Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. My Europejczycy

Zasadniczy powód, który skłonił mnie do refleksji na temat naszego miejsca w Europie to tekst w gazecie codziennej, której tytułu rzecz jasna nie wymienię, by jej nie robić prezentu w postaci darmowej reklamy, ale w tym momencie mrugam znacząco lewym okiem i Szanownym Czytelnikom bez wątpienia to wystarczy… Tekst ukazał się w ostatnią środę, dlatego czuję się zwolniony z obowiązku przywołania nazwiska autorki. I po raz pierwszy nie będzie to polemika. Nie może być inaczej, gdyż podaje on w wątpliwość sens walki o „redukcję emisji gazów cieplarnianych”. Rzecz dotyczy farm fotowoltaicznych, które „rosną jak grzyby po deszczu. Niekoniecznie tam, gdzie jest jakikolwiek przemysłowy odbiorca prądu. Zaśmiecają krajobraz, niszczą ziemię, zabierają dzikim zwierzętom ich przestrzeń. Są ohydne, ale przynoszą zyski… To fantastyczna, dotowana inwestycja! To nic, że… pod szpetotą takich farm zginie całe piękno krajobrazu…chciwość – wygra ze wszystkim”. 

Popieram absolutnie tę troskę. Nie lubię farm fotowoltaicznych, podobnie jak farm wiatrowych, a nawet pojedynczych wiatraków, bo szpecą krajobraz, a ilość prądu jaką są w stanie zaoferować to kropla w morzu potrzeb gospodarki. Przy obecnym stanie techniki i w naszych warunkach klimatycznych trzeba budować elektrownie atomowe. I kropka! Oczywiście w przyszłości może być inaczej. W końcu wiatraki mielące zboże na mąkę są dziś cenionymi i podziwianymi zabytkami, którym nikt nie zarzuca zaśmiecania krajobrazu. Zatem nie można wykluczyć, że kiedyś ludzkość poczuje potrzebę nadania wyżej opisanym obiektom form budzących autentyczny zachwyt. 

Reklama

Póki co zwycięża jednak, jak pisze nasza „naukowczyni”, „prosty czynnik ludzkiej chciwości”. Bo co powoduje, że „bogaci posiadacze ziemscy, których w Polsce jest niemało” z taką, nomen omen, energią rzucili się na inwestycje w farmy wiatrowe? Ta chciwość właśnie, dla której problem redukcji emisji gazów cieplarnianych jest jedynie przykrywką! Serio? Nie wierzy Pani w sens inwestowania w „odnawialne źródła energii”, w śmiertelne zagrożenie emisją gazów cieplarnianych, która prowadzi nas prostą drogą do globalnego ocieplenia i w konsekwencji do katastrofy klimatycznej? I na koniec pytanie, dlaczego w farmach wiatrowych chciwość ludzka znalazła takie obfite żerowisko? Czy aby to nie rezultat, jak mawiał Kisiel, naszej przynależności do „Europy” (cudzysłów zamierzony)? I wynikającej stąd konieczności realizowania przyjętej tam „religii klimatyzmu”, wspieranej zachętami w postaci „środków europejskich”?

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości