Reklama

Płocczanie w VI Gdańskim Triathlonie Olimpijskim 2017

02/08/2017 09:36
W Gdańsku odbyła się szósta edycja triathlonu na dystansie olimpijskim. To dystans, na jakim rywalizują zawodnicy letniej olimpiady. Do przebycia jest pięćdziesiąt jeden i pół kilometra, limit czasowy wynosi trzy i pół godziny.
Płock reprezentowało dwóch zawodników: Leszek Jarosiński UKS Judo Kano w kategorii 50 – 55 lat oraz Dariusz Kanigowski PU Zieleń Sp. z o.o. w kategorii 45 – 49 lat. Obaj zawodnicy już kilkakrotnie startowali w zawodach triathlonowych organizowanych w Płocku, w tym roku postanowili zmierzyć się z bardziej wymagającym dystansem.
W gdańskich zawodach do przepłynięcia jest tysiąc pięćset metrów w Bałtyku, co stanowi odpowiednik pokonania bez odpoczynku sześćdziesięciu basenów, potem zawodnicy przesiadają się na rower i mają do przebycia 40 kilometrów trasy szosowej, a na koniec zostaje jeszcze dziesięć kilometrów biegu.
W tym roku, jak zwykle dopisała profesjonalna organizacja i tłumy kibiców wzdłuż tras. Niestety aura nie sprzyjała zawodnikom. Od samego rana było bezchmurne niebo, a ci którzy startują w zawodach długodystansowych wiedzą, że wiąże się z tym ogromne odwodnienie organizmu na trasie.
Zawodnicy wystartowali o godz. 9.00, temperatura wody w Zatoce Gdańskiej wynosiła 19,6 st. C. Najpierw wystartowała grupa ,,Elita”, czyli wysokiej klasy zawodnicy wyczynowi, za nimi reszta triathlonistów, a wśród nich, dwóch reprezentantów Płocka.
Pierwszy dystans pokonali w niewiele ponad pięćdziesiąt minut. – Pływanie to najtrudniejsza część zawodów, nie tylko zmagaliśmy się z falą i zimnem, ale także z zawodnikami, którzy wolniej płynęli. Trzeba było ich okrążać i wyprzedzać co wybijało nas z rytmu i zwiększało wysiłek, a musieliśmy się zmieścić w limicie czasowym jednej godziny – wspomina Leszek Jarosiński, startujący już po raz drugi w tej imprezie. Po zakończeniu zawodów okazało się, że aż 25 pięć osób nie poradziło sobie i nie ukończyło pływania.
Jazda na rowerze to na tej rangi zawodach głównie wyścig technologii. Część zawodników posiadała wyczynowe rowery kosztujące 20 – 30 tys. zł. Trasa biegła między innymi tunelem pod Martwą Wisłą. Zjeżdżając w dół zawodnicy rozpędzali się do 65 km/godzinę.
Niestety, jadąc w drugą stronę (powrotna pętla) i pod górę, natrafiali na silny zachodni wiatr, który spowalniał jazdę nawet do 15 km/godz. Po przejechaniu 40 km, na zawodników czekała ostatnia część zawodów, 10-kilometrowy bieg do mety.
– Słońce stało w zenicie i prażyło niemiłosiernie, nawet stanowiska z lodem i wodą na trasie niewiele pomagały, odwadnialiśmy się w zastraszającym tempie. Pierwszy raz odcięło mi ,,prąd” na 7. kilometrze, musiałem maszerować, zrobiłem 30 kroków marszem i przebiegłem kilometr, następne 30 kroków marszu i następny kilometr biegu. Gdy zobaczyłem, że do mety zostało tysiąc metrów rzuciłem wszystko na jedną kartę, byle jak najszybciej znaleźć się na mecie – opowiadał Leszek Jarosiński.
Obaj płoccy zawodnicy, Leszek Jarosiński i Dariusz Kanigowski ukończyli dystans przed końcem limitu czasu. Leszek Jarosiński 51,5 km pokonał w 3: 05,24 i był 23. w swojej kategorii wiekowej. Drugi z płocczan – Dariusz Kanigowski dystans pokonał w 3: 27,45 i był 59. w swojej grupie wiekowej.
W zawodach udział wzięło 745 zawodników z całej Polski.

Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości