Nasi olimpijczycy zanotowali najbardziej marny występ od sześćdziesięciu ośmiu lat! Wówczas w Melbourne zdobyli o jeden brązowy medal mniej. Cóż, w dwudziestym pierwszym wieku taki dorobek to norma, z wyjątkiem poprzednich igrzysk, kiedy to nasze orły wzleciały na lekkoatletyczny Mount Everest, zagarniając dziewięć krążków, w tym wszystkie cztery z najcenniejszego kruszcu. Do tego cztery wyciągnięte z wody (kajakarze, wioślarze i żeglarze) i jeden wywalczony przez zapaśnika.
Ot i cała tajemnica. „Cud nad Wisłą” plus mizeria jak zwykle. A że cuda zdarzają się rzadko, to w Paryżu lekkoatleci zanotowali efektowny upadek z wysokiego konia (jeden medal w kolorze brąz), łodzie nabrały wody i potonęły (z wyjątkiem czwórki wioślarzy, też brązowych) i cały ciężar walki o honor sportu w naszym pięknym kraju spoczął na barkach tych, którzy albo najlepsze lata mają dawno za sobą (boks, szermierka), albo sprawili miłe niespodzianki (kajakarstwo górskie, kolarstwo torowe). Do nich akurat nie możemy mieć pretensji, bo osiągnęli więcej niż od niż można było oczekiwać.
I na koniec o tych, w stosunku do których nadzieje przed wyjazdem do Paryża były największe. Bo czy ktokolwiek z Szanownych Czytelników interesujących się sportem wątpił choć przez chwilę, że złoty medal w tenisie, w singlu pań oczywiście, zawiśnie na piersi naszej reprezentantki? Ba, były uzasadnione nadzieje, że tego złota będzie więcej (gra pojedyncza panów, a zwłaszcza mikst)! Cóż, biednemu wiatr w oczy wieje, jak mówi mądrość ludowa! Dwie ostatnie rozwiała jeszcze przed wjazdem na igrzyska kontuzja naszego najlepszego tenisisty, a pierwsza zgasła w półfinale na ulubionym korcie naszej gwiazdy! I jeśli w tenisie pech nas nie opuszczał, to w wypadku siatkarzy czarna seria występów na igrzyskach wreszcie została zakończona. Nie zmienia to faktu, że kibice czują zawód. Mieliśmy prawo oczekiwać podtrzymania imponującej serii podopiecznych Nikoli Grbicia i kolejnego złota! Przyjdzie poczekać kolejne cztery lata…
I na koniec to, na co czekaliśmy prawie do końca zmagań, ale warto było! Po tych wszystkich mniej lub bardziej uzasadnionych rozczarowaniach i niedosytach przyszedł ten dzień, kiedy polski kibic mógł odetchnąć z ulgą! Zawiedli lekkoatleci, w tym ci którzy nie zawodzili nigdy od lat, czyli młociarze, zawiedli przedstawiciele sportów wodnych, zawiodła tenisowa mega gwiazda, ale jesteśmy potęgą światową we wspinaczce sportowej!!!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze