelu szefa tej partii o głosowanie na koalicjanta.
Na koniec jeszcze jedna zagadka. Czy uda się obecnej władzy ponownie wyczarować frekwencję zbliżoną do tej z ostatnich wyborów parlamentarnych?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze